Wielkie nazwiska i tłumy na prezentacji
O dużych nadziejach fanów najlepiej mówi fakt, iż kibice tłumnie zgromadzili się w hali Arena Ostrów przy ulicy Andrzeja Kowalczyka przy okazji prezentacji. Tak wielkie nazwisko jak Tai Woffinden to był prawdziwy magnes na ostrowskich fanów. Do tego Chris Holder, który w poprzednich latach był filarem drużyny, gdy startował dla tej drużyny oraz Frederik Jakobsen. Krajową formację tworzył Gleb Czugunow, który do Rybnika do Ekstraligi odchodził jako ulubieniec ostrowskich kibiców, a także Jakub Krawczyk – wychowanek wracający do macierzy na pierwszy rok w roli seniora.
Ból głowy Bajerskiego i nowy Duńczyk w składzie
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wygrał pierwszy mecz deklasując Hunters PSŻ Poznań. To jednak była cisza przed burzą. Kolejne mecze przegrane. Wyjazdowe starcie z Cellfast Wilkami Krosno można jeszcze przeboleć, ale porażka w Pile 57:32 to był już alarmujący sygnał. Do tego doszła porażka z Abramczyk Polonią Bydgoszcz na domowym torze, która przelała czarę goryczy. Chris Holder zawalał mecz za meczem, a cierpliwość do Australijczyka się skończyła.
Tomasz Bajerski postawił na swojego podopiecznego z dawnych lat. Jonas Seifert-Salk zasilił ostrowski klub. Zastąpił byłego mistrza świata już w kolejnym meczu. W Rzeszowie spisał się bardzo solidnie, a na ostrowskim torze, a w przegranym domowym starci z INNPRO ROW-em Rybnik był liderem zespołu.
Po starciu z „Rekinami” Tomasz Bajerski szukał wzmocnień. Pojawił się choćby pomysł, żeby ściągnąć zagranicznego zawodnika U24, który zastąpi fatalnie spisującego się Jakuba Krawczyka. Rolę drugiego krajowego zawodnika miał przejąć Tomasz Gapiński, który w składzie zmieniłby Holdera. Ostatecznie do takich ruchów nie doszło. Do kolejnego meczu Bajerski pożegnał się z posadą pierwszego trenera, a w tej roli zastąpił go Tomasz Gapiński.
Dobre złego początki
Tomasz Gapiński w znakomitym stylu przywitał się z zupełnie nową dla siebie rolą. Wygrana w Łodzi i minimalna porażka w Poznaniu, a potem zwycięstwo „za trzy” z Cellfast Wilkami Krosno pozwoliła na myśli o powrocie do walki o fazę play off. Wydawało się, iż zmiana szkoleniowca „odświeżyła” ten zespół i drużynę stać na równe i dobre wyniki do końca. Nic bardziej mylnego. Przyszła pora na mecz z Polonią Piła. Po udanych dwóch ostatnich meczach wydawało się, iż wygrana to jest sprawa oczywista, a być może Ostrovia pokusi się jeszcze na walkę o punkt bonusowy. Jak gwałtownie te myśli musiały zostać zweryfikowane… Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski poległ to spotkanie, a po raz ostatni w karierze w zawodach w Polsce wziął udział Tai Woffinden.
Brytyjczyk dobrze wszedł w sezon. Po kontuzji nie było śladu, choć było widać w niektórych momentach niepewność w sytuacjach „stykowych”. 7+4 z Poznaniem i 8 punktów w Krośnie to jednak wyniki, które pozytywnie nastrajały na dalszą część sezonu. Potem jednak było znacznie gorzej. Dwie kolejne kontuzje spowodowały, iż zakończył on żużlową karierę.
Na kolejny triumf Ostrovia czekała… do ostatniego meczu fazy zasadniczej, gdy ponownie pokonali oni H.Skrzydlewska Orła Łódź. Na zespół z centralnej Polski ewidentnie zespół miał jakiś patent, bo także w 2024 i 2025 roku potrafili pokonywać ten zespół.
