Polak wręcz eksplodował na igrzyskach! "Nie jest źle, jest bardzo źle"

2 godzin temu
Konrad Badacz po biegu na dochodzenie był wściekły na swoją postawę. Biathlonista zasugerował, iż podczas przygotowań doszło do zaniechań, przez co jego dyspozycja nie była optymalna. Zwłaszcza biegowa. - Mam ochotę zdjąć narty, wyrzucić je do lasu - grzmiał przed kamerami TVP Sport.
Igrzyska olimpijskie to najważniejsza impreza czterolecia i sportowcy chcą się w niej pokazać z jak najlepszej strony. Nie zawsze wychodzi. Emocje buzują i niekiedy muszą znaleźć ujście. Przy okazji takich zawodów zawsze wychodzą na jaw "brudy" przez lata zamiatane pod dywan.

REKLAMA







Zobacz wideo Brawa dla Maryny. "Trasa nie wybacza"



Saneczkarki Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska chciały przekuć swój sukces (6. miejsce) w zmiany, krytykując związek za konieczność jazdy na starym sprzęcie. Andżelika Wójcik po rozczarowaniu i zajęciu 11. miejsca zdradziła, iż została całkiem sama i do tak ważnych zawodów przygotowywała się sama. Wściekły po nieudanym występie był też Konrad Badacz.
Badacz: "Mam ochotę wyrzucić narty do lasu"
23-letni biathlonista w niedzielę zajął 43. miejsce w biegu pościgowym. Zawodnik znakomicie strzelał, mając tylko jedno pudło, podobnie jak zwycięzca tej rywalizacji Szwed Martin Ponsiluoma. Biegowo było jednak koszmarnie. Po zmaganiach odważnie stanął przed kamerami TVP Sport i wylał z siebie całą złość.


- Żebym nie powiedział brzydkich słów, określę to tak: nie jest źle, jest bardzo źle. W takiej złej dyspozycji jestem biegowo, iż biegnę i… nie wiem. Mam ochotę zdjąć narty, wyrzucić je do lasu. Jest mi przykro, jestem zły. Wiele mam w głowie na ten temat - wypalił Badacz, nie potrafiąc wskazać jednej przyczyny takiej dyspozycji.
- Myślę, iż wiele rzeczy mogło się na to złożyć. Chyba najgorsze w tym wszystkim to, iż nie do końca mam poczucie winy. Przed igrzyskami miały być trochę inne plany. A były one zmieniane ze względu na dyspozycję innych, a nie moją. Jestem zły - dodał. Zostało to odebrane jako krytyka sztabu szkoleniowiego oraz kolegów z kadry.



"Sztafeta mnie nie interesuje" Badacz prostuje swoje słowa
Badacz nie zakwalifikował się do biegu masowego. Jego los podzielili pozostali Polacy, Grzegorz Galica oraz Jan Guńka. Przed nimi jeszcze sztafeta, ale o niej Badacz... nie chce na razie słyszeć.


- Sztafeta? Nie interesuje mnie to już trochę. Nie wiem, co zrobię. Po sezonie może podejmę jakieś radykalne kroki - grzmiał.
23-latek najwyraźnie uznał, iż przesadził, a jego słowa mogły zostać bardzo źle odebrane przez trenerów i kolegów. Postanowił się z nich wytłumaczyć.
ZOBACZ TAKŻE: Norwegowie znowu oszukują! Afera na igrzyskach



"Odnosząc się do wywiadu, którego udzieliłem na gorąco po starcie pod wpływem emocji. Chciałbym wyjaśnić, iż wbrew temu, jak mogło być to zinterpretowane, nie ma w naszym teamie żadnych konfliktów, a na sztafecie dam z siebie 100 proc. jak na sportowca przystało. Proszę o zrozumienie mojej złości, którą odczuwam tylko w stosunku do siebie" - napisał na portalu X.
Konrad Badacz cztery razy pojawiał się na olimpijskich trasach we Włoszech. W biegu indywidualnym zajął 49. miejsce, a w sprincie był 57. Sztafeta mieszana z jego udziałem uplasowała się na 9. pozycji.
Idź do oryginalnego materiału