Gwiazda polskiego MMA o walce z influencerem. AJ realnym zagrożeniem?

12 godzin temu


Czy popularny AJ jest realnym zagrożeniem dla profesjonalnych zawodników sportów walki? Gwiazda MMA zabrała głos w tej sprawie.

Postać AJ-a w ostatnich miesiącach stała się bardzo głośna w świecie polskiego MMA za sprawą jego debiutu w KSW. Otóż Adam Josef pojawił się w formule freakowej, mierząc się ze znanym z lekkoatletyki Piotrem Liskiem. Samo zestawienie było dla wielu raczej wydarzeniem bardziej rozrywkowym niż stricte sportowym, ale mimo to przyciągnęło ogromną uwagę kibiców. Lisek, znany z aren lekkoatletycznych, wszedł do klatki z bagażem atletyzmu i dynamiki, natomiast AJ wniósł doświadczenie z freak fightów i umiejętność odnalezienia się w medialnym szumie.

Pojedynek AJ vs. Lisek, do którego doszło pod koniec zeszłego roku, spełnił swoją rolę widowiska. Tempo, emocje i nieprzewidywalność – tego zdecydowanie nie brakowało. Dla jednych była to ciekawostka, dla innych dowód na to, iż federacje MMA coraz śmielej otwierają się na nazwiska spoza klasycznej drabinki rankingowej. Dla jeszcze innych był to natomiast przejaw hipokryzji ze strony jednego z szefów Konfrontacji Sztuk Walki, Martina Lewandowskiego, który jasno dawał do zrozumienia, iż freak fighterów w jego organizacji nie zobaczymy.

Niezależnie od ocen, walka ta pokazała, iż freakowa formuła potrafi wygenerować zainteresowanie porównywalne z topowymi zestawieniami sportowymi. Co więcej, dostarczyła ona też naprawdę wielu emocji, bowiem, jak już wspomniałem, ich rywalizacja była niezwykle intensywna. Po kilkudziesięciu sekundach młócki po triumf sięgnął właśnie „AJ”, który zdemolował swojego rywala potężnym kolanem.

ZOBACZ TAKŻE: Piotr Kuberski nie do poznania. Mistrz KSW przeszedł ogromną metamorfozę

Gwiazda MMA o walce z AJ’em

Ostatnia wypowiedź Szymona Kołeckiego ponownie rozpaliła dyskusję o zderzeniu dwóch światów: sportowego MMA i freak fightów. Były mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów, od lat z powodzeniem rywalizujący w Mieszanych Sztukach Walki, odniósł się do potencjalnego starcia z Adamem „AJ” Josefem. Słowa Kołeckiego, który ma za sobą występy właśnie w KSW czy też Babilonie, wielu odebrało jako chłodną, sportową ocenę różnicy poziomów – bez medialnej otoczki, za to z naciskiem na realia przygotowań i doświadczenia.

Na tym tle wypowiedź Szymona Kołeckiego wybrzmiała jak głos przedstawiciela „starej szkoły”. Otóż Kołecki, który po zakończeniu kariery ciężarowca wszedł do MMA, zbudował reputację zawodnika konsekwentnego, zdyscyplinowanego i nastawionego na rozwój techniczny. Jego droga w sportach walki była procesem: od nauki podstaw, przez kolejne zwycięstwa, aż po rywalizację z uznanymi nazwiskami. Co natomiast podopieczny Mirosława Oknińskiego sądzi o potencjalnej rywalizacji ze wspomnianym AJ’em?

W walce w teorii każdy ma szansę. Jak się zagapisz, zlekceważysz, przyjmiesz kolano, łokieć i możesz paść. Naprawdę niewielkie są na to szanse, ale są. o ile byśmy zawalczyli 15 walk, no to 14 na pewno bym wygrał. No on jakby nie trenuje, nie jest przygotowany – jest takim chłopakiem, jak ja 8 lat temu.

– oznajmił Szymon Kołecki w „Przeglądzie Sportowym”.

ZOBACZ TAKŻE: Materla nie zamierza czekać. Szykuje szybkie skończenie na OKTAGON MMA

Dyskusja o ewentualnej walce Kołecki vs. Adam „AJ” Josef to w gruncie rzeczy rozmowa o granicach freak fightów w profesjonalnym MMA. Czy takie starcia mają sens sportowy, czy pozostają wyłącznie elementem show? Nie da się ukryć, iż Kołecki ma… rację, po prostu. Popularny influencer co prawda nie jest z pierwszej lepszej łapanki, jednakże na co dzień nie trenuje sportów walki, a sporty siłowe, w oparciu o które prowadzi swoje social media.

Idź do oryginalnego materiału