PZM oficjalnie potwierdził wypożyczenie Timo Lahtiego do Wybrzeża Gdańsk. Doświadczony Fin przenosi się nad morze z Torunia, by stać się nową armatą ekipy walczącej o powrót do wyższej ligi.
Saga transferowa z udziałem 33-latka była jedną z najciekawszych historii tego przedwiośnia. Lahti, który ubiegły sezon w barwach tonącej w długach Unii Tarnów zakończył z solidną średnią 1,816 pkt/bieg, długo szukał stałego zatrudnienia. Ostatecznie pomocną dłoń wyciągnął do niego Pres Toruń, podpisując z nim tzw. „kontrakt warszawski”, co teraz otworzyło drogę do wypożyczenia.
Sygnały, iż Lahti zakotwiczy przy ul. Zawodników, pojawiały się od dawna. Fin nie tylko regularnie trenował na gdańskim torze, ale jako jedyny zawodnik spoza oficjalnej kadry wyjechał na premierowe kółka już 19 marca.
Prawdziwy popis dał jednak w sparingu przeciwko Orłowi Łódź. Startując gościnnie, wykręcił 8 punktów w trzech biegach, ustępując pola jedynie Soerensenowi i Thorssellowi. To właśnie wtedy kibice Wybrzeża zaczęli głośno domagać się zakontraktowania „Fina ze szwedzką licencją”. Ich prośby zostały wysłuchane – oficjalna prezentacja odbędzie się w Galerii Madison, a klub już teraz podgrzewa atmosferę postami w języku fińskim.
Dołączenie Lahtiego diametralnie zmienia układ sił w Krajowej Lidze Żużlowej. Gdańszczanie dysponują teraz zestawieniem opartym na trzech mocnych filarach: Timie Soerensenie, Jacobie Thorssellu oraz właśnie Timo Lahtim. To trio ma gwarantować dwucyfrowe zdobycze w każdym meczu, co pozwoli spokojniej patrzeć na formę zawodników drugiej linii. Cel w Gdańsku jest jasny i nie podlega dyskusji: natychmiastowy awans do Metalkas 2. Ekstraligi.
Dla samego zawodnika to szansa na spokój po zamieszaniu w Tarnowie. Lahti pokazał w sparingach, iż ma szybkie motocykle i jest w gazie. Kolejną okazją do sprawdzenia formy będzie Memoriał Henryka Żyto, gdzie Fin pojedzie w parze z Krystianem Pieszczkiem. To będzie ostatni szlif przed walką o ligowe punkty.
Timo Lahti, fot. Sebastian Siedlik















