Ważna informacja dla Pietuszewskiego. Debiut w FC Porto coraz bliżej!

9 godzin temu

Oskar Pietuszewski od stycznia jest już piłkarzem FC Porto, ale… sprawa była bardziej zagmatwana i sam transfer nie wystarczył, żeby polski skrzydłowy mógł reprezentować nowy zespół. Jak wynika z informacji Weszło oraz portugalskich mediów: dopiero teraz wszystko można uznać za rozstrzygnięte.

Wszystko dlatego, iż przepisy FIFA dla niepełnoletnich piłkarzy są bardzo restrykcyjne. Światowa federacja musi zatwierdzić taki transfer i wydać zawodnikowi pozwolenie na grę oraz treningi w klubie. Wiadomo, iż drugi z tematów nie stanowi wielkiego problemu, ale… grać jednak wypada.

I Oskar Pietuszewski grać może.

Cała prawda o transferach Jagiellonii. Szef skautów odsłania kulisy!

Transfery. Oskar Pietuszewski oficjalnie w FC Porto. Zagra z Benfiką?

Temat zgody na grę od FIFA to żadna błahostka: takie potwierdzenie może zająć kilka tygodni i mocno utrudnić początki w nowym klubie. W przypadku Oskara Pietuszewskiego i FC Porto zajęło to jednak dosłownie chwilę. Na wstępie obawiano się, czy polski skrzydłowy będzie mógł zagrać w prestiżowym, derbowym meczu z Benfiką, jednak nie będzie z tym żadnych problemów. Były piłkarz Jagiellonii Białystok może znaleźć się w kadrze na to spotkanie i prawdopodobnie właśnie tak się stanie.

Wiadomo, iż Pietuszewski nie wejdzie z marszu do wyjściowego składu drużyny Francesco Fariolego, ale będzie opcją z ławki rezerwowych.

– Wydaje mi się, iż Oskar w tym momencie może być traktowany jako zawodnik numer cztery na skrzydło. o ile wyróżni się od początku, jego pozycja będzie rosnąć, ale nie będzie mu na pewno łatwo – mówił nam niedawno Goncalo Batista, portugalski dziennikarz zajmujący się FC Porto.

Portugalczyk o Pietuszewskim: Będzie mu ciężko o pierwszy skład

WIĘCEJ O OSKARZE PIETUSZEWSKIM NA WESZŁO:

  • Agent Pietuszewskiego: Atletico i Betis walczyły do końca
  • Pietuszewski czwarty w rankingu skrzydłowych Weszło. Kto przed nim?
  • Nie będzie rekordu. Tyle Porto zapłaciło za Pietuszewskiego

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału