Zawodnik FAME zły na organizację. „To jest niedopuszczalne”

2 godzin temu


Zawodnik FAME zły na organizację po ostatniej gali. Bohater co-main eventu gali z numerem 29 wściekł się nie na żarty.

Jednym z najbardziej wyczekiwanych pojedynków podczas gali FAME 29 było starcie Bartosza Szachty z Dawidem Załęckim. Nie była to zwykła walka, bowiem za konfrontacją sportową stały potężne napięcia osobiste. Trzymając się jednak aspektu sportowego, to od pierwszych sekund pojedynku widać było, iż Załęcki – zgodnie z przewidywaniami – kontroluje pojedynek. Nie ruszał jednak agresywnie ruszał do przodu, a niemalże stał w miejscu, kontrolując dystans i wykorzystując szybkie kopnięcia. Obdarzony mniejszym gabarytem Szachta starał się odpowiadać technicznie, raz czy dwa trafiając przeciwnika pojedynczymi ciosami czy kopnięciami, próbując utrzymać równowagę w stójce.

ZOBACZ TAKŻE: Piotr Jarosz zabrał głos po FAME 29. Tak ocenił pracę sędziów

Przewaga Załęckiego z każdą kolejną sekundą była coraz bardziej widoczna. Jego niskie kopnięcia skutecznie ograniczały ruchy Szachty i destabilizowały jego pozycję. Ponadto z czasem zaczęły siać spustoszenie. Otóż w trakcie walki Szachta parę razy znalazł się na deskach właśnie za sprawą low kicków Załęckiego, który prawie wcale nie wyprowadzał uderzeń. Co ciekawe, już po starciu okazało się, iż było to spowodowane tym, iż na samym początku starcia poważnie uszkodził on sobie palec lewej ręki. Więcej na temat tej kontuzji oraz kulisach tego starcia —> tutaj.

Po upływie kilkudziesięciu sekund, czyli zainkasowaniu kilku atomowych niskich kopnięć Szachta nie był w stanie kontynuować pojedynku, co poskutkowało rzecz jasna przerwaniem walki i ogłoszeniem zwycięstwa Dawida Załęckiego przez TKO w pierwszej rundzie.

Nie bez znaczenia była również obecność syna Załęckiego, Denisa, który w kluczowych momentach dopingował ojca. Jego obecność dodatkowo podkręcała atmosferę i podkreślała osobisty wymiar tego pojedynku. Warto odnotować, iż wspomniany „doping” był bardziej hejtem skierowanym w kierunku swojego byłego najbliższego przyjaciela, czyli właśnie Szachty.

Zawodnik FAME zły na organizację

W kierunku młodszego z zawodników w klatce posłanych zostało wiele inwektyw, które skutecznie go rozpraszały. Sięgnęło to choćby takiego stopnia, iż Bartosz zdawał się być bardziej zainteresowany tym, co się dzieje obok oktagonu, aniżeli tym, co ma miejsce w jego wnętrzu.

ZOBACZ TAKŻE: Zawodnik FAME wezwany na policję w sprawie Szachty. Zdradził, co zrobił

Całą sytuację skomentował on w rozmowie z Hubertem Mściwujewskim:

To jest niedopuszczalne. Ku*wa, FAME się naprawdę źle zachował wobec mnie. Wiedzieli, iż ta pała jeb*na tam będzie i nic nie zrobili tak naprawdę. Wiedzieli, iż będzie mnie dekoncentrował, wiedzieli, iż będzie, ku*wa, mnie wyzywał. Jeszcze z nimi nie gadałem, ale dla mnie jest to niedopuszczalne.

– oznajmił zdegustowany Torunianin.

Następnie podkreślił, iż już wcześniej dochodziły go głosy o prawdopodobnej obecności Denisa na hali w Tarnowie:

Jest co-main event, najważniejsza walka moja, tak samo najważniejsza walka, napędzona emocjami, a ja od początku gali wiedziałem, iż Denis będzie, nie? A jak się pytałem kogoś, to: „nie wiem, no nie wiem, yy”. Ku*wa, fałszywcy p*erdoleni.

– podsumował Bartosz Szachta na kanale „MMA-Bądź na bieżąco”.

Co ciekawe, podczas transmisji gali FAME 29 nie dane nam było zobaczyć Denisa Załęckiego i przytaczane wydarzenia. Świadkami byliśmy jedynie tego, jak Szachta wykrzykuje coś w stronę widowni. Na szczęście wszystko postanowił uwiecznić jeden z internautów, z którego materiałem można się zapoznać —> tutaj.

Idź do oryginalnego materiału