NBA: Rzut jeden na milion! To nie miało prawa wpaść!

1 tydzień temu

Piątkowa noc w Scotiabank Arena przejdzie do historii jako moment, w którym czas na chwilę stanął w miejscu, a grawitacja zdawała się zawiesić swoje prawa. Toronto Raptors, stojący na krawędzi eliminacji już w pierwszej rundzie play-offów przeciwko Cleveland Cavaliers, odnaleźli swojego zbawcę w osobie RJ-a Barretta. Grający przed własną publicznością Kanadyjczyk trafił rzut za trzy punkty, który nie tylko zapewnił jego drużynie zwycięstwo 112:110 po dogrywce, ale stał się natychmiastowym klasykiem. Nie mówiąc o tym, iż niektórzy mogli mieć deja vu.

Na 10 sekund przed końcem dogrywki sytuacja Toronto Raptors była dramatyczna – po trafieniu Donovana Mitchella przegrywali jednym punktem. najważniejszy okazał się jednak błąd Cleveland Cavaliers, którzy stracili piłkę, dając gospodarzom ostatnią szansę na przetrwanie.

Scottie Barnes, który zakończył spotkanie z imponującym dorobkiem 25 punktów i 14 asyst, ściągnął na siebie dwóch obrońców i bez wahania odegrał do RJ-a Barretta. Ten, choć tego wieczoru nie grzeszył skutecznością (8/21 z gry), oddał rzut ponad wyciągniętymi ramionami Evana Mobleya. Piłka odbiła się od tylnej części obręczy, poszybowała wysoko nad tablicę — niemal do poziomu zegara — i po chwili, która zdawała się trwać wieczność, wpadła do kosza.

Dla trenera Darko Rajakovica ten moment nie był dziełem przypadku, ale wizją, którą dzielił się ze sztabem jeszcze przed rozpoczęciem meczu. – Nazwijcie mnie szaleńcem albo jasnowidzem, ale wiedziałem, iż to się dziś wydarzy – przyznał szkoleniowiec po meczu, dodając, iż specjalnie planował zagrywki tak, aby to właśnie Barrett znalazł się w takiej sytuacji. Sam bohater wieczoru, zresztą pochodzący z Toronto, nie krył wzruszenia skalą osiągnięcia przed własną publicznością, mówiąc: – Wciąż mam wrażenie, iż śnię.

Niezwykły tor lotu piłki natychmiast wywołał falę porównań. Na przykład przechodzący w tej chwili rehabilitację po kontuzji gwiazdor Indiana Pacers, Tyrese Haliburton, zareagował w mediach społecznościowych krótkim, ale wymownym komentarzem: – To wyglądało znajomo.

Lider ekipy z Indianapolis nawiązał tym samym do własnego, niemal identycznego rzutu z play-offów w 2025 roku, z serii przeciwko New York Knicks, gdy piłka po równie wysokim odbiciu od obręczy znalazła drogę do siatki. Barrett sam zresztą przyznał, iż obserwując lot piłki, czerpał nadzieję właśnie z tamtego wydarzenia: – Czułem, iż wpadnie, bo piłka wystrzeliła pionowo w górę. Kiedy tak leci, zawsze jest szansa — jak przy tym rzucie [Tyrese’a] Haliburtona.

To „szczęście od bogów koszykówki”, jak określili tę akcję komentatorzy, przywołało również wspomnienia legendarnego trafienia Kawhia Leonarda z 2019 roku przeciwko Philadelphia 76ers (można wręcz powiedzieć, iż historia się powtórzyła, ponieważ znakomity skrzydłowy reprezentował wówczas barwy… Raptors). Choć tamten rzut oddany był w regulaminowym czasie gry, próba RJ-a zapisała się w kronikach NBA jako jeszcze rzadsze zjawisko. Kanadyjczyk stał się bowiem pierwszym zawodnikiem w erze szczegółowych statystyk (od sezonu 1997-98), który trafił rzut dający zwycięstwo w ostatnich dwóch sekundach dogrywki w meczu o uniknięcie eliminacji.

Zwycięstwo Raptors jest tym cenniejsze, iż zespół musiał radzić sobie bez kontuzjowanego Brandona Ingrama. Oprócz Barretta i Barnesa, najważniejsze wsparcie zapewnili debiutant, Collin Murray-Boyles, oraz Ja’Kobe Walter, co pozwoliło ekipie z Toronto przeciwstawić się faworyzowanym Cavaliers. Choć jeszcze przed rozpoczęciem eksperci dawali podopiecznym trenera Rajakovicia niewielkie szanse, ostatecznie determinacja „lokalnego bohatera” doprowadziła do decydującego starcia.

Mimo euforii, RJ Barrett starał się jednak tonować nastroje przed niedzielnym meczem numer siedem, który odbędzie się w Cleveland, wzywając kolegów do pełnej koncentracji: – Zapomnijmy o wszystkim, co wydarzyło się do tej pory. Jeden mecz rozstrzyga wszystko. Jesteśmy twardą, charakterną ekipą i cały sezon przechodziliśmy przez najcięższe próby. Game 7 w Cleveland to ogromne wyzwanie, ale dokładnie na takie momenty jesteśmy gotowi.

Po takim wyczynie trudno jednak nie wierzyć, iż w tej drużynie drzemie magia zdolna do sprawienia jednej z największych niespodzianek tegorocznej fazy play-off. Został jeden mecz. I jeżeli ta noc w Toronto czegoś nauczyła, to tego, iż w tej serii nie wszystko podlega logice.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału