
W świecie MMA, co jakiś czas mamy do czynienia z nowymi perełkami, które później przeradzają się w gwiazdy światowego formatu. Kto aktualnie ma predyspozycje, aby wejść na stałe do światowej czołówki?
Wielokrotnie byliśmy świadkami sytuacji, gdy prospekci z potencjałem nie wykorzystywali swojego potencjału. Było natomiast również tak, iż ktoś liniowo wchodził na szczyt, spełniając pokładane w nim nadzieje, zostając później mistrzem UFC.
Przykładem takiego zawodnika jest chociażby Conor McGregor, który swoim karateckim stylem i błyskotliwością za mikrofonem sprawił, iż pokochały go tłumy na całym świecie. Irlandczyk wchodził po kolejnych szczeblach, aż został mistrzem UFC, najpierw zdobywając tymczasowy tytuł, a później nokautując Jose Aldo, zostając prawowitym czempionem. McGregor stał się później najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem w historii całego sportu.
Warto przywołać także osobę Khamzata Chimaeva, który swoją presją, agresją i morderczym nastawieniem, zaskarbił sobie wielu fanów na świecie. Czeczen słynął na dodatek także z toczenia walk w bardzo szybkim tempie. To do niego należy rekord najkrótszego czasu pomiędzy wygranymi walkami w nowożytnej historii UFC. Było to konkretnie 10 dni różnicy, gdy najpierw pokonywał Johna Phillipsa, a później Rhysa McKee.
ZOBACZ TAKŻE: Polak zszokował świat na gali Fury’ego. O walce dowiedział się kilka dni wcześniej
Wschodzące gwiazdy światowego MMA
Co jest zatem przepisem na zostanie gwiazdą światowego formatu? Przebojowość, pewność siebie i robota w klatce. To pokazywali wspomniani powyżej zawodnicy, zapisując się na kartach historii MMA na całym świecie. Kto może zatem pójść ich śladami, zostając światową gwiazdą?
Lone’er Kavanagh – Anglik kontrakt z UFC wywalczył w 2024 roku przez DWCS, pokonując An Tuana Ho przez nokaut. Stoczył dwie wygrane walki, odprawiając z kwitkiem Jose Ochoę i Felipe Dos Santosa. W sierpniu zeszłego roku uległ przed czasem Charlesowi Johnsonowi, ale po kilku miesiącach pojawiła się niespodziewana szansa, gdy z walki z Brandonem Moreno wypadł Asu Almabayev. Brytyjczyk przyjął walkę na wrogim terenie w Meksyku z byłym mistrzem, pokonując go na pełnym dystansie.
Była to kapitalna walka z jego strony, zgadzało się tam praktycznie wszystko. Werdykt był jednogłośny, dwóch sędziów punktowało 48-47, a jeden 49-46. Młodzian został dodatkowo nagrodzony bonusem za najlepszy występ całego wieczoru. Ma raptem 26 lat, ciągle się rozwija i może namieszać w dywizji muszej, która wydaje się odżywać z potencjałem zawodników, jacy się w niej znajdują. Jego rekord wynosi 10-1.
Alexandre Topuria – starszy brat znanego mistrza UFC – Ilii Topurii. Jest zawodnikiem kategorii koguciej. Gruzin w MMA zadebiutował w 2015 roku, wygrywając dwie walki w miesiąc. Niedługo później przegrał przed czasem i nie walczył zawodowo ponad 6 lat. Wrócił do sportu, budując serię zwycięstw, która zapewniła mu angaż w UFC. W 2025 roku stoczył dwie walki w elicie, ponoując Colby’ego Thicknesse’a i Bekzata Almakhana.
Obydwie wiktorie odniósł na pełnym dystansie, pokazując swoje umiejętności. Ma świetną stójkę i dodatkowo potrafi korzystać ze swoich zapasów. Nazwisko brata może być pewnym przekleństwem, ciągłe porównania i zestawienia, ale może również pomóc. Z pewnością UFC może przychylniej patrzeć na starszego z braci ze względu na Ilię.
