Dziennikarz szczery do bólu. Ekstraliga musi się otworzyć?

speedwaynews.pl 1 godzina temu

PGE Ekstraliga to najlepsza liga świata, o czym często słyszymy w hasłach marketingowych. Działacze dopinają, aby liga była jak najbardziej profesjonalna i emocjonująca. Na dobrą sprawę to tylko Polacy mogą zagwarantować zawodnikom odpowiednie przygotowanie do sezonu, pełną opiekę nad rzeczami życia codziennego oraz dobre pieniądze. Łukasz Chrzanowski na łamach Speedway Stara zauważa również, iż polskie ligi tworzą żużlowy ekosystem.

Polska nie tylko posiada najlepszą ligę na świecie, ale również ekosystem. o ile jesteś profesjonalnym zawodnikiem, kontrakt w Polsce to nie jest nagroda — to konieczność – czytamy w Speedway Starze. – Bez kontraktu w Polsce, kariera zawodnika stoi w miejscu. Bez Polski zarobki w żużlu spadają. Bez Polski sport zostaje półprofesjonalny.

Z tym również idzie inna sprawa. Chrzanowski zauważa, iż podwyższenie poziomu życia i uprawiania dyscypliny, rzuca się na pozostałe kraje. Zawodnicy znacznie więcej zarobią jako rezerwowy polskiego zespołu, aniżeli jako lider w Wielkiej Brytanii czy Szwecji. PGE Ekstraliga zachęca zawodników naprawdę dobrymi stawkami.

Taki poziom dominacji narzuca pewną odpowiedzialność. Jednakże jedyne co widzimy to izolacje. Inne ligi upadają przez brak tożsamości czy pasji. Wielka Brytania, Szwecja czy Niemcy nie mają jak walczyć, ponieważ są ekonomicznie słabsi. Kiedy w Polsce zawodnik rezerwowy otrzymuje większe pieniądze od lidera w innym kraju, inne ligi są praktycznie na wymarciu – podkreśla.

Otworzyć się na młodszych zawodników

Autor w Speedway Starze przywołał perspektywę młodego Brytyjczyka, który chce spróbować swoich sił na żużlu. Nie jest to wielkim zaskoczeniem, iż dopóki nie jesteś naprawdę wielkim zawodnikiem – masz spore problemy. National League nie wypada dobrze pod kątem finansów i tak naprawdę spędzasz więcej czasu w pracy zawodowej. Łukasz Chrzanowski podkreśla również, iż Polacy mają najlepszy system szkolenia, ale nie widać efektów.

Tory są inne, trzeba liczyć każdy funt, a przetrwanie opiera się głównie na stałej pracy. Żużel staje się takim hobby po pracy, a nie najważniejszą rzeczą w twoim życiu. Prawda jest brutalna – pisze Chrzanowski. – Prawdziwa edukacja odbywa się w Polsce: Lepsze motocykle, tory, przeciwnicy oraz presja. Kiedy jednak brytyjski młodzieżowiec chce spróbować, otrzymuje wiadomość: Nie ma miejsca. Pozycje młodzieżowców są zajęte. Limit zawodników spoza Polski osiągnięty. Brama jest zamknięta, a napis na niej mówi, iż tylko dla polskich zawodników. (…) Trzeba otworzyć drzwi na wszystkich zawodników U21. Niech talent walczy z talentem. (…) Jeżeli Polscy młodzieżowcy są naprawdę mocni, przez cały czas będą wygrywać miejsca w składzie. Jednak wywalczą to na torze, a nie na papierze.

Jesteśmy ślepi?

Łukasz Chrzanowski zauważa również, jak wiele ośrodków odchodzi ze samego sportu. Kiedyś kalendarze SGP były różnorodne pod kątem stadionów, a w tej chwili sama dyscyplina jest na krawędzi zainteresowania.

Kiedyś żużel dumnie rozpowszechniał się po całej Europie. Göteborg, Coventry czy Daugavpils miały znaczenie na arenie międzynarodowej. w tej chwili to mapa stosunkowo gwałtownie się kurczy. Brytyjskie stadiony są sprzedawane deweloperom, szwedzkie kluby walczą o przetrwanie. Niemcy produkują kilka dużych talentów, ale nie mają piramidy szkoleniowej. Francja, Włochy czy USA żyją dzięki pasji grupy ludzi – zauważa. – To nie jest przypadek. To się dzieje, kiedy to największa liga na świecie jest zamknięta na inne możliwości.

PGE Ekstraliga to najmocniejsza liga żużlowa, ale zarazem samotna pod kątem dyscypliny. Autor zauważa bardzo wyraźne niedbalstwo, które w pewnym stopniu może się odbić czkawką dla speedwaya w ogólnym pojęciu.

Polski żużel żyje w złotej klatce — bogaty, doceniany i dominujący, ale przez cały czas samotny. Kibice przyjdą, emocje będą, a pieniądze przez cały czas będą wpływać na konto. Ktoś jednak pewnego dnia spojrzy za płot i zobaczy, iż pozostała część sportu wygasła. Brytyjski żużel, czyli jeden z filarów tego sportu, pozostanie na zewnątrz, nieustannie pukając do złotych bram zamkniętych przez pieniądze oraz przepisy – dodaje.

Toruń
Idź do oryginalnego materiału