NBA: Lakers jasno o przyszłości klubu i przyszłości LeBrona Jamesa. Jest jedno „ALE”

4 godzin temu

LeBron James nie podjął jeszcze decyzji, czy rozegra swój 24. sezon w NBA. Po odpadnięciu Los Angeles Lakers z play-offów 41-latek zapowiedział, iż potrzebuje czasu dla rodziny i najbliższych. Klub nie zamierza go ponaglać. Rob Pelinka jasno jednak stwierdził, iż Lakers chcieliby mieć ponownie Jamesa w swoim składzie. Jednocześnie wiedzą, iż decyzja należy teraz do niego, chociaż jeden najważniejszy wątek wydaje się być w tym momencie pomijany.

LeBron James zakończył swój 23. sezon w NBA. Los Angeles Lakers przegrali 110:115 z Oklahoma City Thunder w czwartym meczu drugiej rundy play-offów i odpadli z rywalizacji po porażce 0-4 w serii. Dla LeBrona był to kolejny sezon pisania historii, ale po ostatnim meczu więcej niż o samym wyniku mówiło się o jego przyszłości.

41-latek nie zadeklarował jednoznacznie, czy zamierza kontynuować karierę. Powiedział, iż najbliższe tygodnie chce poświęcić rodzinie, rozmowom z najbliższymi i spokojnemu przemyśleniu sytuacji. – Nie wiem, co przyniesie przyszłość – przyznał James po odpadnięciu Lakers.

To nie brzmiało jak zapowiedź natychmiastowej emerytury, ale też nie było deklaracją powrotu. Tak samo LeBron zachował się rok temu. Też powiedział, iż musi się zastanowić nad swoją przyszłością, ale nikt nie podejrzewał, iż może tak po prostu powiedzieć, iż kończy karierę bez pożegnania.

Prędzej należy się spodziewać deklaracji Jamesa, iż wraca na jeszcze jeden sezon, ale iż będzie on jego ostatnim w karierze.

Oczywiście James zachował się dyplomatycznie, ale mówił też szczerze, bo podkreślił, iż najważniejsze będzie dla niego to, czy przez cały czas będzie w stanie zaakceptować cały proces związany z grą na najwyższym poziomie, czyli przychodzenie do hali kilka godzin przed meczem, przygotowanie ciała, treningi, regenerację, koncentrację i gotowość do poświęceń. – Dla mnie chodzi o proces. Czy przez cały czas mogę być zakochany w tym procesie? – tłumaczył.

Trudno mu się dziwić i każdy, kto skończył 40 lat wie, iż z biegiem lat zmieniają się priorytety i nasza mentalność. Fakt, iż LeBron jest w stanie wciąż grać na takim poziomie jest i zawsze będzie imponujące.

W ostatnim meczu sezonu James grał 40 minut, zdobył 24 punkty i miał 12 zbiórek. Lakers prowadzili jeszcze w końcówce, ale nie potrafili domknąć spotkania przeciwko Thunder. Sam LBJ przyznał, iż mimo rozczarowania wynikiem nie traktuje tego sezonu jako porażki. – Zostawiłem na parkiecie wszystko, co mogłem – powiedział.

Po raz pierwszy od momentu przyjścia do Lakers w 2018 roku LeBron kończy sezon jako wolny agent, a więc bez ważnego kontraktu i bez żadnej „opcji” w swojej umowie. Zostanie więc niezastrzeżonym wolnym agentem. To oznacza, iż formalnie będzie mógł podpisać kontrakt z dowolnym klubem. Oczywiście oficjalnie pierwszym krokiem będzie sama decyzja, czy w ogóle chce dalej grać, ale to wydaje się być formalnością.

Lakers chcą LeBrona z powrotem?

Władze Los Angeles Lakers twierdzą, iż chciałyby powrotu LeBrona do składu na kolejny sezon. Rob Pelinka (generalny menedżer klubu) podczas rozmów z dziennikarzami na spotkaniu kończącym rozgrywki jasno wypowiedział się o przyszłości LBJ’a. – Prawdopodobnie nie widzieliśmy zawodnika, który okazywałby tej grze taki szacunek jak on. Dał tak wiele swoim kolegom z drużyny i tej organizacji. To, co my chcemy zrobić bardziej niż cokolwiek innego, to okazać mu ten sam szacunek – powiedział Pelinka.

