Żużel. Oto kluczowi zawodnicy każdej ekipy PGE Ekstraligi! Który zmieni najwięcej? (LISTA)

2 tygodni temu

PRES Grupa Deweloperska Toruń: Robert Lambert

Mimo, iż wraz z drużyną podniósł trofeum DMP, to indywidualnie sezon 2025 był dla Lamberta dość nieudany. Nie da się ukryć regresu formy w porównaniu do sezonu 2024.

W poprzednim sezonie “Lambo” zajął dopiero 20. miejsce (średnia na poziomie 1.876 pkt/bieg) w rankingu zawodników pod względem średniej biegopunktowej. To spadek aż o 16 (!) pozycji w porównaniu do najlepszego sezonu Brytyjczyka w PGE Ekstralidze (średnia 2.278 pkt/bieg). Taki wynik nie przystoi ustępującemu wicemistrzowi świata.

Co prawda, nie przełożyło się to na gorszy wynik drużyny. PRES został po siedemnastu latach mistrzem Polski. Lambert oczywiście jest świetnym zawodnikiem i w każdym meczu pokazywał swoje niesamowite umiejętności. Jednakże to nie przekładało się na wysokie zdobycze na końcu spotkań.

Tylko siedem “dwucyfrówek” w osiemnastu meczach. w okresie 2024 było ich aż piętnaście na dwadzieścia spotkań. W tamtym roku w Grand Prix zajął 7. miejsce i mimo, iż to dobry wynik, to apetyt wicemistrza globu z pewnością był większy i aspirował, by powalczyć o złoto.

PRES Grupa Deweloperska Toruń znowu będzie walczyć o mistrzostwo. Jeszcze nigdy w swojej historii Torunianie nie obronili tytułu DMP. jeżeli chcą to zmienić, kapitan drużyny musi powrócić do ścisłej czołówki ligi. Tym bardziej, iż skład “Aniołów” drastycznie się nie zmienił. Norick Blödorn debiutuje w najlepszej lidze świata. Niemiec jest mniej doświadczony od Jana Kvěcha i ciężko powiedzieć czy uda mu się godnie zastąpić Czecha na pozycji U24. Juniorzy mimo, iż robią progres, to dalej są bardzo młodzi zawodnicy. Także odpowiedzialność za wynik dalej, w głównej mierze spoczywa na czwórce Dudek, Michelsen, Sajfutdinow i Lambert.

Żużel. Lahti znalazł klub w Polsce! Zmieni układ sił! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Baron z apelem do kibiców! Chodzi o formę Patryka Dudka – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Motor Lublin wypadnie z play-off? Zaskakujący typ! – PoBandzie – Portal Sportowy

Robert Lambert i Emil Sajfutdinow/ fot. Anna Dymek

ORLEN OIL Motor Lublin: Kacper Woryna

Po pięciu sezonach w KRONO-PLAST Włókniarzu Częstochowa 29-latek zmienił klub i będzie reprezentować wicemistrzów Polski – Orlen Oil Motor Lublin. Woryna już w latach juniorskich pokazywał, iż może się stać świetnym zawodnikiem. Jednak w karierze seniorskiej poza bardzo dobrym sezonem 2022 (gdzie wspierał go Rafał Lewicki) Polak ewidentnie nie pokazał jeszcze pełni swojego potencjału.

W bardzo podobnej sytuacji znaleźli się Jack Holder i Fredrik Lindgren. Gdy przed sezonem 2023 nie byli rozchwytywani na rynku transferowym i mieli za sobą odjechanych kilka sezonów poniżej oczekiwań w najlepszej lidze świata. I właśnie wtedy trafili do… Lublina! W drużynie “Koziołków” osiągnęli życiową formę, wygrywając dwa razy z rzędu rozgrywki DMP. A w cyklu Grand Prix obaj znajdowali się w ścisłej czołówce.

