Mateusz Kochalski może zostać bohaterem sensacyjnego transferu. Polaka chce gigant Bundesligi

1 godzina temu

Mateusz Kochalski coraz śmielej wydeptuje sobie ścieżkę do poważnej europejskiej piłki. Gdy latem poprzedniego roku zamieniał Stal Mielec na Karabach Agdam, wielu krzywiło się na kierunek azerski. Tymczasem 25-letni bramkarz wyszedł z tej decyzji jak ktoś, kto wybrał windę zamiast schodów – szybciej niż ktokolwiek przewidywał znalazł się w Lidze Mistrzów i stał jednym z liderów mistrza Azerbejdżanu.

Jego występy w Champions League robią wrażenie. W rewanżu z Napoli Karabach poległ 0:2, ale Kochalski błysnął jak reflektor w jesiennej mgle – obronił rzut karny Rasmusa Højlunda i dołożył kilka interwencji, które w Italii obracały głowy. Włoskie media po meczu pisały o nim z nieukrywanym podziwem.

I właśnie z Włoch wypłynęła najgorętsza informacja. „Corriere dello Sport” podało, iż Kochalski znalazł się w kręgu zainteresowań Borussii Dortmund, a niemiecki gigant miał już wykonać „pierwszy ruch” w jego kierunku. Dziennik nie zdradził, jaki – czy mowa o zapytaniu, monitoringu czy sondowaniu potencjału transferu – ale sama wieść wystarczyła, by temat ponownie nabrał tempa. Kochalski był już kiedyś łączony z BVB, jednak wtedy skończyło się na spekulacjach. Teraz wygląda to zdecydowanie poważniej.

Polak gra w Karabachu regularnie i ma status numeru jeden, mimo iż w klubie rotuje się bramkarzy. Tylko w obecnym sezonie rozegrał piętnaście spotkań i zachował pięć czystych kont. W Azerbejdżanie dorobił się pozycji, która pozwala mu myśleć o kolejnych krokach – i wygląda na to, iż jeden z tych kroków może prowadzić do Bundesligi.

Jeśli Borussia faktycznie zamierza wdrożyć temat zimą lub latem, transakcja może stać się jednym z najciekawszych ruchów transferowych z udziałem Polaka w bramce od czasu odejścia Wojciecha Szczęsnego do Juventusu. Dla Kochalskiego byłoby to naturalne domknięcie pewnej drogi – od Ekstraklasy, przez nieoczywisty wyjazd, aż po klub o europejskiej renomie.

Idź do oryginalnego materiału