„Mój czas nadchodzi”. Polak zapowiada wielkie show w UFC

1 godzina temu


Polak gotowy na kolejną walkę w UFC – zapowiada wielkie show. Na celowniku kolejne zwycięstwo z rzędu.

Michał Oleksiejczuk w zeszłorocznych występach w UFC potwierdził swoją jakość, nie tylko wracając na zwycięskie tory, ale również wygrywając aż dwa pojedynki z rzędu. Były to bardzo ważne zwycięstwa, które odbudowały „Husarza” po passie trzech przegranych.

Pierwszą ze wspomnianych porażek był pojedynek z Michelem Pereirą na gali UFC 299: O’Malley vs. Vera 2. Starcie to zaczęło się dynamicznie – Oleksiejczuk od początku próbował narzucić swoje tempo, prowadząc do wymiany ciosów. Pereira jednak sprytnie wykorzystał okazję do przeniesienia walki do parteru, a tam Brazylijczyk pokazał swoją przewagę i zakończył pojedynek w ciągu kilkudziesięciu sekund. Dla Michała była to bolesna lekcja – nie pierwsza i nie ostatnia, ale bardzo cenna.

Niedługo później Oleksiejczuk stanął naprzeciw jeszcze bardziej popularnego Kevina Hollanda. Polak szukał mocnych uderzeń w półdystansie, a Amerykanin był bardzo nieprzewidywalny i czujny, a mimo to zaspał i zainkasował potężne uderzenie naszego rodaka. Amerykanin zachował jednak chłodną głowę w kryzysowym momencie i wykorzystał swoje umiejętności, stosując kapitalną balachę. Co prawda „Husarz” nie chciał się poddać, jednakże jego ręka wyglądała na bliską złamaniu, a co więcej – nie był on w stanie się uwolnić z tej dźwigni w związku z czym sędzia zakończył pojedynek, dbając o zdrowie Michała.

ZOBACZ TAKŻE: To z nim Parnasse boi się walczyć w KSW. Największe ryzyko przed UFC

Kolejnym wyzwaniem Oleksiejczuka był pojedynek z niepokonanym Sharą Magomedovem i tym razem walka potrwała pełen dystans. Michał starał się wywierać presję i skracać dystans, ale rywal dobrze pracował na nogach, punktował z kontry i unikał najgroźniejszych ataków Polaka. Po trzech rundach sędziowie wskazali zwycięstwo jego przeciwnika na kartach punktowych, co absolutnie nie podlegało dyskusji.

Następnie Michał rozpoczął współpracę z „Fighting Nerds” i od tamtej pory mamy do czynienia z wyraźnie lepszą jego wersją. W zeszłym roku stoczył dwa pojedynki, w których gołym okiem było widać wielopłaszczyznowy progres. Co prawda za dużo go choćby w parterze nie widzieliśmy w trakcie tych pojedynków, jednakże mowa jest zarówno o stójce, w której były podopieczny Mirosława Oknińskiego chociażby poprawił pracę nóg, a także choćby o mentalu, który jest w tym wszystkim niezmiernie istotny. W 2025 roku „Husarz” odnotował dwie pierwszorzędne wygrane, pokonując w pierwszych rundach – Sedriquesa Dumasa oraz Geralda Meerschaerta.

Polak zapowiada show w UFC

Swój kolejny pojedynek Michał stoczy już 7 lutego. Dziś zabrał on głos na temat tego pojedynku, jasno dając do zrozumienia, iż jest bardzo mocno nakręcony na kolejny bój w UFC ze swoim udziałem:

Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej. Jedyne, o czym marzę, to dać Wam epicki pojedynek i włożyć w niego całe swoje serce. Czuję iż mój czas nadchodzi.

– napisał Michał Oleksiejczuk w serwisie „X”.

Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej, jedyne o czym marzę to dać Wam epicki pojedynek i włożyć w niego całe swoje serce. Czuję iż mój czas nadchodzi. pic.twitter.com/W4grH1HNeU

— Michal Oleksiejczuk (@oleksiejczukufc) January 28, 2026

ZOBACZ TAKŻE: Rywal Gamrota przeżył koszmar. Trzy operacje w 14 miesięcy

Do pojedynku Michała Oleksiejczuka z Markiem-André Barriaultem dojdzie na gali UFC Vegas 113. Kanadyjczyk ostatnio przegrał ze wspomnianym już Sharą Magomedovem, a ponadto w swoich ostatnich starciach zwyciężył jedynie raz. Niewątpliwie „Husarz” znów może zaprezentować efektowny styl i powalczyć o bonus za występ wieczoru, a przede wszystkim po raz kolejny zatriumfować. Jego widowiskowy styl walk, który uwielbiany jest przez wielu kibiców ze Stanów i nie tylko, z pewnością sprawi, iż oktagon Ultimate Fighting Championship zapłonie.

Idź do oryginalnego materiału