Ołeksandr Usyk (24-0, 15 KO) w ostatnich latach zdominował rywalizację w wadze ciężkiej. Ukrainiec został niekwestionowanym mistrzem świata. Jest prawdziwą zmorą Anglików, bo dwukrotnie pokonywał takich pięściarzy jak: Anthony Joshua, Tyson Fury i Daniel Dubois. Usyk szuka nowych wyzwań i wybrał najbliższego rywala. Pod koniec kwietnia lub na początku maja ma stoczyć pojedynek w Stanach Zjednoczonych z Deontayem Wilderem. Amerykanin najlepsze lata ma za sobą, ale to duże nazwisko królewskiej dywizji wagowej i Ukrainiec chce z nim zawalczyć.
REKLAMA
Zobacz wideo Szybkie strzały z Krzysztofem Głowackim
Co z polityką u Usyka? "Będę pracować dla kraju"
Usyk zdaje sobie sprawę z faktu, iż zbliża się do końca kariery. Przed nim ostatnie walki. Nierzadko w wywiadach jest pytany o to, jaki ma plan na siebie po zejściu z ringu. Już teraz 38-latek sporo inwestuje.
Na Instagramie na profilu Boxingarabia został natomiast zapytany o to, czy zamierza w przyszłości ubiegać się o urząd prezydenta Ukrainy. Choćby Witalij Kliczko, były mistrz świata wagi ciężkiej, pokazał, iż można daleko zajść w polityce - od 2014 roku jest merem Kijowa.
- Nie, polityka mnie nie interesuje. Będę pracować dla kraju tak jak zawsze. Ale nie jako polityk, a jako sportowiec i człowiek - uciął temat Usyk.
W październiku ubiegłego roku Usyk miał spotkać się z Karolem Nawrockim. Prezydent RP - po konsultacjach ze swoim najbliższym otoczeniem - postanowił to odwołać.
Powodem były kwestie polityczne. Usyk wsparł niedawno odbudowę muzeum Romana Szuchewycza we Lwowie. A Szuchewycz to postać odpowiedzialna za zbrodnie na Polakach na Wołyniu podczas II wojny światowej. Nawrocki stwierdził zatem, iż nie może sobie pozwolić na spotkanie z wybitnym bokserem.
W taki sposób Usyk się motywuje. "Moje drugie ja"
Co ciekawe, pięściarz przyznał w rozmowie Boxingarabia, iż chciałby w przyszłości nagrać płytę rapową ze Snoop Doggiem. Nie wyklucza również gry w filmach i w meczach piłkarskich.
Sporo osób zastanawia, co jest kluczem do sukcesu ukraińskiego mistrza. Ten w przeszłości był geniuszem w wadze junior ciężkiej, a po przejściu do królewskiej dywizji także pokazuje klasę.
- Rozmawiam sam ze sobą. Jest moje drugie ja - nie Aleksander, ale Sasza. To mój brat, ale nie jest przyjacielski. Nie jest kimś, kto mnie wspiera. Przychodzi i mówi: "Wynoś się stąd, jesteś słaby". A ja odpowiadam: "Nie, zostanę tutaj". Te rozmowy pomagają mi wygrywać - podkreślił Usyk, cytowany przez serwis sport.ua.

1 dzień temu















