Wielki skandal na drodze. I to w Polsce. "Zaczął go wyzywać i chciał się bić"

2 godzin temu
Na profilu "Bandyci drogowi" ujawniono, iż jeden z kierowców wyszedł z auta po tym jak wymusił pierwszeństwo i ruszył w kierunku mężczyzny, który go nagrał. Jak się okazało, był to menedżer żużlowej Stali Rzeszów Paweł Piskorz. Działacz skomentował już całe zajście.Do sytuacji doszło w Rzeszowie, pod galerią handlową Millenium Hall. "Kierowca najpierw wymusił pierwszeństwo, a następnie zawrócił na przejściu dla pieszych, aby dogonić nagrywającego. Po zajechaniu drogi zaczął wyzywać go od "cwe**" i chciał się bić. Co najciekawsze, kierowcą okazał się Paweł P. - menedżer drużyny żużlowej Stal Rzeszów, który w wywiadach telewizyjnych często mówi o grze fair play i szacunku do drugiego człowieka - napisano na facebookowym profilu "Bandyci drogowi".
REKLAMA






Zobacz wideo

Ile może zarobić topowy żużlowiec?



Skandal na drodze. Menedżer Stali Rzeszów tłumaczy się w sieci Nagranie nie ma dźwięku, ale widać na nim, jak mężczyzna wysiada z auta i podchodzi do nagrywającego. Gdy zbliża się do niego, nagranie się kończy.Wokół nagrania gwałtownie zrobiło się głośno - pod postem "Bandytów drogowych" jest już prawie 1000 komentarzy, a film został obejrzany prawie milion razy. Internauci krytykowali Piskorza, który odniósł się do sytuacji. Nagranie nie ma dźwięku, ale widać na nim, jak mężczyzna wysiada z auta i podchodzi do nagrywającego. Gdy zbliża się do niego, nagranie się kończy. Wokół wideo gwałtownie zrobiło się głośno - pod postem "Bandytów drogowych" jest już prawie 1000 komentarzy, a film został obejrzany prawie milion razy. Internauci krytykowali Piskorza, który odniósł się do sytuacji. "Ludzie zrobią sensacje ze wszystkiego. Co więcej czemu ucięta jest rozmowa? W której ewidentnie mówię o sytuacji. Nie starczyło odwagi? Przecież dobrze wiemy, iż każdy kierowca Bolta ma kamerkę. Sytuacja zresztą pokazuje, iż kierowca puszczał przechodnia i ja włączałem się do ruchu. Żeby pokazywać palca trzeba brać konsekwencje swoich czynów" - napisał w komentarzu.


Potem dodał kolejny wpis. "Powiem tylko tyle, kierowca Bolt przepuszcza pieszego w tym samym momencie ja włączam się do ruchu. Kierowca zaczyna coś mamrotać i odważnie dzielnie pokazuje środkowy palec, bo tak stracił cenne 3-5 sek., czekając aż uda mi się włączyć do ruchu. Co więcej czemu ucięta jest moja rozmowa? W której wszystkie fakty zostały przedstawione. Najlepiej jest oczerniać mając wycinek bez rozmowy, a sam filmik pokazuje sytuację, która dla normalnego kierowcy jest normalna i wymaga szacunku drogowego do wpuszczania ludzi. Szukanie na siłę sensacji. Jest reakcja? Są czyny. Trzeba brać konsekwencje swoich czynów jak się jest bohaterem zza szyby samochodu a merytorycznej rozmowie niestety brak argumentów. Fakt może parę słów było mocnych ale były efektem czynów właściciela kamerki" - stwierdził Paweł Piskorz.Menedżer Stali w ostatnim wpisie przeprosił za wulgaryzmy, których użył wobec kierowcy nagrywającego zajście. "Reagowanie na brak kultury to nie błąd. Brak reakcji to przyzwolenie. Klasyka internetu: ktoś pokazuje środkowy palec, ktoś inny reaguje, filmik jest przycięty, a winny zostaje ten, kto nie udaje, iż nic się nie stało. Widzę, iż montaż zrobił tu większą robotę niż fakty. jeżeli reagowanie na chamstwo to "ego", to rzeczywiście — powinienem był jeszcze podziękować i pomachać. Następnym razem spróbuję przewidzieć, która sekunda zostanie wycięta, żeby nikogo nie rozczarować narracją. Każdy z nas decyduje, czy normalizuje chamstwo, czy je nazywa. Ja wybrałam to drugie. Fakt, nie przystoi słownictwo i nie jest to powód do dumy. Tyle ode mnie" - zakończył menedżer Stali.
Idź do oryginalnego materiału