Burza po walce z Don Diego. Denis Załęcki starł się z dziennikarzami na wizji

2 godzin temu


Denis Załęcki starł się dziś z dziennikarzami na wizji. Wielka burza po rozczarowującej walce z Mateuszem „Don Diego” Kubiszynem.

Walka Denisa Załęckiego z Don Diego na FAME 31 wciąż odbija się szerokim echem, mimo iż minęło od niej już trochę czasu. Starcie, które miało być jednym z głównych punktów gali, finalnie nie porwało kibiców i gwałtownie zostało określone jako – delikatnie mówiąc – mało emocjonujące, a momentami wręcz przypominające spokojną sesję sparingową niż prawdziwą wojnę w klatce. Ten odbiór przeniósł się później na medialne dyskusje i programy freakowe, gdzie temat wrócił ze zdwojoną siłą.

W jednym z ostatnich wydań programu Freak Show jego prowadzący: Maciej Turski, Hubert Mściwujewski oraz Michał Pasternak otwarcie skrytykowali przebieg tej walki, podkreślając, iż nie spełniła ona oczekiwań ani widowiskowych, ani sportowych. W ich opinii starcie nie miało tempa, którego można by się spodziewać po tak głośnym zestawieniu, a całość wyglądała bardziej na kontrolowane punktowanie niż realną rywalizację. Te słowa wyraźnie nie spodobały się Denisowi Załęckiemu, który gwałtownie zareagował i wszedł w ostrą wymianę zdań z prowadzącymi.

Do eskalacji emocji doszło również podczas kolejnego, dzisiejszego programu Freak Show, gdzie temat został ponownie poruszony. Zawodnik nie ukrywał frustracji, ale jednocześnie zaznaczał, iż sam jest w stanie przyjąć krytykę dotyczącą poziomu walki. Jego zdaniem problem nie leży w ocenie sportowej, ale w sposobie, w jaki została ona przedstawiona.

ZOBACZ TAKŻE: Kolejny zawodnik KSW rusza do UFC. Damian Piwowarczyk przed wielką szansą

Załęcki podkreślał, iż określenia sugerujące „sparing za duże pieniądze” są niepotrzebną prowokacją i sugerują, jakby zawodnicy nie traktowali pojedynku poważnie. W jego wypowiedziach wyraźnie przebijało się poczucie, iż krytyka zeszła z poziomu sportowego na personalny i dotknęła kwestii finansowych, co szczególnie go zirytowało. W trakcie dyskusji, do których doszło za sprawą połączenia, doszło do kolejnych spięć, a wymiana zdań między stronami stawała się coraz bardziej ostra. Z jednej strony prowadzący bronili prawa do oceny widowiska jako kibice, z drugiej Denis utrzymywał, iż jego intencje sportowe zostały błędnie zinterpretowane i sprowadzone do uproszczonych komentarzy o feralnym „sparingu”:

Wystarczyło powiedzieć: walka była nudna, nie pokazałeś się – i to bym zrozumiał, bo też tak uważam. Ale po co gadać, iż to był sparing za kilkaset tysięcy złotych?! Ty masz problem, iż zarobiłem grube pieniądze czy co? (…) Gdybyś powiedział, iż walka była nudna, iż ci się nie podobała, to bym zrozumiał, ale ty rzuciłeś, iż my sparowaliśmy sobie za kilkaset tysięcy złotych, jakbyś pozazdrościł tych pieniędzy. To są twoje pieniądze czy: Boxdela, Pasternaka i Rozpary?

– żywo mówił poddenerwowany „Bad Boy”.

To zaś spotkało się z następująco odpowiedzią:

To była zwykła aluzja do tego, iż to nie wyglądało po prostu tak, jak tego oczekiwaliśmy. Ja sądziłem, iż ty wejdziesz – tak jak zawsze, bo ty się zawsze naparzałeś.

– wyjaśniał Hubert Mściwujewski.

ZOBACZ TAKŻE: Nate Diaz o przejściu na emeryturę. Amerykanin uważa, iż wiek to tylko głupia diagnoza

„Hiena” zaś bronił swoich racji, powołując się na fakt, iż sama organizacja FAME wypowiedziała się na temat tego starcia równie krytycznie:

Nikt Tobie nie wypomina, ile zarobiłeś, bo to nie ma najmniejszego znaczenia. Jako widzowie mamy prawo ocenić, iż ten pojedynek był marny, bo był marny i źle się to oglądało. Odpalasz się na nas, a to samo napisała organizacja w swoim oświadczeniu, iż nie jest zadowolona z przebiegu tego pojedynku i tej promocji.

– powiedział Maciej Turski w zażartej dyskusji na „Kanale Sportowym”.

Oczywiście przytoczone wypowiedzi to zaledwie część niekiedy płomiennej dyskusji, która z czasem się trochę uspokoiła.

Przyszłość Denisa Załęckiego

W tle całej sytuacji pozostaje oficjalne stanowisko organizacji FAME, które również nie ukrywało rozczarowania przebiegiem walki wieczoru. W komunikacji po gali zaznaczono, iż starcie nie spełniło oczekiwań ani pod względem emocji, ani dynamiki, a promowany pojedynek nie przełożył się na widowisko, na jakie liczyli zarówno organizatorzy, jak i widzowie. Taki głos ze strony samej federacji tylko potwierdził, iż odbiór walki był powszechnie chłodny, mimo dużego zainteresowania przed galą.

ZOBACZ TAKŻE: Piotr Jarosz mówi o odejściu z FAME. Organizacja publikuje własną wersję

Sam Denis nie zamierza jednak zatrzymywać się na tej porażce. Z jego wypowiedzi wynika, iż coraz mocniej kieruje swoją uwagę w stronę walk w formule K-1 oraz MMA, gdzie widzi dla siebie większe wyzwania i możliwość zaprezentowania się z lepszej strony.

Na jego radarze mają znajdować się między innymi: Taazy, Matrix, a także potencjalnie Michał Pasternak, z którym już wcześniej dochodziło do medialnych spięć, a choćby wspólnej rywalizacji. Wszystko wskazuje na to, iż Załęcki chce gwałtownie zamknąć temat FAME 31 i przejść do kolejnych zestawień, które mogą przynieść mu bardziej dynamiczne i widowiskowe starcia.

Idź do oryginalnego materiału