Decyzja o zakończeniu kariery przez żużlowca nie jest czymś zaskakującym. 42-letni Janusz Kołodziej miał rozważać od pewnego czasu zawieszenie kombinezonu na kołek, a co za tym idzie, osłabić swój klub. Fogo Unia Leszno zastanawiała się nad możliwymi rozwiązaniami, a ostatnie tygodnie jedynie nasiliły informacje o tym, jakoby to Kołodziej miał powiedzieć „stop” i zakończyć karierę. Ostatecznie sam zainteresowany postanowił podzielić się z tym faktem.
Janusz Kołodziej sezon 2026 może zaliczyć jako najgorszy od 2020 roku. Pierwszy raz od tego czasu pojechał poniżej średniej biegowej 2,000 i widać było, iż sam żużlowiec ma spore problemy zdrowotne. Kołodziej nie jechał na takim poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił przez lata jazdy na Stadionie im. Alfreda Smoczyka. Sama informacja o zakończeniu kariery przez 42-latka nie jest czymś zaskakującym. Zgromadzeni na sali żużlowcy i działacze zadbali, aby popularny „Koldi” został należycie pożegnany przez środowisko.
– Nadszedł ten moment, ze zapomniałem wszystko, co miałem powiedzieć – zaczął Janusz Kołodziej podczas gali PGE Ekstraligi. – Mogę oficjalnie powiedzieć, iż kończę karierę wraz z sezonem 2026. (…) Pojawił się taki moment, iż ciężej się startuje, bo za dużo myślisz o tym i o tamtym. Muszę powiedzieć, iż w moim przypadku było bardzo podobnie. Decyzja stała się coraz to łatwiejsza, aby ją wreszcie podjąć. Chciałem to powiedzieć oficjalnie, aby wszyscy Państwo wiedzieli jak jest, a nie gdzieś tam przez domyślenia.
Janusz Kołodziej otrzymał również Złotego Szczakiela za dokonania w karierze. Kołodziej na żużlowych torach był obecny od sezonu 2000, a przez całą karierę pozostał wierny Unii – Tarnów oraz Leszno. Przez 27 sezonów Kołodziej zgromadził mnóstwo medali DMP oraz czterokrotnie zostawał najlepszym żużlowcem w Polsce. Nie da się ukryć, iż kariera 42-latka jest jedną do zapamiętania. Wychowanek Unii Tarnów przez ostatni czas zajmował się opieką nad swoją Akademią Janusza Kołodzieja.
Fogo Unia Leszno ma natomiast skorzystać na wychowanku spod ręki Kołodzieja. Jego miejsce w kadrze ma zając Bartłomiej Kowalski, a co za tym idzie, będzie miał bardzo trudne zadanie do wykonania. Kibice przez lata będą nawiązywać do „Tarnowskiego Ekspresu”, a co za tym idzie, presja na Kowalskim będzie ogromna.















