
Anthony Joshua przerwał milczenie i przemówił po raz pierwszy od wypadku, w którym zginęło dwóch jego przyjaciół.
29 grudnia 2025 roku światem wstrząsnęła wiadomość z Nigerii. Anthony Joshua, który dopiero co pokonał Jake’a Paula, zgarniając za to worek pieniędzy, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Samochód, którym poruszał się pięściarz wraz z trójką innych osób, uderzył w zaparkowaną ciężarówkę. Co prawda Brytyjczyk doznał jedynie lekkich obrażeń, jednak dwójka jego trenerów nie miała już tyle szczęścia – Siny Ghami i Latif Ayodele zginęli na miejscu.
Początkowo media informowały, iż do wypadku doprowadziła pęknięta opona. Siedzący za kierownicą Adeniyi Mobolai Kayode miał stracić panowanie nad SUV-em i z dużą siłą uderzyć w stojącą na poboczu autostrady ciężarówkę.
Śledztwo wykazało jednak, iż to człowiek zawinił. Jak się okazało, kierowca samochodu nie posiadał ważnego prawa jazdy. Gdyby tego było mało, mężczyzna prawdopodobnie prowadził w sposób lekkomyślny, nie myśląc o bezpieczeństwie swoim oraz innych uczestników ruchu.
Na początku tego roku nigeryjski kierowca trafił do aresztu. 46-latek usłyszał cztery zarzuty: nieumyślne spowodowanie śmierci, niebezpieczną jazdę, brak uprawnień do prowadzenia pojazdów oraz niezachowanie należytej ostrożności. Ostatnio Kayode stanął przed sądem, jednak rozprawę odroczono do 25 lutego, ponieważ prokurator poprosił o więcej czasu w sporządzenie opinii prawnej.
Joshua zabrał głos po wypadku
W czwartek Anthony Joshua postanowił zabrać głos po raz pierwszy od tragicznego wypadku. Były mistrz świata w wadze ciężkiej opublikował nagranie, w którym oddał hołd ofiarom.
Ostatnim razem rozmawialiśmy w Miami. Mieliśmy mnóstwo planów na zamknięcie 2025 roku, mieliśmy misję do wykonania. Wróciliśmy do domów, odwiedziliśmy rodziny i nagle wszystko wywróciło się do góry nogami. Bóg jest najlepszym planistą. Możemy układać plany najlepiej jak potrafimy, ale wydarzyło się coś tak nieprzewidywalnego, coś całkowicie niezależnego od nas. Ich rodzice, wujkowie, kuzyni, przyjaciele, a także ja sam – nie tylko straciliśmy dwóch wspaniałych mężczyzn. Straciliśmy ludzi, którzy byli nam niezwykle bliscy i odgrywali najważniejsze role w życiu każdego z nas.
To trudne. Naprawdę bardzo trudne. Nie zamierzam jednak siedzieć tutaj i uzewnętrzniać wszystkich swoich emocji. W dzisiejszych czasach łatwo jest brać ludzi pod lupę i wydawać osądy, ale ja wiem, co czuję, i tylko to ma dla mnie znaczenie. Wiem, jaki jest mój obowiązek.
Pewnego dnia nadejdzie i mój czas. Nie boję się. Wcale. Świadomość, iż mam po drugiej stronie dwóch braci, wręcz dodaje mi otuchy. Traciłem już w życiu ludzi, ale chyba nigdy takich jak oni… Byli moją lewą i prawą ręką, rozumiecie? Kroczyłem wśród gigantów, którzy mnie chronili.
Anthony Joshua was fighting back tears speaking about the tragic car accident that took the lives of his two close friends, Latz and Sina
“One day my time will come. And I’m not scared either, at all.”
(via @anthonyjoshua) pic.twitter.com/pkmEsMdH0F
Pięściarz nie odniósł się w żaden sposób do plotek mówiących o tym, iż już nigdy nie wróci na ring. Taką informację przekazał wujek popularnego „AJ-a”. W rozmowie z serwisem „The Punch” ujawnił on, iż Joshua na rodzinnym spotkaniu ogłosił, iż kończy z boksem. Natomiast 36-latek ani nie zdementował, ani nie potwierdził tych rewelacji.
Przypomnijmy, iż według medialnych doniesień Anthony Joshua w tym roku miał zmierzyć się z Tysonem Furym. Do hitowego pojedynku miało dojść w Rijadzie. Na ten moment nie wiadomo, czy takie starcie wciąż wchodzi w grę. Wczoraj ogłoszono bowiem, iż 11 kwietnia „Król Cyganów” skrzyżuje rękawice z Arslanbekiem Machmudowem.
ZOBACZ TAKŻE: To z nim Parnasse boi się walczyć w KSW. Największe ryzyko przed UFC
Niemniej jednak magazyn „The Ring” już wcześniej informował, iż zanim zostanie zorganizowana tzw. Bitwa o Anglię, wspomniana dwójka stoczy oddzielne walki. Istnieje zatem pewna szansa – być może niewielka – iż starcie Joshua-Fury odbędzie się zgodnie z planem.

1 godzina temu














