Żużel. Wieloletni sponsor Unii. Serce się kraje. Pomogę ale w innym rozdaniu

2 miesięcy temu

-Co ja mogę Panu powiedzieć? Z wielkim smutkiem i jako kibic który w 1984 roku działał w fan-clubie „Jaskółka” w USA i jako osoba która w miarę możliwości zawsze pomagała klubowi na przestrzeni ostatnich dekad patrzę na to co się obecnie z nim dzieje. Serce się kraje. Powiem jedno i chciałbym aby dosadnie to wybrzmiało. Dopóki w tym klubie będzie Pan Artur Lewandowski mnie w tym klubie po prostu nie będzie. Tutaj mam podobne zdanie do Pana Artura Kędziory. Sporo sponsorów z racji „personaliów” w klubie się wycofało i ja nie chcę w takim „rozdaniu” mieć z klubem kompletnie nic wspólnego. Żużel to miłość i hobby ale zaangażuję się ponownie w momencie kiedy w tym klubie nie będzie Artura Lewandowskiego i Pana Pocięgły – mówi nam Wiesław Frys.

Na dzień dzisiejszy nie wiadomo czy tarnowska Unia pojedzie w rozgrywkach ligowych. jeżeli tak się nie stanie zdaniem Wiesława Frysa nie musi to wcale oznaczać iż żużel w Tarnowie przestanie istnieć na długie lata;

– Uważam iż o ile klub wystartuje w jakiś „cudowny” sposób to patrząc na aktualną atmosferę wokół niego może niestety tylko powiększyć swoje zobowiązania. Nikt poważny nie chce w tej chwili klubu wspierać. Po drugie sam Pan doskonale wie iż jazda takim składem wygląda sportowo i wizerunkowo średnio. Lekki wstyd. Moim zdaniem w tym roku powinna być uruchomiona tylko szkółka żużlowa a czas powinno się poświęcić na ułożenie wszystkiego i ponowny start w lidze w sezonie 2027. Ja nie mówię, podkreślam raz jeszcze iż się z żużla wypisuje ale musi być wszystko adekwatnie i z sensem poukładane – podsumowuje obecny akcjonariusz klubu.

Idź do oryginalnego materiału