Nie da się ukryć, iż Woryna także ma spore szanse wykorzystać szansę w stolicy województwa lubelskiego. Kacper Woryna to (tak jak wspomniani Holder i Lindgren) bardzo ambitny i waleczny zawodnik, który awansował w poprzednim sezonie do cyklu Grand Prix zajmując w SGP Challenge 2. miejsce. W Grand Prix z pewnością może namieszać. W końcu to brązowy medalista mistrzostw Europy z 2024 roku.

Jeśli Orlen Oil Motor Lublin chce podtrzymać passę startów w finałach PGE Ekstraligi, która trwa od 2021 roku, to Kacper Woryna musi być w dobrej formie. Sam zawodnik jednak nie nakłada na siebie presji w postaci wygórowanych oczekiwań. Chce się dobrze zaprezentować i mieć “fun” z jazdy. Czy takie podejście i zmiana środowiska sprawią, iż Woryna stanie się liderem Motoru i czarnym koniem cyklu Grand Prix?

Betard Sparta Wrocław: Maciej Janowski

Kolejna drużyna, w której dużo będzie zależeć od kapitana. Maciej Janowski najdłużej piastuje to miano w PGE Ekstralidze. Wychowanek Sparty jest w niej nieprzerwanie od 2014 roku. Tylko dwa sezony w karierze odjechał w innej drużynie (Unia Tarnów 2012, 2013). Łącznie licząc, dla Wrocławianina nadchodzący sezon będzie osiemnastym w barwach WTS-u. Robi to ogromne wrażenie w obecnych czasach.

W większości z tych lat Janowski był liderem Betard Sparty i jednym z najlepszych zawodników świata. Natomiast w ostatnich latach spadek formy jest tylko większy. Wychowanek we Wrocławiu zdobył tylko jedno mistrzostwo Polski. W 2021 roku Sparta zdominowała rozgrywki a Janowski? Miał kosmiczny sezon. Średnia na poziomie prawie 2.6 punktu na bieg była drugą najwyższą w lidze (pierwszą osiągnął Bartosz Zmarzlik).

Od tego czasu Polak wypadł z cyklu Grand Prix a w lidze przestał spełniać miano lidera. Z roku na rok coraz bardziej możliwe jest odejście Janowskiego z drużyny. Tak, jak w podobnej sytuacji zrobił bardzo dobry kolega Wrocławianina i również legenda Sparty – Tai Woffinden. Ostatnia szczypta magii “Magica” to niespodziewane złoto IMP w 2024 roku i pamiętna 3. runda w Lublinie, gdzie Janowski wygrał wszystkie wyścigi i przypieczętował złoty medal.

Trzykrotny mistrz Polski z pewnością jest w stanie wrócić do lepszej dyspozycji i przełamać kilkuletni kryzys formy. Na pewno liczą na to we Wrocławiu, gdyż z Janowskim w formie, “Spartanie” automatycznie rozpatrywani będą jako kandydat do złota. Sparta nie ma wiele powodów do zmartwień. Ma świetnych liderów i młodych ambitnych juniorów, którzy robią progres co sezon. Inny zawodnik Betard Sparty, który „walczy o kontrakt” i ma wiele do udowodnienia to Dan Bewley. Ostatnio wygrał Memoriał Petera Cravena, co zapowiada, iż brązowy medalista mistrzostw świata chce udowodnić we Wrocławiu swoją wartość w tym roku. W przypadku kolejnego średniego sezonu Janowskiego, może on być ostatnim w barwach Sparty najlepszego wychowanka w historii klubu.

Maciej Janowski. fot. Jarosław Pabijan

BAYERSYSTEM GKM Grudziądz: Max Fricke

Australijczyk to świetny żużlowiec, ale poprzedni sezon w jego wykonaniu nie należał do udanych. Zawodnik, który w swojej karierze wygrał dwie rundy Grand Prix a także mistrzostwo świata juniorów w 2016 roku zaliczył regres formy. W PGE Ekstralidze spadł poniżej średniej 2 punktów na bieg, którą osiągał w dwóch poprzedzających sezonach a w Grand Prix ani razu nie dostał się do finału.

