Tak Anisimova rozpoczęła sezon. Demolka w 64 minuty

1 dzień temu
Amanda Anisimova (3. WTA) zaliczyła łatwy początek 2026 roku. Podczas drugiej rundy turnieju w Brisbane nikt nie wyobrażał sobie, iż zostanie pokonana przez Kimberly Birrell (106. WTA). W istocie tak się nie stało, a pierwszy set zakończył się spodziewanym pogromem Australijki. Ale w drugim fani gospodarzy mieli małe powody do radości.
Rozstawiona z drugim numerem w turniejowej drabince Anisimova była zdecydowaną faworytką tego spotkania. Birrell zajmuje dopiero 106. miejsce w rankingu WTA. W Tourze może się pochwalić zaledwie dwoma finałami turniejów serii 250. Oba z nich przegrała. W starciu z zawodniczką, która w 2025 roku poczyniła największy progres wśród zawodniczek z topu, Australijka była skazana na pożarcie.


REKLAMA


Zobacz wideo Kuba Łokietek mocno o MŚ w darta: To powinien być turniej elitarny


Spacerek Anisimovej w pierwszym secie
Wystarczy tylko stwierdzić, iż za jeden z największych atutów 27-latki w tym spotkaniu mogło uchodzić to, iż na trybunach kortu Pat Rafter Arena zasiadł komplet fanów. Ci oczywiście bardzo wspierali reprezentantkę gospodarzy, oklaskując każdy jej punkt. Jednak choćby najbardziej żywiołowy doping nie mógł zniwelować różnicy umiejętności pomiędzy obiema zawodniczkami.


Anisimova od początku pokazała dominację na korcie i gwałtownie doprowadziła do przełamania. Sposób poruszania się po korcie, siła uderzeń, świetny backhand - w tym spotkaniu wszystkie atuty były po jej stronie. W pierwszym secie osiągnęła skuteczność 79% punktów zdobytych po pierwszym serwisie. Pierwszy set był zupełnie jednostronnym widowiskiem, które Amerykanka zakończyła wygraną 6:1.


Birrell się postawiła i przegrała z honorem
Druga partia rozpoczęła się podobnie do pierwszej, czyli od szybkiego przełamania, które Anisimova zaserwowała Birrell. Wtedy wydawało się, iż sytuacja na korcie nie ulegnie zmianie, faworytka spędzi na korcie jeszcze około pół godziny i gwałtownie zapomnimy o meczu.
Birrell zdawała sobie sprawę z tego, iż ma niewielkie szanse na zwycięstwo. Postanowiła jednak pożegnać się z publicznością z honorem. Dwa razy utrzymała podanie, a w szóstym gemie choćby zaliczyła przełamanie powrotne i doprowadziła do remisu. Przesadą byłoby stwierdzenie, iż Anisimova czuła się zagrożona, ale od tamtego momentu musiała grać na sto procent swoich możliwości i nie lekceważyć rywalki. W efekcie triumfowała 6:3 w 64 minuty.


W trzeciej rundzie turnieju w Brisbane rywalką Anisimovej będzie Marta Kostiuk.
Kimberly Birrell 1:6, 3:6 Amanda Anisimova
Idź do oryginalnego materiału