Sabalenka się nie certoliła. Wypaliła, co myśli. Nagle padło nazwisko Świątek

20 godzin temu
O tym, iż tenisistki otwarcie krytykują napięty do granic możliwości harmonogram w kalendarzu WTA wiemy nie od dziś. Największym echem odbiły się niedawno słowa Igi Świątek, która także stanowczo opowiedziała się za krytyką władz federacji. U progu sezonu 2026 do grona krytykujących osób dołączyła Aryna Sabalenka. Liderka rankingu mówi wprost o "czystym szaleństwie".
Aryna Sabalenka uchodzi w tej chwili za najlepszą tenisistkę na świecie. Jako potwierdzenie służy przede wszystkim ranking WTA, w którym Białorusinka zgromadziła 10490 punktów i prowadzi z dużą przewagą nad drugą Igą Świątek (8178 punktów). Poprzedni rok był dla niej niezwykle udany. 27-latka zagrała w trzech finałach turniejów wielkoszlemowych (Australian Open, Roland Garros oraz US Open). Do tego dołożyła występ w półfinale Wimbledonu, gdzie przegrała z Amandą Anisimową. Rok 2025 zakończyła z jednym Wielkim Szlemem, zdobytym w Nowym Jorku. W dwóch pozostałych musiała uznać wyższość rywalek: Madison Keys oraz Coco Gauff.


REKLAMA


Zobacz wideo Artur Boruc: Było parę osób, które chciały się wypromować na moim nazwisku


Pogoń za turniejem. Nie tak to ma wyglądać. "Szalony kalendarz"
jeżeli chodzi o prestiż to nikt nie ma wątpliwości, iż wszystkie cztery turnieje, nie dość, iż są najlepiej punktowane (zwycięzca zgarnia 2000 punktów rankingowych), to gratyfikacje finansowe sięgają w nich niebotycznych sum - choćby kilkunastu milionów złotych. Jednakże między nimi luki w kalendarzu są wypełnione turniejami mniejszej rangi, których momentami nie sposób zliczyć. Władze WTA chcą, aby topowe zawodniczki występowały w możliwie jak największej ilości imprez, ale z roku na rok staje się to co raz bardziej mniej wykonalne. Kalendarz jest już tak ściśnięty, iż nie rzadko zawodniczki kończą turniej w niedzielę, a następny zaczynają w poniedziałek. Przykładem niech będzie tutaj Iga Świątek, która 19 sierpnia pokonała po niespełna dwugodzinnym boju Jasmine Paolini w finale turnieju WTA w Cincinnati. Tuż po tym spotkaniu Polka wsiadła w samolot i udała się do Nowego Jorku, gdzie kilkanaście godzin później rozgrywała pierwszy mecz miksta w parze z Casperem Ruudem. Jak wiemy, Iga na co dzień nie gra w deblu ani w mikście, ale ubiegłoroczny turniej w ramach US Open był specyficznym wymysłem organizatorów.


Tuż przed rozpoczęciem kampanii 2026, o krytykę władz federacji pokusiła się sama Aryna Sabalenka. Białorusinka po zwycięstwie nad Soraną Cirsteą awansowała do ćwierćfinału turnieju w Brisbane. W pomeczowej wypowiedzi przyznała, iż w takim układzie kalendarza sezon jest wręcz szalony. - Sezon jest zdecydowanie szalony, co nie jest dobre dla nas wszystkich, ponieważ widać, jak wiele zawodniczek boryka się w jego trakcie z kontuzjami - przyznała liderka rankingu WTA.
Sabalenka i Świątek ukarane przez WTA. Powód? Kuriozalny
Urodzona w Mińsku zawodniczka odniosła się także do ubiegłorocznej kary, nałożonej przez federację. Wynikała ona z faktu, iż Sabalenka nie rozegrała wymaganej ilości turniejów. Podobnie było w przypadku Igi Świątek. Szczegółowo ten fakt opisywał Dominik Senkowski ze "Sport.pl" w artykule: WTA ukarała Igę Świątek! Absolutne kuriozum. Oto powód. - Z tym, co zrobiła Serena, zasady były inne. W zeszłym sezonie, ponieważ nie rozegrałam wystarczającej liczby 500 turniejów, naliczono nam punkty, mnie i Idze (Świątek) - komentowała 27-latka, nawiązując także do faktu, iż Serena Williams będąc w szczytowej formie także nie brała udziału w niektórych turniejach.


Sabalenka atakuje WTA. "Dbają o własne interesy"
Triumfatorka czterech turniejów wielkoszlemowych kontynuowała krytykę, opierając się na swoim przykładzie z ubiegłego sezonu. - W zeszłym sezonie miałam problemy. W niektórych turniejach grałam bardzo słabo albo byłam wyczerpana z powodu przesady w grze - oznajmiła. Na sam koniec pokusiła się o dość zuchwałą, jak dla liderki rankingu tezę, mówiącą o braku poszanowania dla zawodniczek przez włodarzy organizacji WTA. - Uważam, iż to, co robią, jest szalone. Myślę, iż po prostu dbają o swoje interesy, a nie o ochronę nas wszystkich - zakończyła białoruska zawodniczka.


Aryna Sabalenka przygotowuje się do Australian Open rywalizując w Brisbane. Tam w ćwierćfinale zmierzy się Madison Keys. W ubiegłym roku Amerykanka na "ostatniej prostej" - w wielkim finale zatrzymała "marsz" 27-latki po trzeci z rzędu triumf na kortach w Melbourne Park. Pierwszy wielkoszlemowy turniej w tym sezonie rusza już 18 stycznia i potrwa do 1 lutego.
Idź do oryginalnego materiału