Legia chciała transferowego hitu zawodnika z francuskiej ekstraklasy. Temat upadł, bo… piłkarz strzelił gola

2 godzin temu

Legia Warszawa zimą poprzedniego sezonu była o krok od sprowadzenia Shavy’ego Babicki. Napastnik Toulouse rozważał wówczas wypożyczenie, a sztab „Wojskowych” dał zielone światło na ten ruch. Transfer był na tyle zaawansowany, iż – jak dziś twierdzi pion sportowy klubu – brakowało adekwatnie tylko ostatecznej decyzji Francuzów. Ta jednak nagle się zmieniła. Dlaczego?

Kulisy ujawnił Łukasz Olkowicz z „Przeglądu Sportowego Onet”. Według jego informacji przełom nastąpił w grudniu, gdy Gabończyk – wcześniej głównie rezerwowy – wyszedł na murawę Ligue 1 i wbił ważnego gola AS Saint-Étienne. Dla Toulouse był to sygnał, iż warto dać mu jeszcze jedną szansę, zamiast wypychać go na półroczne wypożyczenie.

W Legii odebrano to bardzo prosto: jednym trafieniem Babicka przekonał klub, iż wciąż może się przydać, więc temat upadł niemal z dnia na dzień.

Co ciekawe, ostatecznie nie okazało się to decyzją długoterminową. Latem 25-latek odszedł definitywnie – Crvena zvezda zapłaciła za niego około cztery miliony euro. Tam z kolei złapał pecha, bo zanim zdążył na dobre wejść do składu, dopadła go kontuzja i dziś ma na koncie jedynie pięć występów.

Legia natomiast – zamiast Babicki – postawiła wówczas na Iłłę Szkuryna, a poszukiwania napastnika ciągnęły się jeszcze długo po zamknięciu tamtego okna.

Idź do oryginalnego materiału