Miażdząca opinia o piłkarzu Pogoni Szczecin. „Kandydat do jednego z najgorszych transferów letniego okienka”

2 godzin temu

Jose Pozo jeszcze kilka miesięcy temu uchodził za jedno z najjaśniejszych odkryć Śląska Wrocław. Wiosną imponował jakośćią w rozegraniu, a jego praca między liniami była jednym z nielicznych jasnych punktów drużyny, która jednak nie zdołała utrzymać się w Ekstraklasie. Spadek otworzył drogę do taniego transferu – pomocnik mógł odejść za symboliczną klauzulę w wysokości 40 tysięcy euro.

Z okazji skorzystała Pogoń Szczecin i na papierze był to jeden z najciekawszych ruchów lata. Do klubu trafił przecież zawodnik z przeszłością w Manchesterze City, z doświadczeniem z La Liga i z czasów Śląska wyglądający jak gotowy lider środka pola.

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna.

Od podstawowego do marginalizowanego

Pozo rozpoczął sezon jako podstawowy gracz Pogoni – pięć pierwszych kolejek spędził w wyjściowej jedenastce. Potem stało się coś, czego w Szczecinie nikt nie przewidział. Hiszpan najpierw stracił miejsce, a później również minuty.

Od 22 sierpnia Pogoń rozegrała czternaście spotkań, a Pozo… tylko sześć, i to łącznie przez 124 minuty. Jak na zawodnika sprowadzonego do roli kreatora gry, to liczby niemal symboliczne.

Mocna opinia na platformie X

Bartosz Wieczorek zwrócił uwagę na tę zapaść formy i nie owijał w bawełnę:

„Jose Pozo – w Śląsku Wrocław gwiazda, dyrygent środka pola. W Pogoni Szczecin? Przeciętniak, przezroczysty, bez atutu. Kandydat do jednego z najgorszych transferów letniego okienka” – napisał na platformie X.

Jose Pozo – w Śląsku Wrocław gwiazda, dyrygent środka pola. W Pogoni Szczecin? Przeciętniak, przezroczysty, bez atutu. Kandydat do jednego z najgorszych transferów letniego okienka. #GKSPOG

— Bartosz Wieczorek (@Bart_Wieczorek) November 29, 2025

Porównanie wiosny we Wrocławiu z jesienią w Szczecinie wypada dla pomocnika wyjątkowo druzgocąco. W Śląsku, mimo skromnych statystyk (1 gol i 2 asysty w 15 meczach), robił różnicę grą. W Pogoni – tej różnicy na razie nie widać.

Co dalej?

Pogoń wciąż szuka swojej najlepszej wersji w ofensywie, a Thomas Thomasberg rotuje składem bardziej, niż planował. Dla Pozo nadchodzące miesiące mogą być momentem prawdy – albo wróci do roli kreatora, którego w Szczecinie oczekiwano, albo zapisze się w klubie jako jeden z najbardziej nietrafionych ruchów ostatnich lat.

Idź do oryginalnego materiału