Charles Barkley w rozmowie z Billem Simmonsem, iż sezon 2026/27 będzie najprawdopodobniej jego ostatnim w Inside the NBA. Dodał, iż razem z nim odejść ma także Ernie Johnson. Ernie nie ogłosił jeszcze publicznie swojej decyzji. To jednak wystarczyło, by kibice zaczęli liczyć ostatnie miesiące programu, który przez ponad trzy dekady był czymś znacznie większym, niż zwykłym studiem przed czy po meczu NBA.
Charles Barkley wyjaśnił, iż decyzja nie zapadła teraz. Gdy program przechodził z TNT do ESPN, Ernie Johnson miał zadzwonić do niego z prośbą: Chuck, zostałbyś jeszcze na dwa lata? Barkley zgodził się przede wszystkim dlatego, iż dzięki temu pracę zachowali ludzie tworzący Inside the NBA od lat. Według jego relacji Johnson planuje po sezonie 2026/27 przejść na emeryturę, a wtedy odejdzie także Barkley. – Jeśli Ernie nie zmieni zdania, następny sezon będzie na 100% moim ostatnim – powiedział Barkley w podcaście Billa Simmonsa. Johnson sam nie potwierdził jeszcze publicznie tego planu.
Wygląda więc na to, iż ulubiony program milionów fanów NBA na całym świecie straci dwie wielkie gwiazdy. Trudno sobie wyobrazić Inside the NBA bez Erniego Johnsona, Charlesa Barkleya, Kenny’ego Smitha i Shaquille’a O’Neala. Każdy nowy skład będzie musiał zmierzyć się z porównaniem do tej „wielkiej czwórki”, a to oznacza, iż będą z góry na straconej pozycji.
Inside the NBA zadebiutowało na antenie stacji TNT w okresie 1989/90. Początkowo był to po prostu program o NBA, gdzie były wyniki, skróty, kilka analiz, zapowiedź kolejnych spotkań. Tak wyglądała wtedy większość telewizji sportowej i nikt nie zakładał, iż z czasem program stanie się jedną z najważniejszych marek całej NBA.
Dziś trudno w to uwierzyć, ale tak w 1995 roku wyglądał ten program i tak wyglądał internet!
Rok później głównym prowadzącym został Ernie Johnson. Miał wtedy 33 lata, dziś ma 70. Nie był byłym zawodnikiem, nie próbował udawać człowieka z szatni i właśnie dlatego okazał się idealnym prowadzącym. Zawsze przygotowany, spokojny, merytoryczny, ale też szybki w swoich reakcjach. Ernie zawsze imponował swoją cierpliwością. Pozwalał trzem wielkim osobowościom mówić, ale też zawsze był wystarczająco stanowczy, aby we właściwym momencie ich zatrzymać.
Kenny Smith dołączył w 1998 roku, mając 33 lata. Dwukrotny mistrz NBA z Houston Rockets wniósł do programu swoją energię, który lubi analizować, rysować akcje, ale też często dostrzega to, co innym umyka. Dziś Smith ma 61 lat i przez cały czas jest tym, który najczęściej próbuje zamienić bałagan w koszykarską analizę.
Dwa lata później dołączył Charles Barkley. W 2000 roku miał 37 lat, był już po karierze, ale wciąż mówił o koszykówce tak, jakby właśnie wyszedł z szatni. Nie wygładzał opinii, nie uciekał od krytyki, często mówił zanim zdążył pomyśleć, czy warto. To ryzyko stało się największą siłą programu, bo Barkley nigdy nie brzmiał jak człowiek czytający przygotowane punkty z kartki.
Debiut Barkleya możecie zobaczyć tutaj:
Już w 2001 roku przygotowano zestawienie najzabawniejszych sytuacji z programów Inside the NBA:
Ostateczny skład powstał w 2011 roku, gdy po zakończeniu kariery do studia wszedł Shaquille O’Neal. Miał wtedy 39 lat, dziś ma 54. Zderzenie Barkleya i O’Neala dało programowi coś, czego nie można zaplanować. Dwie bardzo mocne osobowości, bezkompromisowe, a przy tym zabawne.
Program oczywiście ewoluował z biegiem lat. Dodawano do niego odpowiednie formaty czy segmenty. Były absurdalne żarty, śmieszne grafiki oraz kłótnie czy burzliwe dyskusje. Do dziś widać, iż nic tam nie jest udawane. Emocje są zawsze prawdziwe.
Inside the NBA zdobyło 21 nagród Sports Emmy, a w 2020 roku otrzymało nagrodę Curt Gowdy Transformative Media Award od koszykarskiej Galerii Sław. Oficjalnie uznano go za jeden z najważniejszych programów w historii sportowej telewizji.