Co prawda w cyklu GP zajął solidne 8. miejsce i otrzymał zasłużoną dziką kartę na tegoroczną edycję. Jednakże w najlepszej lidze świata było widać, iż u sympatycznego Australijczyka coś nie gra. Większość poprzedniego sezonu zawodnik poszukiwał dobrych ustawień sprzętowych, co wpłynęło na jego wyniki. Zdobył on tylko siedem “dwucyfrówek” na 18 spotkań (niecałe 39% meczów z “dwucyfrówką”). w okresie 2024 było ich jedenaście na 16 występów (niecałe 69%).

Z pewnością będzie to bardzo istotny sezon dla Maxa Fricke’a. jeżeli BAYERSYSTEM GKM Grudziądz chce znowu walczyć o medale w pierwszej czwórce, to Fricke musi ponownie stać się liderem. Wraz z Michaelem Jepsenem Jensenem w głównej mierze będą odpowiedzialni za wynik “Gołębi”, wspierani przez Maksyma Drabika, Wadima Tarasienkę i Kevina Małkiewicza. Patrząc na klasę Australijczyka można jednak zakładać, iż gdy upora się z problemami sprzętowymi, to może być jednym z najlepszych zawodników przyszłego sezonu.

Stelmet Falubaz Zielona Góra: Andrzej Lebiediew

Dwukrotny, indywidualny mistrz Europy, szósty zawodnik świata w poprzednim sezonie a w PGE Ekstralidze… nigdy nie osiągnął średniej bliskiej dwóch punktów na bieg? Brzmi dość zaskakująco, ale w takiej sytuacji jest Andrzej Lebiediew i w tym sezonie na pewno będzie chciał to zmienić.

Dlaczego akurat w tym? Lebiediew od 2020 roku, gdy pojawia się w PGE Ekstralidze, to jego drużyna walczy o utrzymanie. W poprzednim sezonie, wraz z Gezet Stalą Gorzów, ta sztuka się udała. Natomiast we wcześniejszych latach Unia Leszno i Wilki Krosno z Łotyszem na pokładzie spadały z ligi. Spadek zaliczył również z ROW-em Rybnik w 2020 roku, jednak z powodu kontuzji odjechał w tamtym sezonie tylko 10 biegów.

Oczywiście nie można winić za to Lebiediewa. 31-letni zawodnik osiągał solidne średnie biegopunktowe w okolicach 1.6-1.7. Jednakże w wypadku tych drużyn to było za mało, ponieważ Łotysz był traktowany jako jeden z liderów zespołu.

Tym razem sytuacja jest zupełnie inna. Stelmet Falubaz Zielona Góra po rozczarowującym 5. miejscu chce walczyć o medale w okresie 2026. Lebiediew trafił do Falubazu razem z Dominikiem Kuberą. Zatem w tej chwili drużyna z Zielonej Góry ma trzech naprawdę mocnych liderów – wspomnianego Kuberę, Leona Madsena i Przemysława Pawlickiego. Także, być może najlepszego, młodzieżowca rozgrywek – Damiana Ratajczaka. Z tego powodu na Lebiediewie nie będzie spoczywała aż tak duża presja za wynik, jak w poprzednich latach. O czym wspominał sam zawodnik.

Być może to ten nieoczywisty czynnik który sprawi, iż to będzie w końcu sezon Łotysza w najlepszej lidze świata. Oczywiście, gdy już jest trzech zawodników tak wysokiej klasy, to może być ciężej zdobywać wysokie zdobycze punktowe. Natomiast startowanie z pozycji doparowego może sprawić, iż Andrzej Lebiediew „odpali” i stanie się kluczowym zawodnikiem Stelmet Falubazu. Sam zawodnik mówił, iż chce się stać liderem zespołu. Wspomniane wcześniej indywidualne wyniki Andrzeja Lebiediewa udowadniają, iż stać go na stanie się jednym z najlepszych zawodników w nadchodzącym sezonie.

