Nazar Parnicki przebojowo wciela się do żużlowego świata. Ukrainiec został triumfatorem cyklu Speedway Grand Prix 2, czyli IMŚJ. Parnicki wykorzystał bolesne męczarnie Wiktora Przyjemskiego, zdobywając cenny tytuł na oczach kibiców w Vojens. W parku maszyn gratulował m.in. Ashley Holloway, na którego silnikach Nazar zdobywał najcenniejszy laur w dotychczasowej karierze.
Richard Coleman, czyli członek nowego promotora SGP Mayland Sports Events przyznał, iż doszło do pewnych rozmów odnośnie promocji Ukraińca do głównego cyklu. Głównie pod tym kątem przemawiała narodowość, ale również przebojowość młodego żużlowca Fogo Unii Leszno. Ostatecznie Nazar otrzymał rolę pierwszego rezerwowego, co powinno mu pomóc. Według statystyk Colemana w Speedway Starze, średnio zawodnik przejeżdża 5,5 rundy w sezonie, więc istnieje szansa, iż Nazar Parnicki otrzyma szansę.
– Byliśmy naprawdę blisko, aby go wybrać. Podobała mi się myśl o Nazarze jako „dzikiej karcie” na przyszły sezon. Oglądaliśmy jednak w poprzednich sezonach, iż Grand Prix to spory krok do przodu. Doszliśmy do wniosku, aby dać mu szansę jako pierwszy rezerwowy. Zobaczymy, co czas pokaże – podkreśla działacz.
Coleman powiedział również, dlaczego Max Fricke i Jason Doyle otrzymali dzikie karty na sezon 2026. Przede wszystkim Richard Coleman nie chce spoglądać wyłącznie na tabelę punktową, ale również na siłę dodatnią zawodnika na torze. Pechowy Max Fricke otrzymał za to szansę, a Jason Doyle przez cały czas cieszy się sporą popularnością wśród kibiców.
– Jeżeli mamy rozdawać „dzikie karty” za nie utrzymanie się w cyklu, to one tracą sens – przyznał działacz. – To naprawdę, ale naprawdę trudna decyzja i komisja wiele czasu spędziła nad tym tematem. Czuliśmy, iż Max Fricke był tylko trzy punkty od utrzymania i zasłużył na szansę. Uważam to za logiczne. Jason Doyle to gwiazda, która ma rzeszę fanów. Niektórzy z nas myśleli, iż wybranie dwóch Australijczyk to niezbyt rozsądna dyspozycja przepustkami, ale Doyle przez cały czas jest popularny. Dlatego się na niego zdecydowaliśmy.
Mikkel Michelsen, Max Fricke, Martin Vaculik