Pelinka zaznaczył, iż Lakers nie będą wywierać presji na Jamesie. Klub chce dać mu przestrzeń na rozmowy z rodziną. – Pierwszą sprawą jest pozwolić mu poświęcić tyle czasu, ile potrzebuje, aby zdecydować, jakie będą jego kolejne kroki. Czy chce zagrać jeszcze jeden sezon w NBA? To zostanie rozstrzygnięte w czasie spędzonym z rodziną i najbliższymi. Chcemy to uszanować – dodał.

James ma za sobą ósmy sezon w barwach Lakers. To jego najdłuższy nieprzerwany okres gry w jednym klubie (dłuższy niż którykolwiek z etapów w Cleveland Cavaliers czy Miami Heat). w okresie zasadniczym 2025/26 notował średnio 20,9 punktu, 7,2 asysty i 6,1 zbiórki. W play-offach te liczby wzrosły do 23,2 punktu, 7,3 asysty i 6,7 zbiórki.

Największą zmianą w jego sezonie była jednak rola. Po raz pierwszy w karierze James przez dłuższy fragment rozgrywek musiał funkcjonować bardziej jako trzecia opcja za Luką Donciciem i Austinem Reavesem. Sam przyznał, iż była to dla niego sytuacja zupełnie nowa. – Nigdy w życiu nie byłem trzecią opcją. To, iż potrafiłem odnaleźć się w tej roli, a potem znowu wejść w rolę, do której byłem przyzwyczajony przez całą karierę, było dla mnie na tym etapie kariery całkiem fajne – przyznał.

To właśnie trójka Doncić – Reaves – James ma być punktem wyjścia dla Lakers, jeżeli oczywiście uda im się zatrzymać dwóch ostatnich. Austin Reaves również zostanie tego lata wolnym agentem. Lakers podpisali z nim kontrakt w 2021 roku po tym, jak nie został wybrany w drafcie, a od tamtej pory wyrósł na jednego z najważniejszych graczy zespołu. W ostatnim sezonie notował najlepsze w karierze 23,3 punktu i 4,7 zbiórki na mecz, dokładając 5,5 asysty i 1,1 przechwytu. O jego sytuacji pisaliśmy wczoraj.

Pelinka nie ukrywa, iż klub chce zatrzymać również Reavesa. – Rozpoczął swoją drogę tutaj jako zawodnik Lakers i bardzo jasno dał nam do zrozumienia, iż chce, aby ta droga była kontynuowana w Lakers. My czujemy tak samo – powiedział Pelinka.

Jednocześnie Lakers zdają sobie sprawę, iż posiadanie Doncicia, Reavesa i Jamesa w jednym składzie to nie tylko luksus, ale również wyzwanie i to nie tylko finansowe. Pelinka porównał tę sytuację do posiadania trzech „quarterbacków”, bo każdy z nich potrafi kreować grę, każdy potrzebuje piłki i każdy najlepiej czuje się, gdy ma wpływ na ofensywę.

Z Pelinką zgadza się też trener JJ Redick, który też chciałby, aby ta trójka znów stanowiła o sile Los Angeles Lakers. Oczywiście liderem drużyny będzie Luka Doncić, Austin Reaves drugą opcją, a LeBrontrzecim muszkieterem„.

Pelinka zapowiedział, iż Lakers będą korzystać też z opinii Doncicia przy budowie składu. To zrozumiałe, bo po sprowadzeniu go do Los Angeles klub musi myśleć nie tylko o końcówce kariery Jamesa, ale przede wszystkim o maksymalnym wykorzystaniu najlepszych lat Doncicia.

Lakers zakończyli sezon zasadniczy z 53 zwycięstwami i wysokim 4. miejscem w Konferencji Zachodniej, ale play-offy nie mogli liczyć na Doncicia, który nie wrócił do gry po kontuzji (naderwał ścięgno podkolanowe), której doznał 2 kwietnia.

Redick wskazał dwa najważniejsze obszary do poprawy: głębię składu oraz obronę. Lakers mieli dopiero 20. defensywę sezonu zasadniczego i 12. defensywę w play-offach wśród 16 zespołów. Przy tak dużej liczbie graczy wymagających piłki poprawa po bronionej stronie parkietu może być kluczowa.

Do rozwiązania pozostaje też kilka ważnych spraw kadrowych. Poza Jamesem i Reavesem wolnymi agentami będą też Rui Hachimura, Jaxson Hayes i Luke Kennard. Marcus Smart oraz Deandre Ayton mają „opcje zawodnika„. To oznacza, iż Lakers czeka bardzo ważne i niełatwe okienko transferowe.