KRONO-PLAST Włókniarz Częstochowa: Jakub Miśkowiak

W przypadku “Lwów” wybór kluczowego zawodnika wygląda zupełnie inaczej niż w pozostałych zespołach. Jest podobnie trudny jak sytuacja drużyny w nadchodzącym sezonie według przewidywań środowiska żużlowego. Jednakże, jeżeli ktoś ma odmienić położenie Włókniarza i wziąć walkę o utrzymanie na swoje braki, powinien być to nowy kapitan Częstochowian.

Oczywiście inni, nowi zawodnicy Włókniarza również mogą zaskoczyć. Wręcz muszą. Jaimon Lidsey i Rohan Tungate będą pełnić rolę liderów zespołu. W ubiegłym roku Tungate w barwach ROW-u Rybnik wypełnił ją dosyć średnio. Ostatecznie “Rekiny” spadły z ligi. Lidsey nigdy tej roli nie pełnił i nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Na plus z pewnością fakt, żę częstochowski tor pasuje obu Australijczykom.

I zakładając, iż będą naprawdę świetni w tym sezonie, to dalej może być za mało. Debiutujący w lidze Sebastian Szostak to spora niewiadoma a jedyny senior, który pozostał w Częstochowie, to Mads Hansen. Duńczyk, po zaskakująco dobrym sezonie 2024, zaliczył regres i nie wydaje się, by miał nagle zdobywać „dwucyfrówki”.

Dlatego nadzieją Włókniarza powinien być Jakub Miśkowiak. Ma największe doświadczenie na częstochowskim torze. Spędził na nim pięć sezonów w roli gospodarza. To młody zawodnik, który dalej może się rozwinąć. W poprzednim roku miewał przebłyski i mecze świetne, ale także mecze bardzo słabe. Największe sukcesy w karierze osiągał jako junior właśnie KRONO-PLAST Włókniarza. W 2021 został mistrzem świata do lat 21, pokonując swojego kolegę z zespołu – Madsa Hansena. jeżeli Jakub Miśkowiak stanie się liderem drużyny i wraz z duetem Australijczyków będą stanowić o sile “Lwów”, to być może KRONO-PLAST Włókniarz zaskoczy wszystkich i utrzyma się w lidze. Nie takie niespodzianki fani żużla już widzieli. Optymizmem częstochowskich fanów może napawać 2. miejsce ich nowego kapitana w Memoriale B. Idzikowskiego i M. Czernego. Na torze w Częstochowie lepszy od Miśkowiaka był tylko Bartosz Zmarzlik.

Gezet Stal Gorzów: Paweł Przedpełski

W Gorzowie więcej przed sezonem mówi się o kondycji finansowej klubu niż jego zawodnikach. Stal już w tamtym roku utrzymała się dopiero w barażach i kilka wskazuje na to, iż w nadchodzącym sezonie Gorzowianie walczyć będą o coś więcej niż pozostanie w najlepszej lidze świata.

Paweł Przedpełski w PGE Ekstralidze startował nieprzerwanie od 2012 roku. Jest to trzynaście sezonów na najwyższym poziomie rozgrywkowym. W ubiegłym po raz pierwszy startował na zapleczu i spełnił oczekiwania. Gdy przed sezonem z drużyny wypadł przez kontuzję Tai Woffinden, to Torunianin stał się liderem “Żurawi” i wprowadził ich do fazy play-off. Uplasował się na 6. miejscu w klasyfikacji zawodników pod względem średniej biegopunktowej z wynikiem 2.217. To bardzo dobry rezultat i dowód, iż Paweł Przedpełski bardzo chciał wrócić do żużlowej “elity”.

