Dlatego Semirunnij nie zdobył olimpijskiego złota? To mogło zmienić wszystko

1 godzina temu
Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Reprezentant Polski miał szanse choćby na olimpijskie złoto. - Władimir poszedł od początku za mocno - ocenił występ 23-latka ekspert Polsatu Sport Sławomir Chmura.
Polska w igrzyskach olimpijskich w Mediolanie/Cortinie zdobyła dotąd cztery krążki. Trzy z nich wywalczyli polscy skoczkowie narciarscy (dwa srebrne oraz brązowy), jeden za drugie miejsce zgarnął panczenista Władimir Semirunnij. Jak się okazuje, reprezentant Polski mógł choćby pokusić się o zwycięstwo w olimpijskich zmaganiach na 10 000 metrów.

REKLAMA







Zobacz wideo Interesują się sportem raz na 4 lata. "Nie mogę na to patrzeć"



Ekspert o Semirunniju. "Każdy celował w jego czas"
23-latek do samego końca rywalizacji nie był pewny zdobycia jakiegokolwiek medalu. Wystartował już w trzeciej parze, co nie jest komfortowe. Tym sposobem rywale do podium mieli istotny punkt odniesienia. Semirunnij nie mógł kalkulować i, zdaniem mistrza Polski na 10 km Sławomira Chmury, popełnił znaczący błąd na początku swojego przejazdu.


- Na torze w Mediolanie nie było próby przedolimpijskiej i dlatego nie za bardzo było wiadomo co można zrobić na tym lodzie. Pamiętajmy też o tym, iż Władek jechał w trzeciej parze i nie był w komfortowej sytuacji. Później każdy zawodnik, który startował po nim i po czyszczeniu lodu oscylował przynajmniej do 15. rundy [cały dystans to 25 rund] wokół czasu Władka. Żaden z konkurentów nie jechał do 15. rundy ani wyraźnie szybciej, ani wyraźnie wolniej od naszego zawodnika. Każdy celował w jego czas i ewentualnie docisnął po 15. rundzie - powiedział ekspert Polsatu Sport.
Zobacz też: Był środek nocy. Tak w Polsce powitali naszego medalistę ze skoczni



- Władimir poszedł od początku za mocno. Scenariusz jego przejazdu 10 000 metrów do tej pory był zawsze taki sam - równa jazda od początku do końca. Tutaj w Mediolanie na swoich pierwszych w życiu igrzyskach poszedł za mocno. Niestety, nie mógł kalkulować, bo najwięksi rywale jechali po nim - zaznaczył Sławomir Chmura.
Olimpijczyk z Vancouver 2010 oraz mistrz Polski z 2007 roku w biegu na 10 km uważa, iż Semirunnij miałby większe szanse na złoto olimpijskie, gdyby startował później. Dlaczego?
- Trenerzy mieliby rozpisane czasy trzech pierwszych zawodników w klasyfikacji i prowadziliby Władka na któregoś z tej trójki. Znając jego charakter, trenerzy prowadziliby go na czas lidera. Pokazywaliby Władkowi czasy okrążeń lidera i nie dopuszczaliby do 15. rundy, by jechał szybciej. Dopiero później, gdyby czuł się dobrze, dostałby zielone światło na przyspieszenie - przewiduje Chmura.


- W walce o medal olimpijski po 11. rundzie Władimir zaczął pracować tułowiem góra - dół. U niego to znak, iż za moment czas rundy zacznie spadać. Tak się rzeczywiście stało, ale na szczęście Władek dowiózł dobry czas do końca bez dramatycznych spadków na kolejnych okrążeniach. Zrobił to tylko i wyłącznie dzięki swojemu charakterowi. Nogi nie były już w stanie realizować tego, co jechał na początku dystansu - podkreślił Sławomir Chmura, oceniając medalowy występ Władimira Semirunnija na 10 000 metrów.








Reprezentant Polski zdobył srebro 13 lutego. Już w czwartek 19 lutego (od godziny 16.30) 23-latek stanie do walki na dystansie 1500 metrów. Jak poinformował Mateusz Ligęza z Radia ZET to może nie być ostatni występ Semirunnija we Włoszech. Prawdopodobnie urodzony w Jekaterynburgu panczenista weźmie także udział w sobotnim biegu masowym. Jego partnerką miałaby być Natalia Czerwonka.
Idź do oryginalnego materiału