Wymowne słowa wychowanka Stali Gorzów. Nie tak miało być

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Jeden punkt – tyle właśnie zabrakło Gezet Stali Gorzów do zamknięcia obecnego sezonu PGE Ekstraligi. Choć podopieczni Piotra Palucha w rewanżowym starciu derbowym pokonali przed własną publicznością Stelmet Falubaz Zielona Góra 47-43, to w dwumeczu nieznacznie lepsi okazali się rywale z Grodu Bachusa (89-91). Przypomnijmy, iż żółto-niebiescy potrzebowali do szczęścia minimum 48 punktów, ponieważ choćby remis w rzeczonym dwumeczu promowałby właśnie ich, z racji tego, iż po fazie zasadniczej zajmowali wyższą pozycję, aniżeli ich rywale. Tuż po ostatnim wyścigu, dało się zauważyć wyraźny smutek w parku maszyn, jaki panował wśród gorzowskiej ekipy i trudno się dziwić, bo tylko detale zadecydowały o losach końcowego wyniku.

– Jak było widać, przeciwnicy wygrywali więcej startów, mieli mocniejsze ogniwa, no i ten mecz wyglądał bardziej na ich korzyść. Mimo iż wygraliśmy to spotkanie, to tak naprawdę je przegraliśmy i jest gó****nie trochę – mówił przygnębiony Oskar Paluch.

20-latek podobnie jak reszta zawodników, można powiedzieć, w ciemno przystępował do tych zawodów. Niekorzystna aura pogodowa sprawiła, iż na torze już kilka dni wcześniej musiała zostać rozłożona plandeka, aby zabezpieczyć nawierzchnię przed opadami deszczu. Te, dosyć obficie, pojawiły się jeszcze w dniu spotkania, przez co ruszyło ono z godzinnym opóźnionym. Wychowanek Stali zauważa jednak, iż nie ma co zasłaniać się warunkami, jakie panowały wtedy podczas meczu, bo były takie same dla wszytkich.

– Nie chcę teraz zwalać winy na tor, bo już jest po zawodach, był on równy dla wszystkich i trzeba było się do niego po prostu dopasować. My też wiemy, jak go odczytywać. Był trochę inny, ale po prostu trzeba było się dostosować. Nie ma co tutaj teraz gadać, trzeba się wziąć do roboty – powiedział Oskar Paluch.

Teraz przed dziewięciokrotnym Drużynowym Mistrzem Polski kolejne dwa bardzo ważne spotkania o ligowy byt. Już w najbliższą niedzielę 13 września o godzinie 13 gorzowianie udadzą się do Częstochowy, gdzie zmierzą się z miejscowym Krono-Plast Włókniarzem, natomiast 18 września dojdzie do rewanżu na Jancarzu. Zwycięzca tego dwumeczu zajmie siódme miejsce i zagwarantuje sobie jazdę w barażach, a rywalem będzie oczywiście finalista Metalkas 2. Ekstraligi, czyli ktoś z dwójki Abramczyk Polonia Bydgoszcz lub Hunters PSŻ Poznań.

Oskar Paluch (Gezet Stal Gorzów)
Idź do oryginalnego materiału