Wszyscy wiemy, iż do treści zamieszczanych w internecie trzeba mieć duży dystans. Zwłaszcza, kiedy ktoś uważa, iż znalazł „wzór na mistrzostwo”, iż odkrył formułę, która po spełnieniu konkretnych kryteriów daje nam odpowiedź na pytanie „kto będie mistrzem NBA?”. Stali Czytelnicy PROBASKET wiedzą, iż statystyki traktujemy jako uzupełnienie dla tego, co widać gołym okiem. Że często powtarzamy, iż koszykówka to nie baseball i nie da się wszystkiego wyliczyć, bo każdy zawodnik gra w tym samym czasie zarówno w ataku, jak i w obronie i iż choćby jeżeli ktoś trafia świetnie za trzy punkty, to musi też za chwilę grać w defensywie itd. Czy jest to zatem możliwe, aby ktoś znalazł konkretne statystyki, które pozwalają mu wytypować mistrza NBA? Autor tego materiału twierdzi, iż jego teoria sprawdziła się w ostatnich trzech latach i wcale nie jest skomplikowana.
Ten materiał, który zaraz Wam opiszę potraktujmy jako intrygującą ciekawostkę. Wiele osób się uśmiechnęło, kiedy im go wysłałem, a było to jeszcze przed rozpoczęciem play-offów. Przypomniałem sobie o nim, kiedy Wolves rozbili Nuggets, a zacząłem traktować poważnie dzisiaj rano, kiedy okazało się, iż Wolves wygrali ze Spurs mecz otwarcia drugiej rundy.
Pamiętajmy, iż materiał powstał jeszcze przed play-offami, dlatego opierając się na pięciu kryteriach autor wyselekcjonował spośród 20 drużyn walczących w tegorocznych play-offach i play-inach tę jedną, która ma jego zdaniem największe szanse na mistrzostwo NBA.
Oto jak krok po kroku matematyka eliminuje kolejnych pretendentów do tytułu:
- Krok 1: Dominacja na tablicach lub w ataku. Przyszły mistrz musi mieć w swoich szeregach zawodnika ze ścisłej elity, gracza notującego średnią punktów lub zbiórek na mecz plasującą go w najlepszej dziesiątce ligi. Historia pokazuje, iż aż 28 z ostatnich 30 mistrzów NBA spełniało ten warunek. Zastosowanie tego filtra natychmiast odrzuca 5 z 20 początkowych drużyn, zawężając pole gry do 15 zespołów.
- Krok 2: Obecność prawdziwej supergwiazdy. Zespół aspirujący do mistrzostwa potrzebuje lidera, którego można z czystym sumieniem zaliczyć do grona 10 najlepszych koszykarzy na świecie. Poza anomalią jaką byli Detroit Pistons w 2004 roku próg ten osiągnęło 29 z 30 ostatnich zdobywców tytułu. Ta zasada jest bezlitosna dla Heat, Blazers i Hawks, pozostawiając w grze już tylko 12 kandydatów.
- Krok 3: Zabójcza skuteczność zza łuku. Biorąc pod uwagę rosnące znaczenie rzutów za trzy punkty, drużyna musi znajdować się w najlepszej dziesiątce ligi pod względem skuteczności w tym elemencie. Potwierdza to fakt, iż 11 z 12 ostatnich mistrzów potrafiło świetnie rzucać z dystansu. Ten etap przerzedza stawkę odpada tu aż sześć drużyn, w tym m.in. Spurs, Thunder, Lakers i Pistons, przez co na placu boju zostaje zaledwie 6 ekip.
- Krok 4: Żelazna defensywa. Samym atakiem nie wygrywa się mistrzostw, dlatego zespół musi plasować się w czołowej 12 ligi pod względem oceny gry w obronie (defensive rating). To kryterium jest poparte ogromną próbą badawczą, ponieważ spełniło je aż 30 z 40 ostatnich mistrzów NBA. Na tym etapie z marzeniami o tytule żegnają się Denver Nuggets i Los Angeles Clippers, co oznacza, iż w grze pozostają już tylko cztery drużyny.
- Krok 5: Precyzja rzutów z gry. Ostatnim testem jest ogólna skuteczność rzutów z gry, w której mistrzowska drużyna musi znajdować się w najlepszej dziesiątce NBA. Statystyki są tu nieubłagane, bo 23 z ostatnich 25 mistrzów spełniało ten wymóg. To ostateczne cięcie eliminuje z wyścigu Houston Rockets, Boston Celtics oraz New York Knicks.
- Zwycięzca na rok 2026? Po przefiltrowaniu wszystkich zespołów przez to statystyczne sito, na szczycie pozostaje tylko jedna drużyna. Według niezawodnej od trzech lat formuły, mistrzami NBA w 2026 roku zostaną Minnesota Timberwolves, poprowadzeni do ostatecznego triumfu przez Anthony’ego Edwardsa.
Ciekawe? Myślę, iż ciekawe, iż warto o tym pamiętać w kolejnych rundach i jeżeli się sprawdzi, to wrócić do tej teorii za rok i zaaplikować ją ponownie.
Ten materiał znalazł się na YouTube w formie rolki i zebrał blisko pół miliona wyświetleń.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

1 tydzień temu












