Znany zawodnik grzmi! Powiedział to wprost

speedwaynews.pl 1 miesiąc temu

Martin Smolinski, jedna z najbardziej barwnych postaci światowego żużla i long tracku, nie gryzie się w język. Niemiecki mistrz w szczerej rozmowie podsumował to, co dzieje się w tej chwili na torach. Choć sam walczy z ograniczeniami po operacji biodra, to najbardziej bolą go nie kwestie fizyczne, a brak szacunku wśród rywali.

„Smoli” wrócił wspomnieniami do groźnego upadku, który kosztował go sporo zdrowia. Przy okazji uderzył w styl jazdy niektórych zawodników, którzy za bardzo ufają technologii, a za mało własnym umiejętnościom.

Zawsze byłem za sprawiedliwą jazdą. Uważam, iż szybszy powinien móc wyprzedzić i wygrać. Wszyscy mówią o bezpieczeństwie dzięki dmuchanym bandom, ale największym bezpieczeństwem jest szacunek do rywala, zgodnie z mottem: twardo, ale fair – grzmi mistrz świata.

Początek ubiegłego sezonu był dla „Smoliego” wymarzony, jednak francuskie Marmande okazało się bolesną weryfikacją. Poza torowymi kłótniami, Smolinski toczy prywatną bitwę z własnym ciałem. Sztuczne biodro daje o sobie znać na technicznych, trawiastych torach. Dlatego zimą postawił wszystko na jedną kartę.

Na torach takich jak Marmande, od czasu mojej operacji, mam trudności z pokazaniem pełnego zaangażowania. Dlatego zimą przebudowaliśmy motocykle specjalnie pod te obiekty. Planujemy starty na specjalnym podwoziu dostosowanym do ekstremalnych torów trawiastych – zdradził „Smoła”.

Poza torem 41-latek kręci spore interesy. Od 2020 roku buduje marketingowe imperium i jako dealer GM serwisuje silniki kolegom z toru. Jego nową pasją jest odrestaurowywanie zabytkowych jednostek.

Smolinski nie zapomina też o korzeniach. Jako prezes klubu w Olchingu robi wszystko, żeby przyciągnąć dzieciaki do speedwaya. Od lat organizuje też obozy treningowe we Włoszech.

Musimy dbać o młodzież, żeby kluby nie poupadały. Chcę oddać temu sportowi to, co sam dostałem – kończy Niemiec.

Martin Smolinski
Idź do oryginalnego materiału