W Australii ruszył nowy sezon tenisowy. Iga Świątek wraz z reprezentacją Polski przystąpiła do drużynowego turnieju United Cup, który wystartował w piątek. Od 18 stycznia weźmie zaś udział w wielkoszlemowym Australian Open. Czy po pierwszej części sezonu rozgrywanej na australijskich kortach może wyprzedzić w rankingu prowadzącą Arynę Sabalenkę? Tak, ale to zależy od występów obu tenisistek.
REKLAMA
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Sabalenka - z uwagi na zawieszenie drużyny narodowej Białorusi w rozgrywkach reprezentacyjnych - nie może grać w United Cup. Kolejny raz wybrała rozgrywany w tym czasie turniej WTA 500 w Brisbane. Następnie poleci do Melbourne na Australian Open. Liderka rankingu ma w tej chwili nad drugą w tej chwili Polką 2312 punktów przewagi (10490 wobec 8178), ale to dlatego, iż obu odjęto już część punktów z pierwszego tygodnia WTA i trzeba spojrzeć na poprzednie zestawienie - wtedy Sabalenka miała 10870, a Polka 8395 (różnica to 2475).
Tyle broni Polka, a tyle Białorusinka
Obie panie wystąpią w Australii w dwóch imprezach, a ranking WTA tworzony jest w ten sposób, iż trzeba bronić punktów wywalczonych rok wcześniej w podobnym okresie. Dopiero nadwyżka jest doliczana do zdobyczy punktowej, a jeżeli osiągnie się w danym turnieju wynik słabszy niż sezon wcześniej, to po jego zakończeniu na koncie rankingowym będzie mniej punktów. Świątek w Australii broni 1105 punktów - 780 za zeszłoroczny półfinał Australian Open i 325 za starty w United Cup. Sabalenka ma do obrony 1800 punktów - 500 za triumf w Brisbane i 1300 za finał wielkoszlemowy w Melbourne, w którym przegrała z Madison Keys.
Świątek w United Cup może wywalczyć maksymalnie 450 punktów. To dlatego, iż system zdobywania punktów w tym turnieju jest bardzo skomplikowany. Liczba punktów przyznanych za zwycięstwo zależy od pozycji w rankingu przeciwniczki, którą się pokona. Teoretycznie maksymalnie można uzyskać 500 punktów, ale jedynie w przypadku zwycięstw z rywalkami z top 10. Wiemy, iż Iga zmierzyła się w grupie z niżej notowanymi zawodniczkami - z Ewą Lys (39 WTA) i Susan Lamens (97). Z tą pierwszą wygrała, dzięki czemu otrzyma 35 punktów, bo tyle organizatorzy przyznają za zwycięstwo z przeciwniczką z miejsc 31-50. Za wygraną z Lamens uzyska z kolei 25 punktów (tyle jest za sukces z rywalką z lokat 51-100). Gdyby Świątek zdobyła 450 punktów, do jej rankingu działacze dopisaliby 125 "oczek" po zakończeniu United Cup (potencjalna różnica na plus w porównaniu z poprzednim sezonem).
Ile Iga może maksymalnie zyskać?
Z kolei w Australian Open Świątek może uzyskać tylko dwa lepsze wyniki niż zeszłoroczny: dojść do finału (1300 punktów) lub zwyciężyć (2000). Przy najbardziej optymistycznej wersji - pierwszym triumfie naszej tenisistki na kortach w Melbourne w karierze - do rankingu zostanie jej dodane 1220 punktów (rok temu zdobyła 780). To oznacza, iż gdyby Świątek wygrała wszystkie mecze w United Cup (i to z wysoko sklasyfikowanymi zawodniczkami, nie licząc dwóch pierwszych meczów) oraz wszystkie w Australian Open to zyska do rankingu maksymalnie 1345 punktów. Wtedy po zakończeniu tej części sezonu miałaby na koncie 9740.
To zaś oznacza, iż Polka nie wyprzedzi Sabalenki, jeżeli ta obroni wszystkie punkty wywalczone w poprzednim sezonie w Australii i ten etap roku zakończy ze zdobyczą w wysokości 10870 - tyle, ile posiadała na starcie sezonu. Zatem trzeba spojrzeć na sytuację, w której Białorusinka wypada w Brisbane słabiej niż rok temu oraz podobnie w Australian Open. Jak wtedy wygląda ranking?
