Nate Diaz o przejściu na emeryturę. Amerykanin uważa, iż wiek to tylko głupia diagnoza

5 godzin temu


Nate Diaz nie wybiera się na sportową emeryturę. Według niego wiek to jedynie wymysł mięczaków.

Wielkimi krokami zbliża się pierwsza w historii gala MMA organizowana przez Netflixa, dlatego promocja tego wydarzenia wkracza w najważniejszy etap. Kilka godzin temu w sieci opublikowano rozmowę między Natem Diazem a Mikiem Perry, którą poprowadził dziennikarz Ariel Helwani. Panowie zmierzą się w ramach jednego z najważniejszych starć majowego wieczoru.

W pewnym momencie popularny „Platinum” poruszył kwestię wieku Diaza, sugerując między wierszami, iż jest on znacznie młodszy od swojego najbliższego rywala. Pytanie o wiek niezwykle rozsierdziło Stocktończyka, który stwierdził, iż będzie w tym sporcie na zawsze. Jak wyjaśnił, wiek to pewnego rodzaju diagnoza stworzona przez jakąś p*zdę, która doprowadza do tego, iż ludzie zaczynają przechodzić na emeryturę.

On jednak nie zamierza ulegać temu „szaleństwu”. Choć ma na karku 41 lat, wiele ciężkich walk za sobą i ciągnących się za nim urazów, Nate Diaz czuje się świetnie. Ba, były zawodnik uważa, iż aktualnie jest najlepszą wersją siebie.

Nate Diaz on retirement:

“Age is a diagnosis that some p*ssy gave… then everybody just starts retiring. People are diagnosed with that sh*t. I’ll be here forever.”

(via @MostVpromotions) pic.twitter.com/EbRuEakr4i

— Championship Rounds (@ChampRDS) May 11, 2026

Reakcja Perry’ego na wywód Nate’a Diaza była bezcenna. „Platinum” choćby nie wszedł w dyskusję na ten temat z 41-latkiem, a jedynie mu przytaknął. Konsternacja była również widoczna na twarzy Ariela Helwaniego moderującego tę rozmowę.

Nate Diaz kontra Mike Perry już 16 maja!

Nate Diaz (21-13) nie był widziany w akcji od dwóch lat. Pogromca Conora McGregora ostatnią walkę stoczył w lipcu 2024 roku na gali Real Fight Incorporated. Podczas tego wydarzenia 41-latek stanął do rewanżu z Jorge Masvidalem, który pięć lat wcześniej niemiłosiernie go upokorzył w oktagonie UFC. Jednak rewanż padł łupem zawodnika z Kalifornii, który odrobił pracę domową i wyciągnął wnioski z pierwszego starcia z Masvidalem.

ZOBACZ TAKŻE: „Są załamani”. Ujawniono wynik sprzedaży PPV FAME 31

Mike Perry (14-8) w październiku zeszłego roku powrócił na zwycięską ścieżkę, nokautując doświadczonego w bojach Jeremy’ego Stephensa. Odkąd Perry dołączył do BKFC, zyskał drugą młodość. Wygrał pięć walk z rzędu, a jedyną porażkę poniósł w starciu z Jakiem Paulem, które odbyło się jednak na klasycznych zasadach bokserskich.

Na koniec przypominamy, iż pierwsza gala MMA w historii, która będzie transmitowana na całym świecie wyłącznie przez Netflixa, odbędzie się 16 maja 2026 roku w Inglewood w Kalifornii. W walce wieczoru Ronda Rousey sprawdzi się z Giną Carano. Natomiast w co-main evencie jeden z najgroźniejszych zawodników na świecie, Francis Ngannou, skrzyżuje rękawice z Philipe Linsem.

Idź do oryginalnego materiału