Przeszła do historii gdańskiego żużla! Zawodniczka AS Wybrzeże przeciera szlaki dla innych?

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Druga dekada dwudziestego pierwszego wieku przyniosła wiele zmian. Jedną z największych jest fakt, iż zobaczenie kobiety na motocyklu żużlowym nie jest już czymś niespotykanym. Dobrym przykładem jest chociażby Hannah Grunwald czy Celina Liebmann. W Polsce z kolei szlaki przecierała Klaudia Szmaj czy Sylwia Pszon, które dały nadzieje, iż piękniejsza płeć również może ścigać się na motocyklach żużlowych.

Co prawda wciąż znajdują się one w znacznej mniejszości. Ba, są to pojedyncze przykłady, jednak jasno pokazują, iż w „czarnym sporcie” powoli dochodzi do zmian. Potwierdza to również Akademia Sportu Wybrzeże, która może pochwalić się pierwszą w historii zawodniczką w swoich szeregach. Przeciera ona szlaki dla kolejnych adeptek zdobywając licencję MŻ (miniżużlową – przyp. red.) i rywalizuje w zawodach u boku kolegów.

Jak w wielu przypadkach zaczęła się od jazdy na motocyklu crossowym na którym „śmigała” po polach wokół rodzinnego domu w Błotniku. Potem skorzystała z zaproszenia Krystiana Plecha i Pawła Jackiewicza. Początki nie były jednak łatwe. „Bałam się odkręcać gaz, ale trenerzy podpowiadali mi, żeby trzymać gaz i po kilku treningach się przełamałam, byłam już spokojniejsza” – przyznała w rozmowie z Zawsze Pomorze.

Ambitne plany młodej adeptki

Skąd w ogóle wzięła się u niej miłość do żużla? „Lubię taki rodzaj wyzwania, prędkość i atmosferę na torze. W żużlu podoba mi się też to, nigdy nie można się poddawać, choćby po słabszym biegu trzeba dalej walczyć i wierzyć w siebie” – dodaje. Choć dopiero stawia pierwsze kroki w żużlu to przed nią duże wyzwania. Chce wziąć udział w Mistrzostwach Świata kobiet w chorwackim Gorican. Później stopniowo przechodzić do klas 250cc i 500cc.

Do tego jednak wciąż daleka droga. Martyna musi skupić się na małych krokach i nie poddawać się mimo przeciwności, które z pewnością prędzej czy później nadejdą. Dużą motywacją, ale i presją jest fakt, iż jest bacznie obserwowana. To w końcu pierwsza, historyczna zawodniczka, nad polskim morzem. Należy za nią jednak trzymać mocno kciuki, bo kobiet w polskim żużlu nie ma za wiele. Być może dzięki jej odwadze inne dziewczyny zdecydują się pójść w jej ślady? niedługo prawdopodobnie się tego dowiemy.

Idź do oryginalnego materiału