”Cro Cop” dostał propozycję walki z N’Gannou. Legenda zabiera głos

19 godzin temu


To jest zaskakująca informacja. Jak się okazuje Mirko Filipović dostał propozycję, aby w maju zmierzyć się z Francisem N’Gannou. Legenda mieszanych sztuk walki zabrała głos.

Były mistrz UFC w wadze ciężkiej – Francis N’Gannou swój następny pojedynek stoczy w MMA. Kameruńczyk zakończył swoją współpracę z Professional Fighters League. Francis wystąpi na platformie Netflix już szesnastego maja. Jego przeciwnikiem będzie były zawodnik UFC – Philipe Lins.

W main evencie zobaczymy powrót po latach Rondy Rousey, która zmierzy się z Giną Carano. Warto zaznaczyć, iż Rousey to przede wszystkim pierwsza historyczna mistrzyni UFC.

Ostatecznie Brazylijczyk został przeciwnikiem N’Gannou. Ostatecznie, bowiem były różne pomysły na przeciwnika Francisa. Próbowano doprowadzić do walki Kameruńczyka z legendą MMA, ale wszystko zakończyło się fiaskiem.

Jak widać próbowano, aby w maju na karcie znalazło się wiele legend. Przypomnijmy, iż ofertę walki dostał także jeden z najlepszych zawodników w historii MMA – Anderson Silva. Pisaliśmy o tym [TUTAJ]

ZOBACZ TAKŻE: Strife MMA w tarapatach. Prezes organizacji wydał oświadczenie

Filipović zabiera głos

To prawda… Mirko Filipović dostał propozycję walki z Francisem N’Gannou. Trzeba przyznać, iż był to szalony pomysł, bo przecież Chorwat ma 51-lat.

Legendarny ”Cro Cop” w rozmowie z RMC Sport Combat wypowiedział się odnośnie propozycji oraz, dlaczego postanowił odmówić.

Zadzwonił do mnie mój dobry przyjaciel, poważny człowiek ze świata MMA i właściciel dużej organizacji, i zapytał: ”Wiem, iż trenujesz i jesteś gotowy, czy stoczyłbyś walkę z Francisem Ngannou?”. Zapytałem go: ”Jak mam z nim walczyć? W MMA, w karty, w szachy, w pływaniu, w bieganiu?”. Odpowiedział: ”W walce MMA”. Roześmiałem się i zapytałem, czy oszalał. Powiedziałem mu, iż gdybym miał walczyć w tej chwili, byłby ostatnią osobą, którą bym wybrał. Potem dodałem, iż za walkę z nim zażądałbym 500 tysięcy euro, a kolejne 19,5 miliona za minę mojej mamy, gdy dowie się, z kim walczę. Po pierwsze, mam za mało czasu, żeby walczyć w maju; powinni byli zadzwonić do mnie trzy miesiące wcześniej. Ale tak czy inaczej, kto zapłaciłby 20 milionów? Kto będzie wydawał moje pieniądze, kiedy Ngannou mnie zabije?

Niewykluczone, iż Mirko Filipović wróci do rywalizacji – mówi się o tym już od dłuższego czasu. Z nieoficjalnych doniesień wynika, iż są prace nad walką rewanżową Mirko z Fedorem Emelianenko w boksie.

Idź do oryginalnego materiału