Polki dały z siebie wszystko. Oto ich miejsce w wielkim finale

2 godzin temu
Izabela Marcisz i Monika Skinder dzielnie walczyły w finale sprintu drużynowego na zimowych igrzyskach olimpijskich. Długo były w najlepszej "10", ale w końcówce spisały się słabiej.
Izabela Marcisz i Monika Skinder w środę wystartowały w kwalifikacjach sprintu drużynowego na 1500 metrów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 rozgrywanych w Mediolanie oraz Cortinie d'Ampezzo. Polki zajęły w kwalifikacjach 11 miejsce.

REKLAMA







Zobacz wideo Twardziele figurowi: siłownia, hip-hop i udawanie, iż nie boli



W finale wzięło udział 15 sztafet. Każda z biegaczek musiała trzy razy przebiec 1,5 km trasę. Jako pierwsza biegła Izabela Marcisz. - Ładnie odpracowała swoją zmianę, nie dała się zgubić - mówił komentator Eurosportu. Gdy swoją pierwszą rundę skończyła Monika Skinder, to Polki były na dziewiątej pozycji, a do prowadzących Finek traciły tylko niecałe dwie sekundy.
Spadły z niej po trzeciej rundzie na 10. miejsce, czyli takie, które było planem minimum na finał. Właśnie na tej pozycji Biało-Czerwone biegły bardzo długo. Ostatecznie na ostatnim okrążeniu straciły tę pozycję i były 11.
Polki wyprzedziły Estonki, Łotyszki, Czeszki oraz Chinki. Biało-Czerwone do zwyciężczyń straciły minute i sekundę.
Złoty medal wywalczyła w imponującym stylu (czas 20:29.9) reprezentacji Szwecji (Jonna Sundling, Maja Dahlqvist), srebrne medale dla Szwajcarek (Nadja Kaelin, Nadine Faehndrich - strata 1.4 sekundy), a brązowy dla Niemek (Laura Gimmler, Coletta Rydzek - strata 5,9). Niemki na samym finiszu wyprzedziły, na ostatnich metrach wyprzedziły Norweżki.
Idź do oryginalnego materiału