Rok temu kibice przestraszyli się, iż w związku ze zmianą stacji posiadających prawa do transmisji meczów NBA w USA, zniknie Inside the NBA. Nowa 11-letnia umowa sprawiała, iż mecze znalazły się w ESPN, ABC, NBC i Amazon, ale już nie w TNT.
Kibice pisali petycje, dyskutowali o tym w internecie, wszyscy o tym mówili i martwili się, iż skończy się pewna wspaniała epoka dla fanów najlepszej ligi świata. Stacja ESPN wyszła im jednak na przeciw. Nie kupiła tylko prowadzącego i jego gości i przeniosła programu do siebie. „Wielka czwórka” wynegocjowała, iż każdy odcinek będzie produkować ten sam skład ludzi, co kiedyś i w dodatku nagrywają go w studiu stacji TNT. To był ładny gest Barkleya, Johnsona, Smitha i O’Neala, którzy powiedzieli „ten program, to nie tylko my, to przede wszystkim ludzie, którzy go tworzą”. Dzięki temu zachowano płynność tworzenia świetnego programu. Nie było nowych pracowników, którzy musieliby się uczyć od wszystkiego od zera. Była ta sama ekipa, która zna się od lat z „wielką czwórką” i dzięki tym relacjom, dzięki wspólnym doświadczeniom, ten program może być tak dobry.
Zarządzający stacją ESPN wiedzieli, iż nie da się kupić chemii programu biorąc do siebie tylko głównych prowadzących. choćby gdyby próbować go skopiować, to i tak taki program byłby inny, miałby inną dynamikę i czuć byłoby, iż coś inaczej, niż zwykle, iż coś jest nie tak.
Dzięki temu zabiegowi zachowano produkt, który budowano od ponad 30 lat. Inside the NBA pojawił się przy okazji meczów świątecznych, spotkań w ogólnokrajowej stacji ABC i w finałach, czego nigdy wcześniej nie było.
Skąd magia inside the NBA?
Większość programów o sporcie chce być profesjonalna. Inside the NBA od dawna wie, iż profesjonalizm oznacza naturalność, a nie tylko odtwarzanie pewnych wzorców i schematów. Najważniejsze jest to, iż nikt tam nie udaje tego kim nie jest. Poza tym częste dyskusje i spory wynikają ze szczerego przekonania, a nie tylko próby bycia kontrowersyjnym.
W dzisiejszym świecie to rzadkość, aby udało się połączyć naturalny luz z merytoryką i doświadczeniem. Większość programów, to próba kopii kogoś lub czegoś, albo próba stworzenia produktu wzorowanego na jakiejś wcześniejszej koncepcji. Szczerość i naturalność oraz ogromna wiedza o koszykówce i doświadczenie gwarantują widzom program najwyższej jakości, którego nie da się tak po prostu wymyślić i napisać dla niego scenariusz.
Lubisz powspominać? Pamiętasz jak Marcin Gortat udzielił kolegom lekcji na temat polskiego jedzenia?
Były też inne zabawne sytuacje…
Oczywiście najwięcej osób kojarzy Inside the NBA z Shaqtin’ A Fool. W każdym programie Shaq prezentuje cztery zabawne sytuacje z minionego tygodnia. Tych zestawień „najlepszych z najlepszych” jest cała masa, dlatego postaraliśmy się o takie, w których są akcje sprzed wielu lat, bo te z ostatnich kilku sezonów pewnie większość z Was pamięta. A pamiętacie te?
Zapowiedź Charlesa Barkleya musimy niestety potraktować poważnie. Będzie to koniec pewnej ery dla osób, które śledzą NBA od wielu lat. choćby jeżeli nie oglądacie każdego odcinka Inside the NBA, to jednak ta świadomość, iż on tam jest, iż oni tam są, daje poczucie pewnego rodzaju kontynuacji i przynależności do wielkiego świata kibiców najlepszej ligi świata.
Bez Shaqa i Erniego, to już nie będzie to samo. Bez względu na to kto ich zastąpi. Może się też okazać, iż Kenny Smith i Shaq też zrezygnują i program zostanie oficjalnie zakończony.
Chcecie zobaczyć kilka ostatnich Shaqtin’ A Fool? Pod tym linkiem znajdziecie nasze artykuły z ostatnich lat, a w nich odcinki Shaqtin.

1 dzień temu












![Obcokrajowiec bił Polkę na ulicy. Policja go nie zatrzymała, bo była to „prywatna sprzeczka” [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/09/Po-dwoch-stronach-barykady-47.jpg)
