Solberg o krok od historycznego zwycięstwa w Monte Carlo

rallyandrace.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Solberg o krok od historycznego zwycięstwa w Monte Carlo


Sobotni etap Rajdu Monte Carlo okazał się jednym z najbardziej wymagających dni tegorocznej edycji – pełnym śniegu, lodu, gwałtownie zmieniającej się przyczepności i dramatycznych momentów. Z tego chaosu ponownie obronną ręką wyszedł Oliver Solberg, który mimo opuszczenia trasy w Alpach utrzymał wyraźne prowadzenie i przed niedzielnym finałem jest bliski zapisania się w historii rajdu.

Poranek rozpoczął się od najdłuższego odcinka rajdu – La Bréole / Bellaffaire. Blisko 30-kilometrowa próba w całości pokryta była śniegiem i lodem, a kluczem do sukcesu okazała się powściągliwość. Najlepiej poradził sobie Sébastien Ogier, który wygrał oes i znacząco zmniejszył stratę do Elfynna Evansa w walce o drugie miejsce. Solberg postawił na bezpieczne tempo, uzyskując czwarty czas i widząc, jak jego przewaga topnieje do 51,4 s.

Odpowiedź lidera była jednak natychmiastowa. Na kolejnym oesie Vaumeilh / Claret, przy gwałtownie zmieniających się warunkach i ograniczonej widoczności, Szwed pojechał zdecydowanie szybciej od rywali i wygrał próbę z przewagą 11,4 s. Przed południowym serwisem w Gap jego prowadzenie ponownie wzrosło – do 1:02,8. „Kolce zaczęły działać, było trochę łatwiej. Czułem się tam bardziej komfortowo” – wyjaśniał.

W tym samym czasie Evans odzyskał inicjatywę w walce o drugą pozycję, odrabiając straty do Ogiera i budując ponad 10 sekund przewagi. Obaj kierowcy Toyoty podkreślali, iż opisy lodu gwałtownie traciły aktualność, bo nawierzchnia czyściła się znacznie szybciej, niż się spodziewano.

Popołudnie przyniosło jednak moment, który mógł całkowicie odmienić losy rajdu. Na drugim przejeździe La Bréole / Bellaffaire Solberg został zaskoczony przez zalegający śnieg, wypadł z drogi, przebił się przez ogrodzenie i wylądował na zaśnieżonym polu. Ku zaskoczeniu wszystkich zdołał wrócić na trasę i – co niemal niewiarygodne – mimo tej przygody uzyskał najlepszy czas na odcinku.

„Nie wiem, co się stało. Byłem bardzo ostrożny przez cały oes, starałem się trzymać kolein, a na wyjściu było po prostu pełno śniegu. Miałem ogromne szczęście, iż udało się z tego wyjechać. To był fantastyczny dzień i cały tydzień do tej pory. Jest piekielnie trudno, wszyscy mieli swoje momenty, ale jestem w dobrej sytuacji. Zobaczymy, co przyniesie jutro – pewnie znów będzie szaleństwo” – mówił Solberg.

Sobotni etap zakończył się widowiskowym superoesem SS13, poprowadzonym po fragmencie toru Grand Prix Monako. Był to pierwszy oes WRC w samym sercu Księstwa od 2008 roku. Ulewne opady deszczu nie odstraszyły kibiców, którzy szczelnie wypełnili okolice portu, a rajdowe samochody odbijały dźwięk między jachtami i trybunami.

Przed niedzielą Solberg prowadzi z przewagą 59,3 s i jeżeli dowiezie wynik do mety, zostanie najmłodszym zwycięzcą Rajdu Monte Carlo w historii, poprawiając rekord Sébastiena Ogiera z 2009 roku.

Za liderem Elfyn Evans umocnił się na drugim miejscu i ma 26,0 s zapasu nad Ogierem. Francuz wywierał presję w pierwszej części dnia, wygrywając OS10, ale po południu – gdy śnieg ustępował brei i błotu – zdecydował się na bardziej zachowawczą jazdę.

Czwarte miejsce utrzymał Adrien Fourmaux, który najlepiej z kierowców Hyundaia radził sobie w głębokich koleinach i zmiennej przyczepności. Thierry Neuville odbudował się po piątkowych problemach i był piąty, choć stracił czas po obrocie na OS12.

Szóstą pozycję zachował Jon Armstrong. Debiutant w Rally1 znów imponował spokojem, mimo wczesnego przebicia opony. Zupełnie inaczej sobotę zapamięta Hayden Paddon – Nowozelandczyk wypadł z drogi na OS12 i ugrzązł w polu, spadając na 13. miejsce. Ten sam odcinek zakończył się również odpadnięciem Samiego Pajari, który uderzył w drzewo.

W klasyfikacji WRC2 Léo Rossel zajmuje siódme miejsce w generalce, wyprzedzając Grégoire’a Munstera i Takamoto Katsutę, który awansował na dziewiątą pozycję po piątkowych problemach ze wspomaganiem. Po wypadnięciu Nikołaja Griazina czołową dziesiątkę zamyka Roberto Daprà.

Niedzielny finał to cztery odcinki specjalne i 71,9 km rywalizacji, w tym dwa przejazdy legendarnej przełęczy Col de Turini. jeżeli Monte Carlo ma jeszcze przygotować niespodzianki, to właśnie tam.

Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.

Idź do oryginalnego materiału