Klub planuje również rozbudowę struktury w biurze. Pelinka zapowiedział zatrudnienie dwóch asystentów generalnego menedżera. Jeden ma odpowiadać za draft, scouting i rozwój zawodników, drugi za strategię, salary cap, analitykę i dane. Lakers chcą też inwestować w infrastrukturę treningową, m.in. laboratorium biomechaniki, laboratoria ruchu i regeneracji w ośrodku UCLA Health Training Center.

Lakers myślą więc o przyszłości. Nie traktują zbliżającego się końca kariery LeBrona jako zamknięcie pewnego etapu i próby otworzenia nowego. Oni już ten nowy rozdział otworzyli w momencie, kiedy pozyskali Doncicia. To on jest dla nich w tej chwili priorytetem.

Jest jedno „ALE”

To wszystko brzmi bardzo optymistycznie. LeBron się zastanawia, ale nie mówi „nie”. Klub widzi wspólną przyszłość, ale myśli przede wszystkim o Donciciu. Nic tylko być zachwyconym kibicem Lakers

Trzeba jednak pamiętać, iż Reaves może oczekiwać od Lakers pięcioletniego kontraktu o wartości 241 milionów dolarów lub może odejść do innego klubu i podpisać czteroletnią umowę za 178,5 miliona dolarów. Do tego, jeżeli drużyna chce się wzmocnić i zatrzymać w składzie Hachimurę, Kennarda i Hayesa, to musi mieć większą elastyczność finansową. Nie tylko wobec salary cap, ale przede wszystkim wobec progów „luxury tax”, „first apron” i „second apron”.

I tutaj dochodzimy do sedna. Nikt tego głośno nie powiedział i nie powie, ale jeżeli Lakers chcą zatrzymać „wielkie trio„, a do tego się wzmocnić, to LeBron James po prostu nie może oczekiwać, iż klub znów zaproponuje mu ponad 50 milionów dolarów za sezon lub kwotę choćby do niej zbliżoną. Musi się zgodzić na niższą pensję.

LBJ zarobił przez te 23 lata w NBA ponad 580 milionów dolarów z samych kontraktów zawodniczych (minus podatki oczywiście). jeżeli więc LeBron zaakceptuje rolę trzeciego najważniejszego gracza w drużynie, to musi też zaakceptować obniżkę swojej pensji.

Lakers nie mówili publicznie o jakich kwotach myślą. Nie zasugerowali też, iż oczekują od LeBrona Jamesa zgody na niższe wynagrodzenie. Pelinka ograniczył się do deklaracji, iż klub chce uszanować proces decyzyjny zawodnika i iż każda drużyna chciałaby mieć LeBrona w składzie. Fakty są jednak takie, iż James zarabiał w okresie 2025/26 ponad 52,6 mln dolarów i wchodzi na rynek jako niezastrzeżony wolny agent. To oznacza, iż jeżeli Lakers naprawdę chcą zbudować głębszy, lepiej zbilansowany zespół wokół Luki Doncicia, Austina Reavesa i być może LeBrona, to kwestia jego pensji będzie miała ogromne znaczenie.

Klub ma prawa Birda do LeBrona, więc formalnie może zapłacić mu bardzo dużo, ale każda kolejna wielka umowa ogranicza elastyczność przy wzmacnianiu składu. Dlatego trudno uciec od pytania, czy 41-letni James, jeżeli zdecyduje się grać dalej, powinien ponownie oczekiwać kontraktu na poziomie ponad 50 mln dolarów za sezon?

Wyjaśnienie: Prawa Birda pozwalają Lakers podpisać LeBrona choćby wtedy, gdy klub jest ponad Salary Cap, ale nie zdejmują jego pensji z listy płac. Każdy więc dolar z nowej umowy Jamesa przez cały czas liczyłby się do limitu płac, podatku od luksusu oraz progów „first apron” i „second apron”. Innymi słowy Lakers mogą mu owszem zapłacić bardzo dużo, ale im większa będzie jego pensja, tym trudniej będzie realnie wzmocnić drużynę.

Jeżeli więc priorytetem ma być realna walka o mistrzostwo i budowanie nowej przyszłości z Luką jako supergwiazdą, a nie tylko symboliczne przedłużenie wspólnej historii z LeBronem, to mniejsza pensja Jamesa mogłaby to zdecydowanie ułatwić.

(poniżej lista płac Los Angeles Lakers za obecny sezon oraz jak to wygląda w kolejnych latach)

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału