Żużel. Legenda, która nie zgaśnie. Dziś jadą ku pamięci Smoczyka. Oto jego historia

1 dzień temu

Są nazwiska, które na zawsze zapisują się w historii sportu. W Lesznie jednym z nich jest Alfred Smoczyk — legenda Unii Leszno, patron stadionu i bohater, którego pamięć wciąż żyje wśród kibiców. Już w czwartek, 2 kwietnia 2026 roku, odbędzie się 76. Memoriał jego imienia — wydarzenie będące nie tylko sportową rywalizacją, ale i hołdem dla ”Wielkiego Freda z małego Leszna”.

Alfred Smoczyk urodził się 11 października 1928 r. w Kościanie, a rok później przychodzi na świat jego brat Zdzisław, również znany żużlowiec.. W 1933r. rodzina Smoczyków przenosi się do Leszna, gdzie senior – p. Antoni Smoczyk otwiera warsztat ślusarski ze specjalnością naprawy wag. Alfred Smoczyk w 1935r. rozpoczął naukę w 7–klasowej publicznej szkole powszechnej, którą przerwał po 4 latach – wybuch II wojny światowej. W tym okresie zainteresował się pierwszym środkiem lokomocji, którym był rower ojca. Po ukończeniu 14. roku życia został objęty obowiązkiem pracy przymusowej, początkowo pracuje u niemieckich gospodarzy, a następnie w magazynie którym kierował Niemiec Arentz. Arentz był właścicielem motocykla DKW 125 ccm., który bardzo interesował Alfreda. Maszyna bardzo często się psuła i z polecenia właściciela Alfred często ją naprawiał. Pierwsza okazja jazdy nadarzyła się, gdy właściciela powołano do wojska. W przerwie obiadowej, gdy nikogo nie było w pracy Alfred jeździł po magazynie, później na podwórzu. Po zakończeniu wojny senior Smoczyk zostaje kierownikiem Fabryki Wag, gdzie pracują obaj synowie. Wcześniej Alfred naukę w szkole zawodowej, którą ukończył w 1947r.

Żużel. Unia zbiła Spartę bez Kurtza! Byki pokazały moc! (RELACJA) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Nie ma tematu Kowolika w Rybniku?! Zawodnik komentuje! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Rok 1946 był dla Alfreda Smoczyka początkiem wielkiej kariery, od pierwszych startów i podium po premierowe zwycięstwo, które potwierdziły jego ogromny talent i sportowy potencjał.

W czasie nauki uczęszcza równocześnie na samochodowy kurs prawa jazdy, którym kierował pierwszy powojenny prezes LKM-u Leon Fabiańczyk. Dostrzegł on u młodego adepta dużą znajomość techniki i zaproponował mu wstąpienie do LKM-u, którego członkiem został 29.05.1946r., rozpoczynając jednocześnie karierę zawodniczą. Pierwszym motocyklem, na którym zaczął jeździć był Sachsie o pojemności 100 ccm, a następnie DKW o pojemności 200 ccm , na którym startuje w 1946r. w pierwszych zawodach w Lesznie, zajmując II miejsce w swojej klasie za kolegą klubowym Tadeuszem Rutkiewiczem. II miejsce zajął również w Krotoszynie, w turnieju o Wstęgę Astry. 03.10. 1946 r. odnosi pierwsze zwycięstwo na zawodach w Rawiczu.

Żużel. Pedersen mówi o przejściu z Torunia do Grudziądza. „Mieli wątpliwości” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Polonia Piła wraca na zaplecze Ekstraligi. Jak wyglądał ich ostatni sezon? – PoBandzie – Portal Sportowy

Rok 1947 – Sezon 1947 był dla Alfreda okresem dynamicznego rozwoju i potwierdzenia ogromnego talentu — liczne starty, podium w różnych konkurencjach oraz tytuł wicemistrza Polski do 250 ccm pokazały, iż wyrasta na jednego z czołowych zawodników swoich czasów

Do kolejnego sezonu w przygotowaniach motocykla pomaga mu kapitan sportowy Wacław Otto. Starty rozpoczyna od zjazdu plakatowego w dniu 30.03.1947r. w Poznaniu, w którym drużynowo zwycięża zespól LKM-u.4.05.1947r. Alfred próbuje swoich sił na torze trawiastym na Ławicy w Poznaniu, w zawodach z okazji Międzynarodowych Targów Poznańskich. W swojej kategorii przegrywa tylko ze specjalistą na torach trawiastych – Pawlakiem o 0,2 sekundy. W połowie lipca LKM organizuje wyścig górski w Szklarskiej Porębie, w którym zajmuje 3 miejsce, czym udowadnia swoją wszechstronność opanowania motocykla. Na przełomie całego roku startuje w eliminacjach IMP w Rawiczu, Poznaniu, Gdyni i Bydgoszczy, zdobywając tytuł wicemistrzowski w klasie do 250 ccm. Sezon zakończył 26.10. w dniu chrzcin swojej siostry Urszuli, zwycięstwem w zawodach o Biało – Błękitną Wstęgę Astry w Krotoszynie.

Sezon 1948 był dla Imiennika Leszczyńskiego owalu prawdziwym przełomem – pełen zwycięstw, sukcesów drużynowych oraz znakomitego występu w reprezentacji Polski, gdzie potwierdził swoją klasę, stając się jednym z liderów krajowego żużla

Na początku 1948r. zakupił nowy motocykl Tryumph 250 ccm., na którym wygrał „ wyścigi wiosenne” 29.03. w Lesznie. W maju zmienia Tryumpha na Victorię 350 ccm. , zwyciężając w turnieju z okazji 10 – lecia LKM-u. Wspólnie z Antonim Osieckim i Józefem Olejniczakiem udanie startuje w eliminacjach do powstającej Państwowej Ligi Żużlowej. W końcowej klasyfikacji DMP leszczyński klub uległ tylko PKM-owi Warszawa, a Alfred Smoczyk walnie przyczynił się do wicemistrzostwa zdobywając 29 punktów. W 1948r. reprezentacja Polski miała rozegrać pierwszy oficjalny mecz z drużyną Czechosłowacji, do którego przygotowywała się pod wodzą czeskiego szkoleniowca Seberki, dosiadając wówczas typowych motocykli żużlowych Japp. Po dwóch dniach treningów Alfred zwyciężą swojego nauczyciela.26.09. w Warszawie Polska pokonała Czechosłowację 75 – 73, a Alfred Smoczyk był najlepszym zawodnikiem meczu – wygrywa wszystkie swoje wyścigi, przy pełnej owacji 20-tysięcznej publiczności

Rok 1949 w wykonaniu ”Wielkiego Freda” był niezwykle udanym okresem, pełnym sukcesów na krajowych i międzynarodowych torach, zwieńczonym zdobyciem tytułu Indywidualnego Mistrza Polski oraz ugruntowaniem pozycji jednego z najlepszych zawodników swojej epoki.

Przygotowania do nowego sezonu 1949r. rozpoczynają się obozem treningowym w Lesznie, na zakończenie którego Alfred na NSU 600 wygrywa zawody kontrolne.

06.06. w inauguracyjnym meczu ligowym w Grudziądzu zdobywa komplet punktów i poprawia rekord toru.

12.06. w Warszawie Polacy rozegrali kolejny mecz międzypaństwowy z drużyną Szwecji przegrywając 49 – 105, a jedyny wyścig wygrany przez Polaków zakończył na pierwszym miejscu Smoczyk. Z Warszawy Alfred udaje się do Czechosłowacji debiutując na arenie międzynarodowej w Pardubicach, w rywalizacji z zawodnikami czeskimi i angielskimi zajmuje 5. miejsce.

Lipiec to kolejny wyjazd za granicę tym razem do Holandii na trzy mecze z miejscowymi drużynami, z reprezentacją Polski.

16.07. Haga Polacy przegrali z Windnolenes 32 – 46 Alfred zdobył 4 punkty i wycofa się z powodu defektu motocykla.

17.07. Rotterdam Polska – Feyenord Tijgers 32 – 52 Alfred był najlepszym zawodnikiem meczu zdobywając 15 punktów.

25.07. Amsterdam Polska – Hollandse Leuven 41 – 43, ostatni mecz Polacy przegrali nieznacznie Alfredowi w jednym wyścigu tuż po starcie gaśnie silnik, błyskawicznie go zapala i po szalonej pogoni mija obydwu Holendrów, przyjeżdżając do mety za Józefem Olejniczakiem., przy ogromnym aplauzie publiczności, zdobył w sumie14 punktów.

09.10. Holendrzy zawitali do Polski przegrywając z Polakami w Warszawie 64 – 82. Kolejny raz bohaterem meczu był Smoczyk. Pokonał najlepszych, a przegrał jedynie taktycznie z kolegą z narodowej drużyny Januszem Sucheckim.

Ostatnim akordem sezonu żużlowego był finał Indywidualnych Mistrzostw Polski, który rozegrano 21.10. w Lesznie. Alfred Smoczyk potwierdził swoją klasę, wygrał w efektownym stylu wszystkie swoje wyścigi zdobywając 16 punktów, osiągnął najlepszy czas dnia i zdobył tytuł Mistrza Polski.

Był to ostatni start Alfreda Smoczyka w barwach LKM-u, bowiem w październiku 1949r. zostaje powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej i równocześnie wcielony do CWKS-u w Warszawie.

Sezon 1950 w wykonaniu Alfred Smoczyk był czasem sportowych sukcesów, ale i dramatycznego finału, który na zawsze przerwał karierę jednego z największych talentów polskiego żużla…

Sezon 1950 w nowych barwach zainaugurował dnia 22.04. w wyścigach trawiastych na Służewcu w Warszawie. Startując na JAWIE 250 ccm., w wyścigu finałowym zwycięża przed Żymirskim i Mielochem. W czerwcu wygrywa Turniej o Puchar Stolicy, bijąc przy okazji rekord warszawskiego toru. Kilka dni później, na zawodach w Łodzi, ostro atakując rywala upada łamiąc sobie obojczyk. Na tor wraca 02.09. wygrywając w Rybniku Turniej Rewia Asów.17.09. po raz ostatni startuje w Ostrowie Wielkopolskim, wygrywając zawody o I Łańcuch Herbowy Miasta. Tydzień później 24.09. startując jeszcze w barwach CWKS-u zalicza rajd górski w Szczyrku, skąd wraca do Leszna.26.09.1950r. Alfred Smoczyk zginął tragicznie są trzy wersje jego śmierci, która jest prawdziwa? Na to nie odpowie dzisiaj nikt.

Wersja śmierci numer 1 – Po powrocie do Leszna 26.09.1950r. udaje się z kolegami na przejażdżkę motocyklową. W drodze powrotnej z Gostynia w pobliżu lasu kąkolewskiego, jadąc z dużą szybkością pasażerowie chwycili się za ręce, Alfred zjechał na pobocze i traci panowanie nad motocyklem uderzając głową w drzewo poniósł śmierć na miejscu.

Wersja śmierci numer 2 – 26.09.1950r. Alfred Smoczyk przebywał na urlopie koło rodzinnego Leszna. Wieczorem jadąc ze swoim kolegą na motocyklu, w czasie mijania samochodu ciężarowego uderzył w drzewo. Tragiczny wypadek miał miejsce zaledwie klika kilometrów przed Lesznem, które było celem jego podróży. Obrażenia, których doznał były bardzo poważne, zmarł w drodze do szpitala

Wersja śmierci numer 3 – Wieczór 26 09. 1950 r. Szosą Gostyń – Leszno, pustą o tej porze, mknie czerwona Jawa. Pęd łzawi oczy kierowcy, rozwiewa włosy, targa ubraniem. Dwie sylwetki niżej pochylają się do przodu. Prędzej! 100, 110 kilometrów na godzinę! Przyjemnie tak pędzić z wiatrem w zawody. Alfred lubi szybkość, upaja się nią, zna swoje umiejętności, panuje nad maszyną…Na piersi, twarzy, coraz silniejszy opór powietrza. Wzrasta z szybkością. Ruch dłoni. Jeszcze szybciej ! Nacisk powietrza staje się jeszcze mocniejszy, potęguje szum w uszach. 120 kilometrów na godzinę. Maksymalna prędkość Jawy. Szybciej już nie można…Las Kąkolewski. Jeszcze trzynaście kilometrów i Leszno. Za siedem minut będą w domu. Alfred wolniej ! po co tak pędzić? Słowa kolegi ulatują z wiatrem. Usłyszał ?… Zachodzące słońce kładzie nienaturalne długie cienie na asfalcie. Zaraz długi łuk w prawo. Zna go doskonale, jak każdy metr okolicznych szos. Potem przejazd przez tory i już prawie będą w domu. Pochyla maszynę w prawo. Jakaś nienaturalnie ciężka, oporna. Mocniej szybciej ! Połowa zakrętu. Siła odśrodkowa znosi na zewnątrz. Błyskawicznie zbliża się pobocze… Inny grunt inna przyczepność… Jeszcze wierzy, stara się opanować motocykl. Na moment wyrównuje. Drzewo! Ominąć! Kontra kierownicą. Zdąży ? Trzask gniecionego żelaza, głuche uderzenie o pień. Tak zginął pierwszy rycerz czarnego sportu.

Henryk Wendzonka widział wypadek Alfreda Smoczyka

26 września 1950 roku w wypadku drogowym zginął Alfred Smoczyk. Legenda leszczyńskiego żużla. Pędząc na motocyklu drogą z Kąkolewa do Leszna prawdopodobnie zahaczył o gałąź przydrożnego drzewa. Smoczyk jechał razem z kolegami. Jednym z nich był Henryk Wendzonka, jedyny żyjący (artykuł z 2008 roku) świadek wypadku. Pana Henryka odnalazłem w Głogowie, gdzie mieszka z przerwami już ponad 50 lat . Przez prawie dwie godziny opowiadał o swojej pasji do motocykli i LKM Unia. Kilka razy wzruszył się wspominając wielkiego Freda i dawne czasy.

”W dniu kiedy zginął Smoczyk pojechaliśmy dwoma motocyklami do Kościana stamtąd do Gostynia i z powrotem do Leszna – wspomina Henryk Wendzonka – Byliśmy młodzi kochaliśmy motory, więc każda okazja by pojechać za miasto sprawiała dla nas przeżycie Alfred zabrał na motor mojego brata Kazia a ja byłem pasażerem Mariana Kuśnierka. Minęliśmy Kąkolewo i przejazd kolejowy w lesie na drodze do Leszna. Nagle Fred ruszył do przodu. Jechaliśmy z Marianem 100 metrów za nim. Smoczyk osiągnął sporą szybkość. Widziałem jak w tym pędzie zjechał na pobocze zahaczył o zwisająca gałąź padli jak rażeni piorunem. Fred i Kaziu leżeli nieprzytomni na środku jezdni kawał dalej rozbity motor. To był straszny widok.” – Opowiada świadek tego strasznego zdarzenia.

Co było przyczyna wypadku?

Pogrzeb Alfreda Smoczyka odbył się 30.09., wzięło w nim udział całe społeczeństwo Leszna, liczne delegacje, przedstawiciele władz sportowych oddając hołd znakomitemu sportowcowi i człowiekowi.

Prezydent Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Bolesław Bierut odznaczył pośmiertnie Alfreda Smoczyka Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restutita, który wręczono ojcu zmarłego sportowca.

Historia Alfreda Smoczyka urwała się zdecydowanie za wcześnie, ale jego legenda w Lesznie żyje do dziś — i nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miało się to zmienić. To właśnie dzięki niemu Unia Leszno stała się miejscem, gdzie żużel to coś więcej niż sport — to tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Już w czwartek, 2 kwietnia 2026 roku, kibice znów spotkają się na stadionie jego imienia, żeby obejrzeć 76. Memoriał Alfreda Smoczyka. To wyjątkowy moment — nie tylko ściganie na najwyższym poziomie, ale też chwila, w której wszyscy pamiętają, od kogo tak naprawdę zaczęła się ta historia.

Na torze zobaczymy naprawdę mocną obsadę:

Tobiasz Musielak (Cellfast Wilki Krosno)

Jakub Jamróg (Innpro ROW Rybnik)

Grzegorz Zengota (Fogo Unia Leszno)

Ben Cook (Fogo Unia Leszno)

Nazar Parnicki (Fogo Unia Leszno)

Keynan Rew (Fogo Unia Leszno)

Kacper Mania (Fogo Unia Leszno)

Bartłomiej Kowalski (Betard Sparta Wrocław)

Oskar Paluch (Gezet Stal Gorzów)

Jan Kvech (Innpro ROW Rybnik)

Ryan Douglas (Hunters PSŻ Poznań)

Bartosz Smektała (Hunters PSŻ Poznań)

Luke Becker (Cellfast Wilki Krosno)

Nicolai Klindt (Speedway Kraków)

Janusz Kołodziej (Fogo Unia Leszno)

Piotr Pawlicki (Fogo Unia Leszno)

Rezerwowi:
R1. Emil Konieczny (Fogo Unia Leszno)
R2. Marcel Juskowiak (Fogo Unia Leszno)

Zapowiada się naprawdę solidne ściganie, ale niezależnie od wyniku — tego dnia najważniejsza będzie pamięć o „Wielkim Fredzie”. Bo w Lesznie takie nazwiska się nie kończą, one zostają na zawsze.

Idź do oryginalnego materiału