Potęga osiągnęła dno. Te słowa naprawdę padły. "Przegralibyśmy z Watykanem"

5 godzin temu
Szwedzkie media wręcz zmasakrowały swoich narciarzy za to, jak ci zaprezentowali sięw sztafecie 4 x 7,5 km mężczyzn. Kojarząca się jako potęga biegów narciarskich Szwecja zajęła w tej rywalizacji ostatnie miejsce. "Przegralibyśmy z Watykanem, choćby gdyby to państwo wystawiło papieża na ostatniej zmianie" - czytamy w tamtejszych mediach. A co do powiedzenia mają sprawcy tej komptomitacji?
Szwecja w istocie jest potęgą biegów narciarskich, zresztą w Mediolanie i Cortinie wywalczyła w tej dyscyplinie aż osiem medali. Ale wszystkie z nich padły łupem pań. Mężczyźni nie mają powodów do zadowolenia choć przecież Edvin Anger czy William Poromaa to medaliści ubiegłorocznych mistrzostw świata.


REKLAMA


Zobacz wideo To był szok. Justyna Kowalczyk zemdlała na trasie. "Kamery straciły ją z oczu"


"Sztafeta na dnie toalety, odchody sięgają aż po kolana". Szwedzkie media bezlitosne dla zawodników
Z wymienioną dwójką ostatnie miejsce na igrzyskach w teorii nie mogło dojść do skutku. choćby jeżeli 36-letni Calle Halfvarsson najlepsze lata ma już dawno za sobą, a Johan Haggstrom nigdy nie należał do światowej czołówki biegaczy. Ale tak się właśnie stało. Szwedzka sztafeta ukończyła rywalizację na ostatnim miejscu, ze stratą trzech minut i 28.8 sekundy do zwycięskiej Norwegii. Ba, do przedostatniej Szwajcarii straciła aż 43.8 sekundy. Dlatego krajowe media nie mają dla nich żadnej litości.
"Na samym dnie toalety w świecie narciarstwa znajduje się zdezorientowana szwedzka drużyna narodowa, której odchody sięgają aż po kolana i która nie ma pojęcia, jak się tam znalazła" - głosi artykuł portalu Expressen.se o wymownym tytule "To wstyd, Szwecjo".


"Szwecja zaprezentowała tak kiepską sztafetę, iż przegralibyśmy z Watykanem, choćby gdyby to państwo wystawiło papieża na ostatniej zmianie" - można przeczytać dalej w artykule.
"Szwedzi mówili o marzeniu o medalu przed sztafetą, ale skończyło się to totalną klapą. Już na pierwszej zmianie było jasne, iż Johan Haggstrom miał problemy z nartami i spadł na ostatnie, dziesiąte miejsce" - czytamy w relacji z biegu na tym samym portalu.


"Calle Halfvarsson postawił sobie za cel dogonienie Czech i Niemiec, które były najbliżej, ale zamiast tego różnica się powiększyła. Kiedy Halfvarssona zmienił William Poromaa, Szwecja wciąż była ostatnia".
Za powód tak słabej postawy Szwedów na igrzyskach, Expressen.se podaje przetrenowanie, które pogorszyło formę całej kadry. A co do powiedzenia po starcie mieli sami zainteresowani?
- Czuję się to, co cała reszta. To, co widział każdy inny Szwed siedzący przed telewizorem. To skandal i porażka. Nikt nie daje rady - powiedział Anger, który także narzekał na swoje narty.
- Próbowałem jechać pod górę, ale nie działało. Pokonałem połowę dystansu, ale potem wróciłem do punktu wyjścia. Wtedy zdaję sobie sprawę, iż nie ma sensu forsować tempa. Żal mi Calle, Wille i Johana. Im też jest żal... - dodał lider sztafety.


– Byłem trochę w szoku, czułem się beznadziejnie - to z kolei słowa Williama Poromy.
Doszło choćby do tego, iż podczas rywalizacji zwycięzcy Norwegowie żartowali sobie z odwiecznych rywali, którzy się skompromitowali. Zrobił tak Emil Iversen, który zapytał ruszającego na drugiej zmianie Calle Halfvarssona, jakie to uczucie startować jako ostatni.
– Chcą, żebyśmy biegali lepiej, bo chcemy Szwecji z Norwegią, tej walki, ale dziś to cholernie daleko. To smutne – dodał Poromaa.
Idź do oryginalnego materiału