"Norweg Johannes Klaebo jest nie z tej planety" - pisał na Sport.pl Norbert Amlicki. I trudno się nie zgodzić - fenomenalny biegacz narciarski w sobotę 21 lutego wywalczył szósty złoty medal i stał się samodzielnym rekordzistą w liczbie pierwszych miejsc na podium Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Wyprzedził tym samym legendarnego panczenistę Erica Heidena, który rekord dzierżył od 1980 roku.
REKLAMA
Zobacz wideo Zabiegana Kowalczyk doceniona przez organizatorów igrzysk
Rosjanin wściekły po sukcesie Norwegów. Zasugerował oszustwo
Ostatni krążek imprezy czterolecia rozgrywanej na północy Włoch Klaebo zdobył w imponującym stylu, zwyciężając w biegu na 50 km techniką klasyczną. Przez cały dystans zarówno on, jak i jego koledzy z reprezentacji, Emil Iversen i Martin Lowstrom Nyenget, przewodzili w klasyfikacji. Daleko za nimi biegł Rosjanin Sawelij Korostielew, który ostatecznie zajął piątą lokatę. Do złotego medalisty stracił ponad trzy minuty.
Ostatecznie Klaebo miał 8,9 sekundy przewagi nad Nyegnetem i aż 30,7 sekundy nad Iversenem. Co interesujące - przez 50 kilometrów Norwegowie ani razu nie zmienili nart, co zauważył dziennikarz rosyjskiej stacji "Okko". Po biegu wyjawił tę informację Korostielewowi, a reakcja biegacza była jednoznaczna.
- Co do cholery? Nie zmienili nart? Sprawdźcie je pod kątem zawartości fluoru, proszę. 50 kilometrów... - mówił cytowany przez portal "Czempionat". I dodał, iż w tych warunkach trudno było skutecznie rywalizować na jednym komplecie nart.
Polacy doskonale znają "smak" dyskwalifikacji za fluor. Co adekwatnie daje jego obecność?
Fluor jest substancją zakazaną w zawodach rozgrywanych pod egidą FIS. Wszystko ze względu na to, iż jego obecność w smarze może poprawić adekwatności ślizgowe nart, co prowadzi do zmniejszenia tarcia i zwiększenia prędkości. Szczególnie przydatny jest w warunkach mokrych lub gdy śnieg jest zlodowaciały. Przypomnijmy, iż podczas zawodów Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku zdyskwalifikowany z tego powodu został nasz skoczek, Paweł Wąsek.
"W procedurze takiej kontroli sprawdza się narty trzykrotnie. Gdy wykryje się nieprawidłowość, następnie sprawdza się jeszcze raz w niezbyt odległym miejscu od poprzedniego pomiaru, czy wykryty fluor nie jest jedynie zabrudzeniem na narcie. Trzeci raz to sprawdzenie innego miejsca na narcie, żeby zobaczyć, czy cała narta nie jest pokryta fluorem. W przypadku Wąska sprawdzano ją aż siedmiokrotnie, rozszerzono całą procedurę. I za każdym razem wykrywano pokrycie fluorem. I to nie śladową, a dużą ilością fluoru" - pisał wówczas dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski.
Póki co nie ma informacji odnośnie potencjalnej dyskwalifikacji dla reprezentantów Norwegii. Reprezentant Polski, Dominik Bury, zajął 12. lokatę dzięki dobrej dyspozycji na ostatnich kilometrach trasy.
Zobacz też: Oto co mistrz świata naprawdę myśli o Tomasiaku. Sam zaczął o nim mówić

2 godzin temu












