To nie jest normalne, co dzieje się w FC Barcelonie. "Sztab był sfrustrowany"

2 godzin temu
Barcelona targana jest w ostatnich dniach problemami boiskowymi. Dobitnie widać to było w dwóch poprzednich spotkaniach. Najpierw Chelsea rozniosła Blaugranę w pył, a potem Alaves do samego końca walczyło o korzystny rezultat. To nie przystoi podopiecznym Hansiego Flicka. Tym bardziej, iż najbliższe tygodnie mogą okazać się najważniejsze w walce o trofea. Sztab jest zirytowany słabą postawą piłkarzy.
Ostatnie dni nie były łatwe dla Hansiego Flicka. Bolesna i zasłużona porażka z Chelsea w Lidze Mistrzów, a potem przypieczętowana dopiero w końcówce wygrana z Deportivo Alaves. Niemiec wymaga od swojej drużyny znacznie lepszej postawy. Po sobotnim meczu ligowym siedział z posępną miną na ławce trenerskiej, pocieszany przez Raphinhę.

REKLAMA







Zobacz wideo Kto winny kryzysowi Legii? Kosecki: Za mało odpowiedzialności ponoszą piłkarze



Kłopoty sprawia zwłaszcza gra ofensywna. Barcelona straciła polot, którym jeszcze niedawno zachwycała. Wszystkie statystyki sugerują występy poniżej normy, co frustruje sztab szkoleniowy z Flickiem na czele. Powrót do gry Raphinhi, w ostatnim czasie pauzującego ze względu na kontuzję, z pewnością pomoże. Z Alaves pierwszy raz od miesiąca zagrał też Pedri. Jednak dużo wskazuje na to, iż źródłem problemów jest zmęczenie, za którym idzie słabsza postawa kluczowych piłkarzy. To powoduje z kolei furię trenerów.


Tak właśnie sytuację widzi Lluis Miguelsanz. Na łamach hiszpańskiego Sportu podzielił się swoją opinią na temat formy Barcelony. Jego zdaniem drużyna cierpi grając na wszystkich frontach. Jest jednak prosty sposób na to, by piłkarze wrócili do idealnej dyspozycji. "Ta drużyna może znów prezentować swoją najlepszą wersję, ale potrzebuje więcej świeżości. W niektórych przypadkach również większej intensywności i zaangażowania niektórych zawodników" - pisze.
Liga Mistrzów tylko dodatkiem?
Zdaniem Miguelsanza, Barcelonę stać na mistrzostwo Hiszpanii, o ile piłkarze wrócą do optymalnej dyspozycji. w tej chwili wygląda, iż na straty można spisać Ligę Mistrzów, chociaż tutaj ważna będzie forma drużyny w marcu. Katalończycy potrzebują jednak dobrych występów już teraz. We wtorek na Camp Nou zmierzą się z Atletico Madryt. o ile podopieczni Diego Simeone zwyciężą ten pojedynek, zrównają się z Barceloną punktami - a sytuację prawdopodobnie wykorzysta też Real.


Za tydzień Dumę Katalonii będzie czekać turniej o Superpuchar Hiszpanii, a wiąże się to z podróżą do Arabii Saudyjskiej. Nie można też odpuścić meczów LM, gdyż podopieczni Hansiego Flicka jeszcze nie są pewni awansu do fazy pucharowej. Tu na szczęście sprzyja terminarz, gdyż najtrudniejsze mecze Barcelona ma już za sobą. Poprawa stylu gry musi być jednak priorytetem. Niemiec zbyt mocno przeżywa obecny kryzys formy.
Idź do oryginalnego materiału