Wysokie zwycięstwo praktycznie zatracone…
Ostatecznie po tak fatalnej części sezonu Ostrovia znalazła się w fazie play down. Tam w pierwszej fazie zespół z Ostrowa rywalizował z Cellfast Wilkami Krosno. Oba mecze przegrane. Pachniało katastrofą – Ostrowianie mieli w meczu o 7. miejsce zmierzyć się z Polonią Pila. Tą samą Polonią, która dwukrotnie pokonała Ostrovię w fazie zasadniczej.
Mecz w play off był jednak inny. Przynajmniej jeden. Domowe starcie zostało zdominowane przez Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, a najlepszy w okresie występ zanotował Chris Holder, który (jak się okazało po meczu) skorzystał z jednostek… Tomasza Gapińskiego jeszcze z czasów, gdy ten bronił kolorów ostrowskiej drużyny.
Na rewanżowe starcie Ostrovia jechała z dwudziestosześciopunktową zaliczką, a ta… została niemal roztrwoniona! Znakomita postawa Frederika Jakobsena, szarpiący punkty Jonas Seifert-Salk i bezmyślna, bo inaczej nie da się tego nazwać, jazda Wiktora Jasińskiego to główne przyczyny tego, iż ostatecznie Ostrovia zwyciężyła to spotkanie. Prawda jest jednak taka, iż zespół do końca musiał drżeć o ligowy byt, choćby pomimo tak dużej zaliczki
Duńscy bohaterowie
Największy „plus” tego sezonu, jeżeli trzeba wskazać, to z pewnością będzie to postawa Frederika Jakobsena. Duńczyk był liderem z prawdziwego zdarzenia broniąc cały rok, często w pojedynkę, honoru Ostrovii. W tę rubrykę można też z pewnością wpisać Jonasa Seifert-Salka. Duńczyk szczególnie na początku startów dla ostrowskiej drużyny spisywał się znakomicie. W meczu z Dakar Development Stalą Rzeszów pobił on najstarszy wówczas rekord toru w Polsce. Końcówka sezonu nie była tak udana dla niego, ale w kluczowym meczu potrafił przywozić cenne punkty. Choć w Pile zdobył tylko sześć punktów, to były to punkty bardzo wartościowe, bo często zdobywane na rywalach, a nie kolegach z drużyny. Można go z pewnością nazwać cichym bohaterem utrzymania Moonfin Magnus Ostrowa Wielkopolskiego, a przecież mówimy o zawodniku, który przed sezonem nie znalazł dla siebie miejsca w żadnym klubie.
Katastrofa mistrzów świata. Przepalone pieniądze
Tai Woffinden oraz Chris Holder – nazwiska wielkie, mistrzowie świata z dawnych lat, którzy z pewnością o ściganiu się na żużlu wiedzą więcej od „przeciętnego Kowala”. Ten rok był jednak koszmarny w ich wykonaniu. Chris Holder dopiero w ostatnim domowym meczu przekroczył dziesięć zdobytych punktów. Woffinden nigdy tego wyniku nie osiągnął. Z pewnością nie tego oczekiwano w Ostrovii od nich, a ich średnie na poziomie kolejno 1,321 i 1,435 zwyczajnie nie przystoją mistrzom świata. To są głowni winowajcy tego, w jakim miejscu znalazła się Ostrovia. Być może paradoksalnie zakończenie kariery przez Brytyjczyka w trakcie sezonu uratowała Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski przed spadkiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż dyspozycja tej dwójki była koszmarna i naprawdę dużo szczęścia mieli Ostrowianie, iż z formą na ten sezon trafił Frederik Jakobsen.
Gleb „jednoręki” Czugunow
Krajową formację Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski tworzyli Gleb Czugunow oraz jeżdżący w roli zawodnika U24 Jakub Krawczyk. Powiedzmy sobie szczerze – na papierze wyglądało to obiecująco. Rosjanin z polskim paszportem wracający do miejsca, gdzie był absolutną gwiazdą rozgrywek oraz wychowanek, który był czołowym juniorem PGE Ekstraligi to duet, który mógł dawać wiarę w bardzo solidne występy.