Wspomnijmy także jeszcze o kilku innych nazwiskach, jakimi są Payton Talbott, Raul Rosas Jr, Farid Basharat i Jakub Wikłacz. Talbott był bardzo promowany przez UFC, aż niespodziewanie wykoleił go Raoni Barcelos. Amerykanin wrócił na zwycięskie tory, odnosząc dwie cenne wiktorie i pokazując, iż wyciągnął wnioski z walki z Brazylijczykiem. Rosas Jr jest przede wszystkim bardzo młody, ma raptem 21 lat i już 13 zawodowych walk, z czego 7 w amerykańskiej organizacji. Rozwija się z walki na walkę i już jest w czołowej piętnastce.
Basharat to zawodnik ze sporymi umiejętnościami, który niedawno wszedł do rankingu i okupuje tam ostatnią pozycję. Jest niepokonany, a jego bilans w UFC wynosi 6-0. Ostatni pojedynek wygrał w lutym tego roku, okazując się lepszym na pełnym dystansie od Jeana Matsumoto. Co do Jakuba Wikłacza, u Polaka widać, iż jest nieprawdopodobnie zacięty, a jego parter wyróżnia się wśród zawodników, z którymi walczy. Pokazał to dając bardzo dobrą walkę z innym świetnym parterowcem – Patchym Mixem – a także poddając Muina Gafurova w ostatniej rundzie swojej walki.
Kevin Vallejos – argentyński zawodnik w kategorii piórkowej. Były mistrz SFH, który kontrakt w UFC zapewnił sobie przez DWCS w 2023 roku. W marcu 2025 roku stoczył swój pierwszy pojedynek, pokonując przez TKO Seunga Woo Choia. Kolejne dwie wiktorie odnotował w sierpniu i grudniu tego samego roku, pokonując najpierw Danny’ego Silvę, a później Gigę Chikadze.
W marcu 2026 roku stoczył swoją pierwszą walkę wieczoru. Na gali w Apex zmierzył się z Joshem Emmettem, czyli zaprawionym w bojach weteranem. Latynos znokautował Amerykanina już w pierwszej rundzie, torując sobie drogę do TOP10 dywizji piórkowej. Argentyńczyk to prawdziwy fenomen i ma dopiero 24 lata. Środowisko fanów często porównuje go choćby do Ilii Topurii.
Kategoria piórkowa ma tyle talentu, iż grzechem byłoby nie wspomnieć jeszcze o kilku innych zawodnikach, którzy nie są jeszcze aż tak wysoko, jak Vallejos. Melquizael Costa to kolejny zawodnik z Ameryki Południowej, który ma na koncie aż sześć wiktorii z rzędu, nokautując Dana Ige w pierwszej rundzie. Jest delikatnie niżej w rankingu niż Vallejos, bo okupuje dwunastą pozycję.
Poza rankingiem wyróżniają się natomiast Luke Riley i Ethyn Ewing. Riley to klubowy kolega Paddy’ego Pimbletta, który w co-main evencie UFC w Londynie pokazał się z dobrej strony. W UFC ma bilans 2-0. Ethyn Ewing to zawodnik, który zaczął swoją zawodową karierę od 0-2, a później kapitalnie odwrócił swoją karierę. Do UFC wszedł do walki z Malcolmem Wellmakerem, który był bardzo promowany i wiązano z nim spore nadzieje. Ewing wszedł do tego starcia tydzień po swojej poprzedniej walce i pokazał się znakomicie, pokonując faworyzowanego Wellmakera. Nie tak dawno pokonał przed czasem Rafaela Estevama.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot nie zwalnia tempa po zwycięstwie. Wskazał kolejnych rywali
Usman Nurmagomedov – Dagestańczyk od lat jest przymierzany do największej organizacji MMA na świecie. W 2021 roku trafił do Bellatora, gdzie został mistrzem, a później po przejęciu przez PFL, tam ustanawia swoje rządy. Kuzyn Khabiba ma na koncie pokonanie Patricky’ego Pitbulla, Bensona Hendersona, Alexandera Shabliyego czy dwukrotnie Paula Hughesa. Rzecz jasna jest on już sporym nazwiskiem, ale dalej czekamy na jego transfer do największej organizacji MMA na świecie. Tam może zabłysnąć o wiele jaśniej.