I to umożliwiła mu Gezet Stal Gorzów. “Stalowcy” mają w tym sezonie dwóch świetnych liderów – Jacka Holdera i Andersa Thomsena. “Załatali” również dziurę na pozycji U24 i w tym sezonie będą na niej startować Adam Bednar i Mathias Pollestad. Oskar Paluch także ma coś do udowodnienia po poprzednim sezonie, gdzie musiał spełniać dwie role (juniorską i U24).

Zatem to od dyspozycji Przedpełskiego w dużym stopniu zależy czy Stal zaskakująco powalczy o fazę play-off czy będzie bić się o utrzymanie jak w poprzednim sezonie. Na pewno Torunianina stać, by być wsparciem dla Holdera i Thomsena. Zdobycze ligowe na stadionie im. Edwarda Jancarza notował bardzo różne. Były występy świetne, jak pamiętny mecz w Gorzowie w 2020 roku między Stalą a Włókniarzem Częstochowa, zakończonym po 10. bieg z powodu pożaru i awarii oświetlenia, gdzie Przedpełski zdobył 9 punktów (3,3,3). Ale bywały też fatalne występy. Także sezon pokaże jak Polak poradzi sobie na nowym domowym owalu.

Fogo Unia Leszno: Nazar Parnicki

To nie będzie pierwsze przetarcie z PGE Ekstraligą indywidualnego mistrza świata juniorów. Natomiast, gdy w swoim debiutanckim meczu w wieku 16 lat zdobywał dwie “trójki” pokonując Roberta Lamberta czy Pawła Przedpełskiego, to dla wszystkich fanów żużla była niesamowita sensacja. A także informacja dla innych drużyn, iż Fogo Unia Leszno trafiła na prawdziwy diament.

Nie da się ukryć, iż Parnicki cały czas pokazuje swój olbrzymi potencjał. Teraz, gdy pokona lidera drużyny przeciwnej, to nie powinno nikogo już dziwić. Przed nim bardzo istotny sezon. Wraca do PGE Ekstraligi po roku na zapleczu. Także będzie bronił mistrzostwa świata juniorów. Ponadto jest pierwszym rezerwowym w cyklu Grand Prix. To sprawia, iż szansa na jego debiut w seniorskich mistrzostwach świata jest bardzo duża.

Kolejnym atutem walecznego żużlowca jest fakt, iż może startować jako zagraniczny junior. Dotychczas, mimo bardzo młodego wieku, musiał startować jako senior w lidze polskiej. Co prawda nie sprawiało mu to większych problemów, osiągając na zapleczu PGE Ekstraligi średnią powyżej 2 punktów na bieg. Wielu zawodników mówi o tym, iż start w biegu juniorskim bardzo pomaga w dobrym wejściu w mecz i umożliwia osiągnięcie dobrego wyniku na koniec spotkania.

To będzie bardzo pomocny czynnik dla Ukraińca, który już jest w stanie na równi walczyć z topowymi seniorami. jeżeli Parnicki nie będzie miał problemów sprzętowych czy zdrowotnych, to Fogo Unia Leszno z pewnością powalczy o fazę play-off (mimo, iż jest beniaminkiem rozgrywek). Mają świetnych liderów w postaci Janusza Kołodzieja i Piotra Pawlickiego, solidną drugą linię z Benem Cookiem i Grzegorzem Zengotą. A do tego duet Kacper Mania – Nazar Parnicki może okazać się choćby najlepszą parą juniorską w lidze.

Nazar Parnicki

Oczywiście w kilku drużynach ciężko wskazać tylko jednego kluczowego zawodnika. W końcu to sport drużynowy i na ostateczny rezultat zespołu składa się wynik każdego żużlowca w składzie. Natomiast z pewnością wyróżnieni wyżej zawodnicy mogą diametralnie odmienić losy wielu spotkań i ostatecznych rezultatów drużyn PGE Ekstraligi.

Idź do oryginalnego materiału