Żużel. Widziane zza Odry. O spadku Falubazu i i szpitalnym hejcie (FELIETON)

2 tygodni temu

„Murowanym” kandydatem do spadku przed sezonem był zespół Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, który nie pozyskał – pisząc kolokwialnie – bohaterów z pierwszych stron gazet do swojego zespołu. Okazuje się jednak, iż Falubaz dwa razy wygrał, dwa razy przegrał. Nienajlepsza dyspozycja zielonogórskiego klubu w starciu na własnym torze ze „Staleczką” sprawiła, iż nie brak fanów żużla, którzy piszą, iż jak tak dalej pójdzie, a raczej „pojedzie” na torze, to Falubaz pożegna się z najbogatszą żużlową ligą świata. Doprawdy dziwią mnie kibice, którzy wnioski wyciągają po jazdach treningowych w czwórkę, która tak naprawdę służy dopasowaniu sprzętu i przypomnieniu sobie po zimie jak to się ściga.

Memoriał Idzikowskiego oraz Czernego padł łupem Bartosza Zmarzlika, który mi osobiście sprawił psikusa, ponieważ stawiałem u jednego z bukmacherów, iż będzie niżej od Jasona Doyla. Bartek sezon zaczyna, jak na profesjonalistę przystało, z wysokiego C. Nieco optymizmu w serca fanów Włókniarza wlała postawa miejscowych zawodników, którzy wedle mojego skromnego opiniowania wcale na swoim torze nie muszą być chłopcami, którym będzie się przyjeżdżać złoić mocno d***.

Żużel. Janowski mówi o pracy z „PePe”, oponach i przyszłości w Sparcie (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Cegielski wprost o złej decyzji władz! „Potrzeba żołnierzy, a nie tylko oficerów” – PoBandzie – Portal Sportowy

Jak już jesteśmy przy Włókniarzu i wydarzeniach minionego tygodnia, to nie sposób nie wspomnieć o „słynnej” już szpitalnej wizycie byłego prezesa Michała Świącika u kontuzjowanego Sebastiana Szostaka. Były włodarz klubu odwiedził zawodnika, zamieścił krótką notkę w swoich mediach społecznościowych z wydarzenia i… polał się na człowieka hejt. Tym razem na to, iż Michał Świącik chwali się wizytą i za wszelką cenę chce pozostać wciąż na świeczniku żużlowego środowiska. Tak się tylko zastanawiam ilu z tych hejtujących również wybrało się i odwiedziło zawodnika, a może chociaż napisało komentarz życzący mu powrotu do zdrowia. Skoro prezes go odwiedził, to jak każdy wolny człowiek miał prawo się tym ze znajomymi podzielić choć znam takich, którzy by tego pewnie nie robili. Szlachetność działań jest większa w ciszy. Każdy ma prawo jednak do robienia tego, co mu się podoba, a za dobre rzeczy hejt jest jak najmniej wskazany. Obojętnie czy w czynieniu dobra ktoś miał jakiś dodatkowy zamiar, o co ja akurat osobiście absolutnie, co podkreślam, nie podejrzewam.

Jest pozytyw. w okresie 2027 pojedzie Unia Tarnów. Tak właśnie ogłosił na swoim Facebooku tarnowski filantrop – Waldemar Jasiński. W rozmowie z portalem PoBandzie twórca przyszłej nowej jakości w Tarnowie powiedział, iż jednak „stwierdził”, iż z tym Lewandowskim nie ma sensu się zadawać. Zaskoczył. Parę tygodni temu w rozmowie ze mną mówił bowiem, iż o imć Lewandowskim nie wolno źle pisać, co ja ponoć nagminnie i bezpodstawnie czyniłem, bo to człowiek czyste złoto.

Żużel. Juniorzy też będą siłą Pres Toruń? Baron pod wrażeniem! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Vaculik nie chce wracać do Grand Prix? Padły ważne słowa! – PoBandzie – Portal Sportowy

Złoto doprawdy takie, iż omamił choćby szefa GKSŻ, który ostatnio publicznie stwierdził, iż jeszcze parę dni temu z nim telefonicznie rozmawiał i ten go zapewniał, iż wszystko będzie dobrze. Serio? Dla mnie taka wypowiedź przewodniczącego GKSŻ to nic innego, jak jawne przyznanie się do tego, iż raczej nie ma się pojęcia o tym, co aktualnie dzieje się w klubie, który podlega zarządzanym strukturom. Kompromitacja, nazwijmy to, delikatna i tyle. W każdym razie pierwsze „Jaskółki” powrotu żużla do Tarnowa zaczynają fruwać i oby tylko nie skończyły lotu zanim tak naprawdę go zaczną. Wszak, jak to mówią, cóż szkodzi obiecać.

Nową jakość obiecuje prezes Mrozek i w przeciwieństwie do innych prezesów słowa dotrzymuje. Będzie na stadionie „nowy-stary” spiker – Michał Stencel. Przyznam, iż decyzja spikera o powrocie na stadion zarządzany przez prezesa, którego systematycznie publicznie negował w poczynaniach, jest dla mnie słaba, ale jak to mawiała w japońskim przysłowiu pszczoła: „ Muchy się nie przekona, iż miód lepszy jest od zbierania gówna”. Michałowi życzę, całkiem szczerze, wiele euforii z powrotu na Gliwicką 72.

I już na sam koniec Tai Woffinden, Nazar Parnicki oraz Patrick Hansen. Pierwszy stwierdził, iż jednak w Grand Prix nie wystartuje, o czym pisał znacznie wcześniej – i tym razem szczęśliwie trafił – Dariusz Ostafiński. Szkoda tylko, iż Anglik o swojej decyzji poinformował dosyć późno, czym nieco skomplikował sytuację Nazarowi, choćby pod kątem przedsezonowych przygotowań. Tym, którzy twierdzą, iż Tai się „kończy” i w lidze pojedzie cienko mówię: poczekajmy z ocenami. Tam, gdzie kończy się logika dopiero zaczyna się żużel.

Z kolei Patrick Hansen adekwatnie skalkulował swoje zdrowie i bezpieczeństwo, za co chwała, i postanowił definitywnie zakończyć swoją żużlową karierę oraz tym samym odczepić swój wagon z tegorocznego składu pociągu pod nazwą Kolejarz Opole. W Opolu problem braku „wagonu” gwałtownie rozwiązano i doczepiono do składu Matica Ivacica, który – miejmy nadzieję – w Stolicy Polskiej Piosenki odnajdzie wreszcie regularnego płatnika za swoje usługi. Tego przynajmniej mu życzę.

Jako pointa trochę o środowisku naszym dziennikarskim i „ustaleniach”. Jakąś tam czytelność mamy i nie brak „mainstreamowych” kolegów, którzy cenili sobie i cenią wspominanie o ich projektach na naszych łamach. Szkoda tylko, iż pewne dżentelmeńskie działają tylko do momentu, kiedy ich prośby zostają spełnione. O swoich obietnicach gwałtownie zapominają. Smutne, ale jakże pasujące do naszego żużla.

ŁUKASZ MALAKA

Idź do oryginalnego materiału