Koniec problemów juniora Falubazu? Znalazł to, czego potrzebował

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Pierwsze jazdy w tym sezonie nie były udane dla Damiana Ratajczaka. Zawodnik zielonogórskiego klubu notował często wpadki. Podobnie było w minioną niedzielę w Ostrowie, gdzie rywalizował w Speed Masters Memoriale Rifa Saitgariejewa. Turniej zaczął od trzech zer, ale potem udało mu się pojechać bardzo dobrze i wygrał z Robertem Lambertem, który w tamtej chwili był niepokonany. Ostatecznie zawody zakończył z czterema punktami. W środowym sparingu zdobył 12 punktów i był zadowolony ze swojej postawy na finiszu przedsezonowych przygotowań

– Na pewno to cieszy, bo długo wchodziłem trochę w ten sezon. Wczoraj i dziś było już, iż tak powiem, o niebo lepiej z moją jazdą. To było gdzieś najważniejszy spekt żeby złapać ten luz na motocyklu i z tego się cieszymy, ale jeszcze mamy i w niedzielę w Zielonej Górze pożegnanie Grzegorza Walaska i w poniedziałek Złoty Kask, więc jeszcze tutaj trochę jazdy do ligi mamy. Na pewno jeszcze będzie co sprawdzać, dobrą stawką też będę się mierzył w te dwa dni, więc to na pewno też będzie jakiś odnośnik i z tego się bardzo cieszę. O to chodzi, żeby się ścigać z najlepszymi – uważa.

Znalazł to, czego szukał

Po pierwszych tegorocznych sparingach i turniejach towarzyskich sporo mówiło się o słabej postawie wychowanka Unii Leszno. Ratajczak w dwumeczach z Pres Grupą Deweloperska Toruń i Gezet Stalą Gorzów zawodził. Jego najlepszy występ to 7 punktów w rywalizacji w Gorzowie Wielkopolskim. Oprócz tego spotkania, w pozostałych meczach nie wygrał indywidualnie choćby biegu. Potem doszły kolejne słabe występy na IMME w Łodzi i Speed Masters Memoriale Rifa Satiagriejewa w Ostrowie, ale wszystko odmieniło się w dwumeczu z Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. W jego jeździe było widać znaczny progres i sam zawodnik przyznaje, iż po prostu potrzebował jazdy.

– Nic się nie zmieniło. Po prostu dużo jazdy na motocyklu, dużo kontaktu z motocyklem. To tylko tyle. Ameryki nie odkryję, bo to tak to wyglądało. Nikt z mojego teamu nie popadał w żadną złość, nie wywracaliśmy niczego do góry nogami. Po prostu trzeba było czasu, spokoju i pracy. Nie podchodziłbym do tego tak, iż dzisiaj było super, wczoraj było lepiej i już jest super i będzie tak cały czas. To jest tylko sport i cały czas trzeba być czujnym co do motocykli, co do przygotowania fizycznego, psychologicznego, przygotowania motocykli. Od marca do końca października cały czas trzeba być czujnym i być w tym wszystkim na czasie, śledzić. jeżeli można coś, małe rzeczy udoskonalać, bo małe rzeczy naprawdę mają wpływ teraz na żużlu, iż albo wygrywasz bieg, albo przegrywasz – stwierdza.

Chwali nowego trenera

W przerwie zimowej doszło do sporych zmian w Zielonej Górze. Z klubem pożegnał się dotychczasowy sztab, na czele z Piotrem Protasiewiczem. Ta decyzja wywołała spore poruszenie w środowisku żużlowym. Ostatecznie następcami „Pepe” zostali bardzo dobrze znani w Zielonej Górze Grzegorz Walasek i Aleksander Janas. Damian Ratajczak przyznaje, iż Walasek bardzo dobrze wywiązuje się z roli trenera pierwszej drużyny.

– Ja sobie chwalę współpracę z trenerem Grzegorzem. Bardzo dobrze się dogadujemy, mamy dobre relacje. Trener też robi wszystko, żebyśmy my zawodnicy mieli jak najlepsze warunki, jak najlepiej się czuli. Mieli komfort i psychiczny, i sprzętowy, jeżeli chodzi o tor zielonogórski. My jako juniorzy dostajemy dużo jazdy, młodzi zawodnicy, ale też zagraniczni dostają dużo jazdy, żeby po prostu wjechać się w ten sezon złapać luz i czuć dobrze motocykl. Dobrze to wygląda. Po prostu będziemy wszyscy jako cała drużyna zielonogórska pracować, żeby było jeszcze lepiej – przyznaje.

Ostatni rok juniorski

Dla Damiana Ratajczaka nadchodzące rozgrywki będą najważniejszymi w karierze. Będzie to jego ostatni rok w gronie juniorskim i jest to oczywiście newralgiczny moment dla wszystkich młodzieżowców. Ten rok jest najważniejszy dla ich kariery, bowiem przy słabej jeździe mogą mieć problem ze znalezieniem klubu na kolejne rozgrywki. Niespełna dwudziestojednolatek jest tego świadomy, ale stawia przede wszystkim na spokój i robienie postępów.

– Na pewno chcę być lepszym zawodnikiem niż w zeszłym roku, robić te postępy z roku na rok. Sezon się dopiero zaczyna i własne cele zostawiam dla siebie. Myślę, iż to nie jest żadna tajemnica, iż po prostu chcę być lepszym zawodnikiem na zawody, z treningu na trening. Po prostu się rozwijać i zdobywać punkty. To jest mój ostatni bieg juniorski, ale podchodzę do tego wszystkiego z dużym spokojem. Można też łatwo się przeliczyć i też samemu sobie niepotrzebną presję narzucić na wynik. To też może później zgubić choćby na dobre miesiące i później jest trochę dużo więcej problemów niepotrzebnych, więc z dużym spokojem do tego wszystkiego podchodzę – zakończył.

Damian Ratajczak
Idź do oryginalnego materiału