Jeśli już wspominaliśmy o tym, kogo pokonał Usman, to najcenniejsze wydają się wiktorie nad Hughsem. Irlandczyk to kolejny zawodnik z nie lada potencjałem, a klęski z zawodnikiem z Dagestanu to cenne lekcje. W tych pojedynkach pokazał się z kapitalnej strony. Z pewnością walki pomiędzy panami to jedne z najlepszych starć w historii poza organizacją UFC. Możliwe, iż doczekamy się domknięcia trylogii, ale już pod egidą amerykańskiego giganta.
Zostajemy na Wyspach Brytyjskich, więc wspomnijmy o Masonie Jonesie. Walijczyk to nieprawdopodobnie efektownie walczący zawodnik, który ma na koncie trzy wygrane z rzędu w organizacji UFC. Ostatniej porażki doznał w lipcu 2022 roku z L’udovitem Kleinem. Jego bilans w UFC wynosi 4-2.
Wyróżnijmy także Quillana Salkillda, który z drzwiami i futryną wszedł do organizacji UFC. Zaliczył cztery wygrane w ciągu roku, trzy z nich to skończenia przed czasem. Najbardziej efektowna i cenna wydaje się wiktoria nad Nasratem Haqparastem. Australijczyk pięknym wysokim kopnięciem znokautował Afgańczyka. W maju czeka go szansa, aby wejść do TOP15 kategorii lekkiej. Zmierzy się z Beneilem Dariushem w Perth.
Potencjału na bycie ogólnoświatową gwiazdą nie można także odmówić Salahdine’owi Parnasse’owi. Francuz ma nieprawdopodobne umiejętności i predyspozycje, ale nie wiadomo, jak potoczy się jego kariera. Aktualnie stawia przede wszystkim na zarobki, co sprawia, iż odrzuca propozycje UFC. Podwójny mistrz KSW uważa, iż zasługuje na lepszą gażę. W maju czeka go starcie na gali MVP, gdzie zmierzy się z Kennethem Crossem.
Dodajmy wątek polski w postaci Damiana Rzepeckiego. 24-letni zawodnik przyciąga coraz większe zainteresowanie nad Wisłą, rozwijając się z walki na walkę. Ma już na koncie zdobycie i obronę pasa mistrzowskiego FEN, a ostatnio bardzo dobrze pokazał się podczas gali WOW. Wydaje się, iż jest to przyszłość dla polskiej kategorii lekkiej.
ZOBACZ TAKŻE: Duża wpadka OKTAGONU podczas gali. Przez to Materla nie chciał wejść do klatki
Joel Alvarez – hiszpański zawodnik dywizji półśredniej. Tak, Hiszpan ma już 33 lata, ale dalej nie dosięgnął najwyższych laurów w UFC, a ma na to papiery. „El Fenomeno” przeniósł się niedawno do 77 kilogramów, ponieważ ścinał za dużo wagi do kategorii lekkiej. W nowej dywizji zadebiutował udanie, pokonując Vicente Luque na pełnym dystansie.
Problemem jest jego zdrowie, musiał wycofywać się z wielu walk z powodu kontuzji. Niedługo czeka go spora walka z innym bardzo dobrym zawodnikiem, który może dojść do czołówki w amerykańskiej organizacji. Mowa o Yaroslavie Amosovie, byłym mistrzu Bellatora. Zapowiada się intrygujące starcie, które może dać któremuś z nich bardzo dużo.