Czytaj także: Nowy bohater Realu
Sprawdźmy, czy w ogóle jest możliwe, by Sabalenka zagrała na tyle słabo, by spaść z pozycji numer jeden w zestawieniu opublikowanym 2 lutego (dzień po Australian Open). Przy założeniu, iż odpada w trzeciej rundzie w Brisbane (w pierwszej ma "wolny los" z racji najwyższego rozstawienia, w drugiej już wygrała z Cristiną Buksą) otrzyma jedynie 60 punktów więc ostatecznie straci ich 440. Gdy zaś odpadnie już w pierwszej rundzie Australian Open otrzyma tylko 10 punktów, więc straci ich 1290. To zaś oznacza, iż łącznie przy najgorszych wynikach zostanie jej odjęte 1730 "oczek". A gdy odejmiemy od dorobku punktowego, z którym zaczynała sezon 1730, to wychodzi 9140 punktów. Oznacza to, iż matematycznie jest możliwe, by Świątek wyprzedziła Sabalenkę tuż po Australian Open.
Sabalenka musiałaby wypaść słabiej
Oczywiście, zakładanie najbardziej optymistycznego scenariusza jest ryzykowne, zwłaszcza w przypadku Białorusinki. jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę korzystny wariant u Świątek - maksymalną zdobycz punktową - wtedy Sabalenka nie musi odpadać po pierwszych meczach w Brisbane i w Australian Open, by Polka ją wyprzedziła. Wystarczy, iż obecna liderka rankingu np. obroni wszystkie punkty w Brisbane, ponownie zwyciężając i dojdzie do trzeciej rundy Australian Open. Wtedy straci 1170 punktów, będzie miała na koncie 9700, o 40 mniej od Świątek. Są też możliwe inne scenariusze, gdy np. Sabalenka przegrywa w finale w Brisbane (wtedy straci w rankingu 175 punktów) i dociera do czwartej rundy AO (straci 1060). Wówczas po australijskiej części sezonu będzie miała na koncie 9635 punktów i Świątek ją wyprzedzi, jeżeli zdobędzie maksymalną możliwą liczbę "oczek".
Przy optymistycznym układzie wyników nie jest też konieczne, by np. Polka zyskała dodatkowe punkty do rankingu za United Cup. Gdyby jedynie obroniła te z zeszłego roku, ale wygrała Australian Open wtedy będzie miała na koncie 9615 „oczek". Wówczas wystarczy, iż Sabalenka np. przegra w finale w Brisbane i dojdzie do trzeciej rundy w Melbourne - przy jej nazwisku będzie wówczas 9525 punktów, nieco mniej niż u naszej zawodniczki.
Iga Świątek może wyprzedzić Arynę Sabalenkę po australijskiej części sezonu pod warunkiem, iż zyska punkty do rankingu, a więc wypadnie lepiej w tym okresie niż w zeszłym roku. To warunek podstawowy, możliwy do realizacji, bo Polka wraz z reprezentacją już dwa razy docierała do finału United Cup, a w Australian Open dwa razy była w półfinale - rok temu przegrała mecz półfinałowy z Madison Keys mimo piłki meczowej. Mniej prawdopodobne wydaje się, by Sabalenka wypadła słabiej w Brisbane, a zwłaszcza w Australian Open, gdzie wygrywała w 2023 i 2024. Gdyby jednak przegrała wcześniej w Melbourne, wtedy będziemy mogli wziąć kalkulatory w dłonie i zacząć obliczać szanse Polki na powrót na pozycję numer jeden już na początku lutego.
jeżeli jednak Świątek nie uda się wyprzedzić Sabalenki tak szybko, niewykluczone, iż dokona tego w dalszej części sezonu. Wiosną broni nie tak wielu punktów, jak jej największa rywalka. Białorusinka wygrywała rok temu m.in. w Miami i Madrycie, była w finale Roland Garros. W tych turniejach Polka zachodziła niżej i każdy lepszy wynik pozwoli jej powiększyć zdobycz punktową. Różnica między nimi w rankingu zmniejszyła się w drugiej części 2025 roku i wiele wskazuje na to, iż w przyszłości jeszcze nie raz będą zamieniać się na prowadzeniu kobiecego tenisa. Sabalenka jest w tej chwili liderką od października 2024, gdy zawieszona Świątek nie miała możliwości występować w Azji i zdobywać kolejne punkty.

1 dzień temu













