
Najpierw wygrał w świetnym stylu pół miliona złotych, a teraz zamieścił emocjonalny wpis. Zwycięzca prestiżowego turnieju przerwał milczenie.
Alan Kwieciński jeszcze kilka miesięcy temu dla wielu kibiców był jedną nogą poza freak fightami. Taki stan rzeczy podyktowany był wieloma porażkami i niekiedy naprawdę kiepskimi występami – szczególnie przy okazji rewanżu z Bartoszem Szachtą. Po gali FAME 31 narracja wokół jego osoby mocno się jednak zmieniła. Zawodnik przeszedł przez cały turniej jak burza i sięgnął po wielki triumf, pokonując kolejno: Pawła Bombę, Akopa Szostaka oraz Josefa Bratana.
Dziś, kilka dni po wydarzeniu opublikował on dłuższy wpis, w którym podsumował emocje towarzyszące mu podczas tego wyjątkowego wieczoru. Kwieciński dał do zrozumienia, iż turniej miał dla niego ogromne znaczenie nie tylko sportowe, ale również mentalne. Z jego słów wyraźnie wynika, iż już od pierwszej walki buzowały w nim gigantyczne emocje, co jest jak najbardziej zrozumiałe i to nie tylko ze względu na sam Fight Club Tournament.
Starcie ze skonfliktowanym Bombą było niezwykle chaotyczne i agresywne właśnie za sprawą wzajemnej nienawiści. Alan, który zatriumfował na kartach punktowych, przyznał jednak, iż z każdą kolejną walką zaczynał coraz bardziej panować nad emocjami i spokojniej podchodził do rywalizacji.
Co ciekawe, we wspomnianym wpisie szczególnie dużo miejsca poświęcił pojedynkowi z Akopem Szostakiem. Podkreślił, iż była to dla niego trudna walka również pod względem relacji między zawodnikami, ponieważ darzy Akopa i jego sztab dużym szacunkiem. Oprócz tego Alanik wspomniał o różnych problemach i przeszkodach, które pojawiały się po drodze, ale jednocześnie zaznaczył, iż najważniejsze było dla niego udźwignięcie tego wszystkiego psychicznie, z czym dotychczas miał ogromny problem:
Kurz po gali FAME 31 już opadł, więc mogę napisać parę słów. Ten turniej był dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym i towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Już przy pierwszej walce z Bombą emocje sięgały zenitu, bo ta walka wyglądała jak spod Żabki. Z każdą kolejną walką emocje trochę opadały, a ja sam coraz bardziej się uspokajałem. W starciach z Akopem Szostakiem i Josefem potrafiłem już lepiej poukładać wszystko w głowie i skupić się na swoim zadaniu. Dziękuję bardzo Akopowi za walkę, bo ciężko mi się walczyło gdzie darzymy siebie i jego sztab szczególną sympatią. Dużo by opowiadać, bo po drodze było naprawdę sporo sytuacji i rzucanych kłód pod nogi, ale najważniejsze, iż mentalnie dałem radę to udźwignąć. Więcej opowiem w programie z Hubertem Mściwujewskim w poniedziałek. Dziękuję każdemu za tak liczne wsparcie, mam nadzieję, iż zostaniecie ze mną już na długo.
– napisał Alan Kwieciński na Instagramie.
ZOBACZ TAKŻE: Burza przy Helwanim trwa. Kolejny zawodnik UFC skierował do niego mocne słowa
Triumf Alana Kwiecińskiego
Sam turniej podczas FAME 31 okazał się dla Alana prawdziwym maratonem. Jak wspomniałem, ćwierćfinał z Pawłem Bombą był jedną z najbardziej szalonych i nieprzewidywalnych walk ostatnich miesięcy. W klatce nie brakowało chaosu, ostrych wymian i ogromnych emocji, a kibice dostali dokładnie to, czego spodziewali się po zestawieniu dwóch wybuchowych charakterów.
W półfinale czekał na niego Akop Szostak, czyli zawodnik zdecydowanie bardziej poukładany i doświadczony sportowo. Walka była bardzo wyrównana i kosztowała obu zawodników mnóstwo zdrowia. W pierwszej fazie zdecydowanie lepszy był były zawodnik federacji KSW, jednakże po 2. rundzie sędziowie ogłosili remis, a w związku z tym czekała nas dogrywka. Ostatecznie to Alan wyszedł z niej zwycięsko, pokazując ogromny charakter oraz naprawdę dobre przygotowanie kondycyjne.
W finale czekał już Josef Bratan, który również należał do głównych faworytów całego turnieju. Kwieciński wyglądał jednak na zawodnika znacznie bardziej skoncentrowanego i spokojniejszego niż na początku gali. W decydującym starciu potrafił lepiej kontrolować przebieg walki i finalnie przypieczętował największy sukces w swojej freak fightowej karierze.
ZOBACZ TAKŻE: Cain Velasquez wraca do świata MMA. Zobaczymy go w nowej roli
Kolejny rywal
Wygląda jednak na to, iż Alan nie zamierza długo odpoczywać po sukcesie na FAME 31 w Koszalinie. Zawodnik już zdążył wskazać kolejny cel, wskazując palcem innego uczestnika minionego Fight Club Tournamentu, „Wiewióra”.
Co ciekawe, obaj mieli już okazję walczyć ze sobą podczas FAME MMA 17. Wtedy Alan wskoczył do karty walk w ostatniej chwili za kontuzjowanego Arkadiusza Tańculę i mimo krótkiego czasu w przygotowania podjął wyzwanie przeciwko „Wiewiórowi”. Ich starcie zakończyło się bajecznym nokautem w wykonaniu Kwiecińskiego, który zdemolował wówczas mistrza federacji.
ZOBACZ TAKŻE: Nate Diaz atakuje mistrza UFC. Wypomina mu uciekanie przed nim
Kwieciński jest świeżo po największym triumfie w karierze i uważa, iż zasługuje na starcie z jednym z największych zawodników federacji. jeżeli FAME zdecyduje się zestawić tych zawodników ponownie, może być to jedna z najgłośniejszych walk drugiej połowy roku, choć nie zdaje się to być zestawienie, które wygenerowałoby ogromne zainteresowanie.

12 godzin temu