Kategoria półśrednia to także dywizja, która jest przepełniona talentem. Już w TOP5 mamy kilku młodych zawodników, którzy są bardzo blisko walki o pas mistrzowski. Są to chociażby Ian Garry czy Michael Morales, ale to zawodnicy, którzy mają już bardzo ugruntowaną pozycję w organizacji, a także widnieją w czołowej piątce rankingu.
Za ich plecami czają się natomiast kolejni fighterzy, którzy mogą niedługo pójść ich drogą. Warto wspomnieć jeszcze o Myktybeku Orolbaiu, którego bilans w UFC wynosi 5-1. Jedynej porażki doznał z Mateuszem Rębeckim, jeszcze w wadze lekkiej. Kirgiz to zawodnik, który także migrował kategorią wyżej.
Yousri Belgaroui – tunezyjski zawodnik dywizji średniej. Kapitalny stójkowicz, który jeszcze rozwija się w formule MMA. Ma nieprawdopodobne warunki fizyczne, bo mierzy 198 centymetrów, a jego zasięg ramion to 201 centymetrów. Karierę w MMA rozpoczął w 2021 roku, a w UFC zadebiutował w 2025 roku. Jego bilans w największej organizacji na świecie wynosi 2-0.
Dwukrotnie walczył w DWCS, najpierw przegrywając w 2023 roku, później otrzymując kontrakt rok później. Wspomniana porażka to klęska z innym świetnym kickbokserem, czyli Marco Tulio. Tunezyjczyk to także były przeciwnik Alexa Pereiry i Israela Adesanyi w kickoboxingu. Aktualnie trenuje razem z Brazylijczykiem i jego całą ekipą.
ZOBACZ TAKŻE: „Dlaczego on nie walczy?” Donald Trump chce konkretnego zawodnika na UFC w Białym Domu
Inną wielką gwiazdą w kategorii średniej może być Ateba Gautier. Kameruńczyk jest zawodnikiem, którego UFC prowadzi spokojnie, nie wrzucając go od razu na zbyt głęboką wodę. Przez część środowiska bywa porównywany do Francisa Ngannou. Jego bilans wynosi 4-0, z trzema skończeniami. Następna walka czeka go już 9 maja, gdzie podejmie Ozzy’ego Diaza.
Navajo Stirling – zawodnik z Australii, walczący w dywizji półciężkiej. Jego bilans w zawodowym MMA wynosi 9-0. Do organizacji UFC trafił w 2024 roku, otrzymując kontrakt przez DWCS. W ciągu nieco ponad roku stoczył cztery pojedynki, wszystkie rzecz jasna zwycięskie. Trzy z nich dotrwały do decyzji sędziów, a w ostatniej skończył przed czasem Bruno Lopesa.
Wyróżnijmy również Iwo Baraniewskiego, który robi furorę za oceanem. Polak nie został jeszcze konkretnie przetestowany, ale cieszy się sporą popularnością i nokautuje swoich rywali. Jest to o tyle niesamowite, iż wywodzi się przecież z judo. Dodatkowo nieskazitelny bilans na pewno działa na korzyść naszego reprezentanta. W czerwcu czeka go kolejne wyzwanie w postaci Billy’ego Elekany.
Brando Pericić – australijski zawodnik wagi ciężkiej pochodzenia chorwackiego. Jedna z nadziei kategorii ciężkiej UFC, która jest w opłakanym stanie. W największej organizacji MMA jego bilans wynosi 2-0, obydwie wiktorie odnosząc w pierwszej rundzie. Raptem 3 tygodnie temu pokonał Louisa Sutherlanda, a już 2 maja zmierzy się z Shamilem Gazievem w Perth, mogąc wejść do rankingu wagi ciężkiej.
W dywizji ciężkiej – nomen omen – ciężko o jakichś zawodników, którzy rozgrzewaliby publikę do czerwoności. Oprócz Pericica wyróżnić możemy jeszcze przykładowo Mario Pinto, który ma na koncie trzy wiktorie w największej organizacji MMA na świecie. Dwie z nich odniósł przed czasem.

1 dzień temu
















