Inauguracyjna runda Porsche Carrera Cup Benelux nie przebiegła po myśli Karola Kręta. 21-letni Polak reprezentujący barwy teamu JW Raceservice przez cały weekend zmagał się z samochodem. Kierowca próbował odnaleźć tempo w pucharowym modelu Porsche, choć zespół miał trudności ze zdiagnozowaniem usterki. W efekcie Karol Kręt w obu wyścigach zajął 12. i 11. pozycję w klasie PRO, walcząc o utrzymanie się w środku stawki.
Przedsezonowe testy dawały nadzieje na solidne rozpoczęcie rywalizacji w 2026 roku. Rzeczywistość na torze Spa-Francorchamps okazała się jednak sprawdzianem umiejętności technicznych dla całego zespołu. Od pierwszych sesji treningowych inżynierowie szukali adekwatnego balansu samochodu, co rzutowało na osiągane czasy. Mechanicy pracowali nad wyeliminowaniem usterki, która uniemożliwiała walkę o wyższe lokaty.
Walka z nieprzewidywalnym prowadzeniem
Karol Kręt od początku jazd zgłaszał problemy z prowadzeniem auta. Samochód zachowywał się skrajnie nieprzewidywalnie, a największą trudnością była nadsterowność przy wejściach w zakręty. Problem występował zarówno w ciasnych sekcjach, jak i w szybkich łukach. Zespół sprawdzał konfiguracje geometrii, zawieszenia, kąty pochylenia kół oraz ustawienia stabilizatorów. Ostatecznie inżynierowie zdecydowali się na redukcję przyczepności przedniej osi, aby uspokoić nerwowy tył pojazdu.
Efekt kuli śnieżnej
Przyczynę problemów odkryto dopiero przed ostatnim wyścigiem. Okazało się, iż źródłem niestabilności była zbyt wysoka siła spięcia dyferencjału. Wartość ta wynosiła 100 Nm, podczas gdy optymalny zakres mieści się między 40 a 80 Nm. Sytuację skomplikował system ABS, z którego team korzysta pierwszy raz w tym sezonie. Mocno spięty mechanizm różnicowy wywoływał negatywną interakcję z hamulcami.

Podczas dohamowań powstawał efekt kuli śnieżnej. Im mocniej kierowca naciskał pedał hamulca, tym bardziej tylna oś stawała się niestabilna. Diagnozę utrudnił fakt, iż auto zostało świeżo odbudowane po incydentach, a testy przedsezonowe odbywały się w egzemplarzu zapasowym. Dodatkowo wsparcie techniczne producenta sugerowało zwiększenie spięcia dyferencjału, co skierowało mechaników w złą stronę.
Karol Kręt: weekend do zapomnienia
– Miniona runda na Spa-Francorchamps to bez wątpienia weekend do zapomnienia – dwunaste i jedenaste miejsce w klasie to z pewnością nie są rezultaty, na jakie liczyliśmy. Wprawdzie na ostatni wyścig zdołaliśmy skorygować ustawienia dyferencjału, co momentalnie zlikwidowało problem nerwowego tyłu przy hamowaniu, ale niestety, z uwagi na presję czasu, nie zdążyliśmy już przywrócić optymalnych nastawów przedniego zawieszenia, które zmieniliśmy wcześniej w ramach „gaszenia pożaru”. Z tego powodu samochód wciąż nie dysponował maksymalnym potencjałem, jeżeli chodzi o tempo wyścigowe – powiedział Karol Kręt.
Pomimo trudności polski kierowca zachowuje optymizm przed kolejnymi startami. – Ostatecznie opuszczamy ten weekend z podniesionymi głowami. Zmierzyliśmy się z nietypowym, bardzo złożonym problemem technicznym i dzięki ciężkiej pracy całego zespołu udało nam się go w pełni zrozumieć i zneutralizować. Zebrane w ten weekend cenne dane oraz nowe doświadczenia z systemem ABS sprawiają, iż na kolejną rundę na torze Zandvoort udamy się w pełni przygotowani, zdeterminowani i gotowi do walki o najwyższe lokaty – dodał zawodnik.















