Co to była za noc! Pierwszy Game 7, które zostaną rozegrane na Wschodzie już w pierwszej rundzie, zapewnił nam ogromną dawkę emocji. Sixers prowadzili już różnicą 18 punktów, którą roztrwonili jednak w czwartej kwarcie losy spotkania niemal do samego końca stały pod znakiem zapytania. Celtics nie zdołali jednak dopiąć swojego powrotu i pomimo prowadzenia 3-1, przegrywają ostatecznie serię 3-4.
Boston Celtics – Philadelphia 76ers 100:109 [3-4]
Statystyki
- Problemy Boston Celtics rozpoczęły się jeszcze na kilka godzin przed pierwszą syreną w TD Garden. Amerykańskie media poinformowały, iż z uwagi na kontuzję kolana w składzie faworyzowanych gospodarzy zabraknie Jaysona Tatuma. W pierwszej piątce obok Derricka White’a i Jaylena Browna pojawili się więc Luka Garza, Ron Harper Jr. oraz Baylor Scheierman.
- Philadelphia 76ers od pierwszych minut chcieli wykorzystać nieobecność gwiazdy rywala i nie mogli lepiej wyobrazić sobie tego początku. Kapitalnie prezentował się Joel Embiid, który był wszędzie, a niemal bezbłędny pod względem skuteczności (4/5) był w pierwszej kwarcie VJ Edgecombe.
- Sixers trafiali wówczas 65,2% swoich prób z gry, podczas gdy Celtowie nie mogli odnaleźć swojego rytmu strzeleckiego, a 2/12 zza łuku mówi samo za siebie. Philly przejęli inicjatywę i gwałtownie objęli dwucyfrowe prowadzenie (19:32).
- Celtics nie zamierzali jednak kończyć sezonu w ten sposób. W drugiej odsłonie wyższy bieg wrzucił Derrick White, który w 12 minut zdobył 12 punktów. 3/3 z gry dorzucił Neemias Queta i cały ten wysiłek przyniósł owoce, bo po serii punktowej 16:2 zakończonej trójką Paytona Pritcharda to Boston objął prowadzenie (37:36).
HERE COMES THE CELTICS!
Derrick White tough bucket.
Neemias Queta strong drive.
12-4 RUN… BOSTON IS ON THEIR FEET pic.twitter.com/aXRmNHLiLw
- Radość nie trwała jednak zbyt długo, bo Sixers znów przejęli inicjatywę i do końca drugiej odsłony to oni utrzymywali się na skromnym prowadzeniu, ale nie byli w stanie odskoczyć na więcej niż różnicę ok. dwóch posiadań (50:55).
- Po powrocie na parkiet znów lepiej prezentowali się przyjezdni, a po szybkich trafieniach zza łuku Edgecobme’a i Tyrese’a Maxeya znów cieszyli się oni dwucyfrową zaliczką (52:63). Następnie Celics tymczasowo zmniejszyli straty, ale podopieczni Nicka Nurse’a dopiero się rozkręcali.
VJ Edgcombe & Tyrese Maxey: GETTIN' BUCKETS
EDGECOMBE: 15 PTS, 6-10 FGM
MAXEY: 13 PTS, 6-9 FGM
Sixers still in front early in the 3Q of Game 7! pic.twitter.com/rPh9d6ZkF2
- Kapitalną trzecią kwartę rozegrał bowiem tercet Joel Embiid – VJ Edgecombe – Tyrese Maxey, który w tej odsłonie zdobył aż 29 z 33 punktów swojego zespołu. To przede wszystkim dzięki nim Szóstki zaliczyły serię punktową, która dała im aż 18 oczek przewagi nad Bostonem (66:84).
- Celtics nikt nie można jednak skreślać. Wystarczyła chwila nieuwagi, gorszy fragment Philly i solidna ofensywa gospodarzy, by przewaga niemal całkowicie stopniała. Znów istotną rolę odegrali Pritchard czy Queta, ale to akcja 2+1 Browna zbliżyła Boston na zaledwie jedno oczko w czwartej kwarcie (91:92).
JAYLEN BROWN FOR A 9-2 BOSTON RUN!
IT'S A 6-POINT GAME EARLY IN THE 4Q pic.twitter.com/KpCnSy4AHf
- Sixers potrzebowali impulsu, który trafieniem zza łuku zapewnił Embiid. Środkowy zablokował następnie rzut Browna, ale chwilę później Celtics i tak odpowiedzieli trójką, więc różnica znów była nieznaczna.
- Przy 2:00 na zegarze Maxey znów dał Sixers chwilę oddechu (98:101). W kolejnej akcji spudłował Brown, co Maxey ponownie wykorzystał (98:103). Celtics próbowali odpowiedzieł z dystansu, ale tym razem szczęścia nie miał Sam Hauser, choć i Philly skapitulowali przy swojej okazji.
- W kluczowym momencie piłka trafiła w ręce najpierw Browna, a następnie White’a, ale obaj nie wykorzystali swoich prób. Celtics musieli więc faulować rywala, ale z linii nie mylił się Maxey, którego cztery z rzędu celne osobiste przesądziły o losach tej rywalizacji.
- — Po prostu graliśmy twardo. Zaczęliśmy dobrze, ale w drugiej kwarcie nieco się rozluźniliśmy. Podobna sytuacja miała miejsce w czwartej, ale cały czas trzymaliśmy się razem — powiedział chwilę po zakończeniu spotkania popularny Jojo.
- Po dwóch wcześniejszych porażkach duet Embiid – Maxey po raz pierwszy w karierze wygrał razem w Game 7 i to przeciwko rywalowi, który zawsze sprawiał im najwięcej przykrości. — Rozmawialiśmy po Game 5. Powiedzieliśmy sobie, iż możemy pozwolić, by to samo działo się za każdym razem. W końcu musimy to zatrzymać i właśnie to nam się udało — dodał po meczu Maxey.
- To właśnie ten duet wprowadził tej nocy Sixers do drugiej rundy. Zarówno Embiid (34 punkty, 12 zbiórek, 6 asyst, 1 blok), jak i Maxey (30 punktów, 11 zbiórek, 7 asyst) odnotowali double-double. Kapitalne 23 oczka dorzucił debiutant VJ Edgecombe. Uzupełniał ich Paul George (13 punktów). Ta czwórka zdobyła 100 ze 109 punktów 76ers.
- — Embiid narzucił na nas sporą presję. Tak naprawdę nie mieliśmy na niego odpowiedzi. Próbowaliśmy różnych rzeczy, ale on jest po prostu wielki. Sporo też symulował, dostał [od sędziów] sporo gwizdów, został więc za to nagrodzony, ale to właśnie liga, w której jesteśmy. To wszystko, co mam do powiedzenia — mówił na pomeczowej konferencji prasowej Jaylen Brown.
- To właśnie Brown był tej nocy najlepszym punktującym Celtics z dorobkiem 33 oczek, dziewięciu zbiórek, czterech asyst i trzech bloków. Derrick White odnotował z kolei 26 punktów, sześć zbiórek i cztery asysty. Co ciekawe, pozostali gracze pierwszej piątki nie zdobyli ani jednego punktu. Wchodzący z ławki Neemias Queta zaliczył podwójną zdobycz w postaci 13 oczek i 12 zebranych piłek.
- Sixers meldują się w drugiej rundzie, gdzie czeka ich rywalizacja z New York Knicks, która również nie będzie należała do łatwych. Po drugiej stronie wschodniej części drabinki czekają nas dwa Game 7.


1 tydzień temu












