Ten błąd może kosztować San Antonio Spurs całą serię. Minionej nocy w kluczowym momencie drugiego starcia finałów Victor Wembanyama zaliczył fatalną stratę, po której New York Knicks objęli prowadzenie. Francuski środkowy mógł chwilę później trafić na równi z końcową syreną, ale spudłował. Na konferencji prasowej przyznał, czego mu zabrakło.
To może być najważniejszy moment nie tylko Game 2, ale i całej serii finałowej. Przy stanie 104:104 i zaledwie 13 sekundach na zegarze Victor Wembanyama zebrał piłkę po nieudanym rzucie Jalena Brunsona i rozpoczął wyprowadzanie ostatniego ataku San Antonio Spurs.
Francuz nie chciał najwyraźniej utrzymywać się przy posiadaniu podczas przygotowywania akcji Ostróg i liczył, iż uda mu się przyspieszyć akcję poprzez podanie do znajdującego się już w okolicach linii środkowej Stephona Castle’a. Problem tkwi jednak w tym, iż jego partner był do Wemby’ego odwrócony plecami, a mimo to środkowy zdecydował się na podanie.
Doprowadziło to oczywiście do straty, bo piłka odbiła się jedynie od pleców Castle’a. Czekał na to Brunson, który natychmiast przechwycił posiadanie, a z uwagi na faul Wembanyamy stanął na linii rzutów wolnych. Rozgrywający New York Knicks wykorzystał tylko pierwszą próbę, a po zbiórce Spurs poprosili przerwę na żądanie.
— Wciąż jestem trochę zamglony. Muszę mieć więcej opanowania, więcej kontroli nad meczem. Nie będę opisywał każdego z tych posiadań [w końcówce], ale tak to mniej więcej wygląda […] Musimy zapewnić sobie położenie w lepszej pozycji, bo jak dotąd to wykopujemy sobie dół — mówił na konferencji prasowej Wemby.
Przy wznowieniu najpierw piłka trafiła do De’Aarona Foxa, który po zasłonie podał do Wembanyamy. Odpowiedzialność spadła więc na barki Francuza, ale ten spudłował niemal na równi z końcową syreną, co przypieczętowało drugie z rzędu zwycięstwo NYK w finałach (a jednocześnie ich 13. z rzędu wygraną).
— Wypuszczenie tego z rąk po tym, jak włożyliśmy w to tak wiele pracy jest właśnie najbardziej frustrującą rzeczą. W takich sytuacjach ciało reaguje szybciej niż umysł — komentował tę sytuację Francuz.
Po raz kolejny świetny wystep zaliczył Karl-Anthony Towns, który zaliczył double-double w postaci 21 punktów i 13 zbiórek. W pewnym momencie rywalizacji środkowy zdołał zapakować piłkę do kosza mając Francuza tuż za plecami. W przeciwieństwie do Cheta Holmgrena KAT radzi sobie jak dotąd z Wembym.
KARL-ANTHONY TOWNS DUNK THROUGH TRAFFIC. pic.twitter.com/nDf1AS6Ozz
— Hoop Central (@TheHoopCentral) June 6, 2026— [Rywalizacja z Townsem] jest bardzo inna od tego, z czym mierzyłem się w poprzednich seriach. Wprowadza nas w trudne położenie, jest dobrym zawodnikiem. Musimy po prostu dalej nad tym pracować i rozwiązać ten problem. Jaki był dziś wynik? 105? Możemy wypaść lepiej — kontynuował Victor.
Dziennikarze nie odpuszczali i raz po raz dokładali kolejne pytania na temat końcówki tego spotkania i spudłowane rzuty Wembanyamy.
— Podobała mi się moja pozycja rzutowa. W momentach jak ten, musisz rzucać, by trafić. W tego typu sytuacjach rezultat jest ważniejszy niż proces. Musimy po prostu trafić. Muszę po prostu trafić. O to po prostu chodziło.
Gracze Spurs mają w nogach siedmiomeczową batalię z Oklahoma City Thunder, która kosztowała ich naprawdę wiele. Emocje związane ze zwycięstwem były z pewnością niesamowicie silne, ale w niektórych mogły utrzymywać się zbyt długo.
— Nie możemy się zbytnio unosić, nie możemy za bardzo upaść. Osobiście myślę, iż mogłem wykonać lepszą pracę przy powrocie do siebie z tych „wysokości” finałów konferencji. Jesteśmy teraz tu, nie możesz zmienić przeszłości. Jesteśmy już skupieni na Game 3 — podkreślił Wembanyama.
Rywalizacja przenosi się teraz do Madison Square Garden, gdzie rozegrane zostaną dwa kolejne spotkania. Trzecia potyczka rozpocznie się w nocy z poniedziałku na wtorek o godzinie 02:30 czasu polskiego.

1 dzień temu















