Hubert Jabłoński to kolejny interesujący talent spod ręki Romana Jankowskiego. W nadchodzącym sezonie ponownie wystąpi w barwach Gezet Stali Gorzów, a w rozmowie z naszym portalem opowiada o kulisach swojej decyzji, początkach przygody z żużlem oraz sekrecie, który kryje się za metodami legendarnego trenera z Leszna.
Wychowanek Byków zdradza, jak wyglądało jego pierwsze zetknięcie z czarnym sportem. Opowiada o dwóch klubach, które zabiegały o jego usługi, i tłumaczy, dlaczego zdecydował się na Stal Gorzów. Przybliża także proces szkolenia u Romana Jankowskiego. Ponadto, Jabłoński otwarcie mówi o swoich indywidualnych celach oraz planach drużynowych na nadchodzący sezon.
Ostatnio ogłoszono Twoje wypożyczenie z Fogo Unii Leszno do Gezet Stali Gorzów. Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na ten kierunek?
Po pierwsze, w tym roku udało mi się złapać odpowiednie kąty na gorzowskim owalu i znaleźć dobrą rytmikę jazdy. To właśnie sprawiło, iż zdecydowałem się na Stal Gorzów – dobrze czuję się na tym torze i wiem, jak wykorzystać jego specyfikę. Chciałbym w przyszłym roku powtórzyć ten sam sukces. Po drugie, atmosfera w klubie jest fantastyczna. Nie mogę powiedzieć złego słowa – zawodnicy są świetni, a cała drużyna tworzy naprawdę przyjazne środowisko. Czuję się tutaj dobrze i komfortowo, dlatego na razie niczego nie chcę zmieniać.
Miałeś jakieś inne oferty?
Poza Stalą Gorzów miałem też inne propozycje. Zgłosiły się do mnie kluby z Krosna i Rzeszowa. O wszystkich ofertach rozmawiałem również w Lesznie, bo chciałem podjąć przemyślaną decyzję. Ostatecznie wybrałem jednak pozostanie w Stali. Bardzo dobrze czuję się na gorzowskim torze, a jako młody zawodnik nie chcę co chwilę zmieniać klubów i ciągle przyzwyczajać się do nowego otoczenia. Szczerze mówiąc, polubiłem jazdę w Gorzowie i zdążyłem się tu już naprawdę zaaklimatyzować.
Z pewnością już myślisz o kolejnym sezonie żużlowym i przygotowujesz się do niego fizycznie. Jakie stawiasz sobie cele indywidualne, a jakie drużynowe na powoli nadchodzące rozgrywki? Co chciałbyś osiągnąć?
Przede wszystkim chciałbym dobrze wypadać zarówno w PGE Ekstralidze, jak i w zawodach indywidualnych. Dla mnie najważniejsze jest przejechanie całego sezonu bez kontuzji. Poza tym zależy mi na poprawieniu średnich i wyników w porównaniu z tym rokiem. Nie muszę się też martwić o skład – mam zapewnione miejsce jako junior, więc nie będę musiał rywalizować o pozycję. Dzięki temu mogę w pełni skupić się na jeździe i zdobywaniu solidnych punktów dla drużyny. jeżeli chodzi o klub, na pewno liczę na utrzymanie w PGE Ekstralidze. A co dalej? Zobaczymy – wszystko jest możliwe, możemy pozytywnie zaskoczyć i osiągnąć więcej, niż się spodziewamy.
Żużel. Młody talent w dołku, co dalej? Tak prezes zamierza go „odblokować”! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Ratajczak będzie jeszcze lepszy? Mówi, jak Kubera odnalazł się w Falubazie! – PoBandzie – Portal Sportowy
O początkach i sekrecie Jankowskiego
Każdy żużlowiec ma swoją własną, wyjątkową historię początku przygody z motocyklem żużlowym. Jak to wyglądało u Ciebie? Skąd wziął się pomysł, żeby akurat wybrać „czarny sport” i związać z nim swoje życie?
Moja przygoda z żużlem zaczęła się od… crossa, którego dostał mój brat od dziadka. To właśnie na tym motocyklu się przyzwyczaiłem, nauczyłem podstaw jazdy, a później przyszła kolej na quada. Wszystko to było świetną zabawą, ale prawdziwy przełom nastąpił, gdy rodzice zaproponowali wyjazd na zawody żużlowe do Leszna. „Możemy po prostu pojechać zobaczyć” – pomyślałem. I tak się zaczęło. Już tydzień później dzwoniliśmy do trenera Romana Jankowskiego, aby zapytać, czy mogę się zapisać. Zgodził się, i tak rozpoczęła się moja droga w żużlu.
Jesteś kolejnym młodym zawodnikiem wychowanym przez Romana Jankowskiego – żywą legendę leszczyńskiego speedwaya, która ukształtowała wielu czołowych talentów. Na czym według Ciebie polega jego sekret? Jak wygląda jego metoda szkolenia?
Nie bez znaczenia był dla mnie fakt, iż klub miał już na koncie tak wiele złotych medali. Patrzyliśmy na to jako młodzi zawodnicy – ja, Damian Ratajczak, Antek Mencel i wielu innych z naszego rocznika – i od razu wiedzieliśmy, iż to miejsce, w którym możemy się rozwijać. A gdy spojrzy się na te wszystkie medale i trofea, daje to ogromną motywację i buduje poczucie odpowiedzialności – chce się dokładać własną cegiełkę do historii klubu.
Trener Roman Jankowski jest po prostu nie do zastąpienia. Przede wszystkim nigdy nie odmawiał. Zawsze był otwarty – można było przyjechać, spróbować, a dopiero potem decydował, czy ktoś nadaje się do tego sportu. Jego treningi to prawdziwa szkoła żużla. Pokazuje wszystko – co robić, czego unikać – a z czasem te wskazówki wchodzą w nawyk. To indywidualna nauka, ale też wspaniała lekcja charakteru.
Roman jest bardzo cierpliwym i empatycznym człowiekiem. choćby gdy coś nie wychodzi od razu, nigdy nie reaguje agresywnie – zachowuje spokój i daje przestrzeń do nauki. A kiedy młody zawodnik łapie rytm i zasady, widać w nim dumę i euforia – bo ta praca naprawdę sprawia mu ogromną satysfakcję. To niesamowite uczucie wiedzieć, iż ktoś w Ciebie wierzy, daje możliwość rozwoju i kształtuje przyszłych mistrzów. Trenera Romana bardzo cenię, tak samo jak Piotra Barona, który również nauczył mnie wielu nowych, cennych rzeczy. Dzięki nim moja przygoda z żużlem stała się tym, czym jest dzisiaj.
Rozmawiał: MICHAŁ BRAEUER
ZOBACZ TAKŻE:
Żużel. Z dna na szczyt! Oto zawodnicy, którzy odmienili swoje kariery! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Wróci stary ośrodek na mapę żużla? Działacze mówią wprost: „To oszustwo” – PoBandzie – Portal Sportowy

1 godzina temu














