- Nikt nie wierzył, iż możemy to zrobić, ale oto jesteśmy - mistrzowie Premier League i to w pełni zasłużenie - mówił Claudio Raniego w 2016 roku po tym, jak rozpaczliwie broniące się rok wcześniej przed spadkiem z najwyższej klasy rozgrywkowej Leicteser City sięgnęło po pierwsze w dziejach klubu mistrzostwo Anglii.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o rozmowach motywacyjnych z kibolami: o ile nie wygracie meczu to...
Drużyna w tamtym okresie błyszczała. Jamie Vardy strzelał jak na zawołanie, Riyad Mahrez "wkręcał" rywali w murawę, asystował i dokładał kolejne trafienia, nie do przejścia był N'Golo Kante, a i Marcin Wasilewski, dobry duch szatni, miał w tym swój skromny udział. Polak wystąpił w tamtym sezonie w czterech meczach i zgodnie z przepisami obowiązującym na angielskich boiskach nie dostał krążka za ten sukces. "Nie potrzebuję medalu, by czuć się jak mistrz" - pisał na Instagramie.
Leicester balansuje na granicy Championship i League One
Dekadę później drużyna znalazła się w poważnych tarapatach. W 2018 roku w katastrofie śmigłowca nieopodal King Power Stadium zginął właściciel "Lisów" Vichaia Srivaddhanaprabha. Schedę po nim przejął jego syn Aiyawatt i początki miał naprawdę udane. Zespół dwukrotnie kończył rywalizację w pierwszej piątce Premier League, zagrał w półfinale Ligi Konferencji Europy i wywalczył Puchar Anglii (2021). Niestety wszystko to było okupione ogromnymi kosztami, z których klub nie może się wygrzebać do dziś.
W 2023 roku Leicester spadło z Premier League. Po roku wróciło, by 12 miesięcy później ponownie z hukiem wylecieć z krajowej elity. To oznaczało potężne straty finansowe, przekraczające dostępne limity o ponad 20 milionów funtów.
Wiadomo było, iż "Lisy" nie unikną kary. Premier League wnioskowała o odjęcie aż 20 punktów (!), co by było równoznaczne z pierwszą od 2008 roku degradacją do League One! Stanęło na minus sześciu, co i tak komplikuje sprawę pozostania w Championship. Klub złożył w tej sprawie apelację.
ZOBACZ TAKŻE: Ależ frustracja Papszuna. Tak piłkarz Legii rozjuszył trenera
Po 31 rozegranych meczach drużyna zajmuje 21. miejsce i tylko dzięki lepszemu bilansowi bramek od Blackburn Rovers nie znajduje się jeszcze w strefie spadkowej. W tym roku wygrała tylko jedno ligowe starcie - 5 stycznia udało się pokonać West Bromwich Albion 2:1. W czterech ostatnich meczach nie zdobyła ani jednego punktu!
Problemy finansowe to jedno, drugie to brak stabilności. Latem 2025 roku posadę trenera stracił były znakomity napastnik Manchesteru United Ruud van Nistelrooy. Schedę po nim przejął Marti Cifuentes, ale 26 stycznia włodarze nie wytrzymali ciśnienia i zwolnili Hiszpana. Od tego czasu "Lisy"... nie mają szkoleniowca. A w każdym razie nie mają nikogo doświadczonego, bo tymczasowo tę funkcję sprawuje nieopierzony Andy King.
Polak nie pomaga
Tak jak w mistrzowskim sezonie sprzed dekady niewielki, ale jednak pozytywny udział w sukcesie miał Marcin Wasilewski, tak teraz istotną postacią jest bramkarz Jakub Stolarczyk. W klubie jest od 2017 roku, ale po karierze juniorskiej i kilku wypożyczeniach na dobre zadomowił się w tym mieście. W Boxing Day [26 grudnia - red.] 2024 roku zadebiutował w Premier League w przegranej konfrontacji z Liverpoolem.
"Od dziecka marzyłem o tym dniu. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i pomogli mi do tego dążyć. Marzenia się spełniają" - napisał później na portalu X.
ZOBACZ TAKŻE: Kolejny skandal z kibolami Legii. Kapustka nie wytrzymał
Polak był po wielu meczach chwalony, ale w tym sezonie tak jak cała drużyna nie ma powodów do zadowolenia. W 26 meczach ligowych zachował tylko cztery czyste konta, a Leicester z nim między słupkami straciło 36 goli. W dwóch ostatnich spotkaniach 25-latek został odstawiony na boczny tor, a rolę podstawowego golkipera pełnił starszy od niego o 13 lat Asmir Begović.
"Ostatnio wyglądał jak cień utalentowanego bramkarza, którego można było zobaczyć na początku sezonu i przez część zeszłego" - opisywał foxesofleicester.com po spotkaniu z Birmingham. Stolarczyk nie zagrał również w minionej kolejce w przegranym w szalonych okolicznościach spotkaniu z Southampton (3:4).
Zdaniem angielskim mediów to nie jest trwała zmiana. King chciał dać spokój drużynie i wybrał doświadczonego Begovicia, aby Polak odzyskał "spokój psychiczny". W najbliższej kolejce "Lisy" zagrają z 14. w zestawieniu Stoke City . Spotkanie odbędzie się 21 lutego. Wcześniej, bo 14 lutego, zespół ponownie zmierzy się ze "Świętymi" w czwartej rundzie Pucharu Anglii.

2 godzin temu















