UFC 331: Joshua Van pokonał Alexandre Pantoję. Wyrównana walka wieczoru o pas

1 godzina temu
Zdjęcie: UFC 331: Joshua Van pokonał Alexandre Pantoję. Wyrównana walka wieczoru o pas


Najważniejszym punktem gali UFC 331 był mistrzowski rewanż w kategorii muszej. Joshua Van ponownie znalazł się w oktagonie z Alexandre Pantoją, a stawką ich drugiego pojedynku był należący do Amerykanina z Mjanmy pas UFC.

Historia pierwszego starcia obu zawodników miała wyjątkowo nieoczekiwany przebieg. Van przejął mistrzowskie trofeum po szybkiej kontuzji Pantoji, przez którą kibice nie otrzymali odpowiedzi na pytanie, jak wyglądałaby pełna konfrontacja obu muszych. Później nowy mistrz zdołał już skutecznie obronić swoją pozycję na szczycie dywizji.

Pantoja otrzymał natomiast okazję do odzyskania tytułu, którego przez lata skutecznie bronił przed kolejnymi pretendentami. Brazylijczyk chciał wrócić na tron, podczas gdy Van zamierzał postawić zdecydowany stempel na swoim mistrzowskim panowaniu. UFC 331 przyniosło więc drugą odsłonę ich rywalizacji i szansę na sportowe rozstrzygnięcie niedokończonej historii.

UFC 331: Van vs Pantoja – relacja z walki

Runda 1. – Pantoja nie chciał przybić piątki z mistrzem i już po 10 sekundach przeniósł walkę do parteru. Van uderzał pretendenta po uchu, ale Pantoja swoją siłą przeszedł do półgardy. Pantoja rozpłaszczył mistrza i powoli poprawiał sobie pozycję. Wreszcie znalazł się w dosiadzie, wsadził łokieć, ale Van uciekł mu, a następnie sam obalił. Pantoja zachowywał spokój walcząc z pleców. Joshua Vam ładował ciosy po żebrach, uniknął trójkąta – i zaczęła się rąbanka w stójce! Kapitalne wymiany, Pantoja trafił kolanem w głowę, Van napierał bokserskimi kombinacjami. Podbródkowe w klinczu w wykonaniu mistrza, pretendent odgryzł się kolejnym kolanem. Van rozpuścił ręce i trafił „Kanibala”, trafiając go jeszcze mocnym łokciem. Rundę jednak kończył wracając z parteru.

Runda 2. – Pantoja nie kazał na siebie długo czekać. Natychmiast skrócił dystans i sadził łokcie i kolana w klinczu. Na twarzy pretendenta pojawiło się rozcięcie, a Pantoja upierał się, iż jest to efekt celowej akcji głową w wykonaniu mistrza. Pantoja wrócił i ponownie ruszy z kickbokserską serią. Skrócił dystans i pracował nad sprowadzeniem Joshuy Vana na deski, co mu się jednak nie udało. Mistrz mierzył długim prawym prostym, do tego dokładał kopnięcie. Pięści z obu stron latały bardzo szybko, ale żaden nie miał zamiaru się ugiąć. Świetne proste w wykonaniu Vana, odskakiwała głowa pretendenta. Ten zaś kopał mocno czempiona po tułowiu i szukał klinczu. Pantoja polował na mocny lewy-prawy, ale Joshua Van ponownie go naruszył. Pantoja chciał przenieść walkę parteru, ale to „Fearless” wylądował na górze. „Kanibal” zdołał trafić Vana, obalił go i wskoczył za plecy! Bardzo mocna końcówka w wykonaniu Brazylijczyka.

Runda 3. – Panowie bili się jak źli w centrum oktagonu. Sfrustrowany Pantoja miał uwagi do sędziego twierdząc, iż mistrz go fauluje. Mocne kolana w klinczu w wykonaniu pretendenta. Van karcił go raz za raz bokserskimi kombinacjami, rozbijając twarz „Kanibala”. Pantoja odpowiadał pojedynczymi ciosami na serię Vana. Uporczywie próbował przenieść walkę do parteru, choć bardziej powinien się skupić na trzymaniu gardy. Mistrz UFC z łatwością trafiał go w twarz. Pantoja niczym zombie napierał na Amerykanina z Mjanmy, który ponownie wybronił próbę sprowadzenia. Van zgarnął kilka mocnych ciosów na twarz, ale jego reakcja nie wskazywała, by robiło mu to wielką krzywdę. Van odpalił się jeszcze w ostatnich sekundach trzeciej rundy, demolując Pantoję.

Runda 4. – Pantoja posłuchał się narożnika i zaprzągł do gry kopnięcia. Zagroził kopnięciem w głowę, ale za moment zmarnował siły na nietrafioną próbę zejścia po nogi. „Kanibal” szedł do przodu strasząc czempiona, który „na cofce” obijał go z kontry. Pantoja przeniósł walkę do parteru, gdzie jednak ofensywy z jego strony było jak na lekarstwo. Brazylijczyk nie dał rady zajść za plecy mistrza UFC, który z kolei miał problem z powrotem na nogi. Van nie chciał oddać pleców, ale i nie wiedział jak pozbyć się z siebie Pantoji.

Runda 5. – Van polował na pretendenta, krążąc za nim po oktagonie. Pantoja na dobre odpalił kopnięcia, szukał okrężnego na głowę, trafił mistrza w nogi. Dobre uderzenia Vana, którego Brazylijczyk trzymał na dystans niskimi frontami. Van zaczął czuć tempo rywala i przepuściwszy kopnięcia trafił go kilkukrotnie w głowę. Pantoja ruszył z kopnięciem na tułów, ale zgarnął za to kilka razów na twarz. Van świetnie boksował, sięgając lewym i prawym. Jeden z kolejnych ciosów powalił Pantoję! „Kanibal” tracił kontakt z rzeczywistością i leciał na autopilocie – a to oznaczało nieudane próby obaleń. Van zaczął szukać poddania, ale ostatecznie walka zakończyła się stójkowymi wymianami.

Wynik: Joshua Van wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Idź do oryginalnego materiału