Zupełnie tak nie było. Czugunow jeszcze przed sezonem doznał kontuzji… o ironio, barku. Uraz ten od początku przeszkadzał zawodnikowi, który na trudniejszych i bardziej wymagających torach po prostu nie był w stanie dobrze punktować. Największym problemem zawodnika była przewidywalność. jeżeli ten zwyciężył start to nie pozwalał minąć się rywalom i przywozić zwycięstwa biegowe. W innym przypadku jednak trzeba było pogodzić się z porażką. Żużlowiec nie zachwycał na dystansie i trzeba to jasno powiedzieć.
Wychowankowie nie zachwycali. Dali jednak utrzymanie
Jakub Krawczyk także zawodził. Przede wszystkim na początku sezonu u Ostrowianina brakowało czegoś, co pozwoliło mu rywalizować z rywalami. Wychowanek Ostrovii jest zawodnikiem z największą liczbą „zer” w całej Metalkas 2. Ekstralidze. Jednocześnie jednak znajduje się w czołówce jeżeli chodzi o wygrane biegi. W końcówce sezonu był liderem macierzystego klubu regularnie przywożąc dwucyfrowe zdobycze punktowe. Początek był jednak jak z koszmaru. Po udanej inauguracji zdobywał kolejno 1, 2, 2, 3 oraz 0 punktów w całym spotkaniu. Nie mówimy tu o wynikach w biegach, a całych meczach. Po przejęciu drużyny przez Tomasza Gapińskiego w wynikach zawodnika zaczęło to wyglądać dużo lepiej i coraz regularniej Krawczyk mógł cieszyć się ze zwycięstw. Sam także chwalił współpracę z nowym trenerem.
Juniorzy także nie zachwycali. Paweł Sitek nie nawiązał do sezonu debiutanckiego, choć jasno trzeba powiedzieć, iż wciąż bywał wsparciem dla seniorów. Filip Seniuk miał jeden „wystrzał”, gdy w Pile w kwietniu praktycznie w duecie z Frederikiem Jakobsenem jedyni potrafili nawiązać walkę z rywalami. Seniuk stracił miejsce w składzie jeszcze w trakcie fazy zasadniczej, gdy w 11. kolejce zastąpił go Nikodem Łuczak. Nie pojawił się również w dwumeczu z Polonią Piła – według naszych informacji zakończył swoją żużlową przygodę. Wspomniany wcześniej Łuczak pojawił się w pięciu spotkaniach na torze, ale warto go wyróżnić przede wszystkim za dwumecz decydujący o utrzymaniu. Wygrał wówczas bieg juniorski na domowym torze, a w Pile pokonał jednego z juniorów gospodarzy. Te punkty debiutującego w rozgrywkach młodzieżowca okazały się kluczowe.
Zarówno postawa Krawczyka, jak i juniorów była kluczowa w walce o utrzymanie. 22-latek świetnie spisywał się w domowym starciu i jego występ przełożył się na tak solidną zaliczkę. Juniorzy Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski natomiast przeważali nad młodzieżą derbowego rywala, a Paweł Sitek wygrywając czternasty bieg w Pile bezpośrednio dał utrzymanie w rozgrywkach.
Trzeba na nowo budować zaufanie
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski zakończyła sezon na siódmym miejscu, co przed sezonem uznałoby się za kompletną porażkę. Z perspektywy sezonu jednak można mówić o sporym sukcesie, bo Ostrovia wcale nie była faworytem choćby w rywalizacji z Polonią Piła. Kompromitujący sezon udało się uratować utrzymaniem, ale przed działaczami i zawodnikami dużo pracy, żeby zmazać plamę po tegorocznych rozgrywkach w pamięci fanów czarnego sportu z tego miasta.
Już po sezonie pojawiły się ruchy, które z pewnością nie przeszły bez echa. Klub z Ostrowa Wielkopolskiego poinformował o tym, iż Paweł Sitek pozostanie zawodnikiem macierzystej drużyny i do końca wieku juniorskiego ma istotny kontrakt z zespołem. Kibice jednak także do tej informacji podchodzą bardzo sceptycznie pamiętając w jaki sposób przed sezonem 2024 odszedł Jakub Krawczyk. Wydaje się jednak, iż w klubie są świadomi, iż padła taka deklaracja i nie mogą pozwolić sobie na kolejną wpadkę wizerunkową.















