Z różnych opinii na temat trzykrotnego mistrza olimpijskiego najbardziej zapadły mi w pamięć słowa jego żony Ewy. Podczas konkursu na normalnej skoczni igrzysk w Pjongczangu powiedziała, iż Kamil oddałby olimpijskie złoto Stefanowi Huli.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Po pierwszej serii prowadził Hula przed Stochem. Druga przeciągała się w nieskończoność z powodu lodowatych podmuchów wiatru. Oczywiście słowa Ewy Bilan-Stoch były czysto teoretyczne - Hula miał oddać finałowy skok po Stochu - a jednak skłaniały do zastanowienia nad granicami przyjaźni w zawodowym sporcie.
Jak pamiętamy, tamtego mroźnego wieczoru, żaden z Polaków nie stanął na podium. Stoch spadł po drugim skoku na czwarte miejsce, Hula na piąte. Obaj stracili do podium mniej niż 1 pkt, a na skoczni normalnej 1 pkt to... pół metra.
Nerwy Stefana Huli
Rok później, zagadnąłem Stefana Hulę o tamten konkurs podczas mistrzostw świata w Seefeld, ale albo źle się wyraziłem, albo źle mnie zrozumiał, bo stracił panowanie nad sobą. Zirytowała go moja sugestia, iż wspominana rywalizacja olimpijska w Pjongczangu zakończyła się dla Polaków porażką. Hula uważał, iż czwarte i piąte miejsce na igrzyskach jest sukcesem. I pewnie miał rację.
Tak czy siak, tamte igrzyska w 2018 roku były dla polskich skoczków wielkim sukcesem. Stoch zdobył złoto na dużej skocznia, a potem polecieli z Hulą (a także Dawidem Kubackim i Maciejem Kotem) po brązowy medal w konkursie drużynowym.
Z 19 miejsc na podium, wywalczonych przez polskich sportowców na zimowych igrzyskach w XXI wieku, aż dziewięć należy do skoczków narciarskich. Stoch ma cztery medale igrzysk - trzy złote, zdobyte w konkursach indywidualnych w Soczi i Pjongczangu dają mu miejsce w galerii sław polskiego sportu. Więcej tytułów mistrza olimpijskiego ma tylko chodziarz Robert Korzeniowski (4).
Nie ma też wątpliwości, kto był najjaśniejszą gwiazdą światowych skoków na trzech poprzednich igrzyskach. Z sześciu złotych medali w konkursach indywidualnych Stoch zdobył połowę, a cztery lata temu, kiedy nie doskoczył do podium w Pekinie, zajmował miejsca czwarte i szóste, a więc w ścisłej czołówce. Od olimpiady w Soczi w żadnym konkursie Kamil nie spadł poniżej szóstej pozycji. Przez 12 lat potrafił utrzymać się na szczycie.
W Mediolanie walka 38-latka o czołowe miejsca wydaje się misją niemożliwą. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Stoch jest 25. Tej zimy ani razu nie przebił się do czołowej dziesiątki. W Wiśle zdarzyło mu się przepaść w kwalifikacjach, w Turnieju Czterech Skoczni zajął 19. pozycję, tracąc do zwycięzcy Domena Prevca ze Słowenii aż 315,3 pkt!
Im dłużej trwa sezon, tym Kamil skacze słabiej. W Zakopanem, na swojej ukochanej Wielkiej Krokwi, przepadł po pierwszej serii. Tej zimy nie zdarzyło się nic, co pozwalałoby wierzyć, iż swój olimpijski "The last dance" Stoch spuentuje w czołówce.
Skoki to sport o wysokim stopniu nieprzewidywalności, ale ostatni raz na podium Pucharu Świata Kamil stanął 11 grudnia 2021 roku, w Klingenthal – czyli już ponad cztery lata temu. Trudno więc uznać, iż do Mediolanu pojechał po medal, co jest dla niego nowym doświadczeniem, bo zawsze należał do faworytów. Tym razem presja oczekiwań będzie mniejsza. Co nie znaczy, iż trener Maciej Maciusiak posyła legendarnego skoczka do Mediolanu za zasługi. Z Polaków w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kamila wyprzedza tylko Kacper Tomasiak (14. pozycja).
Dlaczego postawili na Pawła Wąska?
jeżeli ktokolwiek z kadry skoczków pojechał na igrzyska na kredyt, to 26-letni Paweł Wąsek, który był liderem kadry w ubiegłym sezonie, ale tej zimy przeżywa kryzys formy. Może na trenerach kadry wrażenie zrobiło jego 23. miejsce w Zakopanem? Prawdopodobnie jednak, pomijając choćby Dawida Kubackiego, zdecydowali się na taki krok jak Szwajcarzy w przypadku Simona Ammanna. Patrząc na wyniki w Pucharze Świata, powinni wysłać do Mediolanu 44-letnią legendę, ale postawili na Felixa Trunza, który osiąga, póki co nieco słabsze wyniki, ale ma 18 lat i do niego należy przyszłość.
W klasyfikacji generalnej PŚ Wąska wyprzedzają nie tylko Tomasiak i Stoch, ale także Piotr Żyła, Maciej Kot, a Dawid Kubacki zajmuje z nim ex aequo 39. pozycję. Wszyscy trzej weterani są mistrzami świata (Kot w drużynie). Kubacki to jedyny polski medalista (brązowy) zimowych igrzysk z Pekinu. W tym przypadku zasługi nie miały znaczenia. Selekcja na Mediolan w kadrze skoczków była tym razem negatywna.
Tak czy siak, Stoch wraca do Predazzo, na zmodernizowany obiekt Trampolino Dal Ben, gdzie odnosił wielkie sukcesy. 13 lat temu zdobył tu tytuł mistrza świata, co było przełomem w jego karierze. Takim samym przełomem było miejsce na podium polskiej drużyny, które zwiastowało najwspanialszy okres w jej historii, z tytułem mistrzów świata w Lahti w 2017 roku i medalem olimpijskim w Pjongczangu rok później.
W zawodach Pucharu Świata w Predazzo polscy skoczkowie stawali na podium dziewięć razy. Najczęściej Dawid Kubacki (4), ale Adam Małysz wygrywał tam dwukrotnie. Stoch zwyciężył raz i dwukrotnie był trzeci. 13 stycznia 2019 roku Kubackiego i Stocha na podium w Predazzo rozdzielił tylko Austriak Stefan Kraft. Wydarzyło się to już jednak siedem lat temu, czyli w epoce wielkiego wzlotu polskich skoków.
Prawie dwa lata temu Stoch odłączył się od kadry i zaczął indywidualną pracę z Czechem Michalem Doleżalem. Nie udało się przełamać kryzysu. Po poprzednim sezonie Kamil stwierdził, iż chce sobie dać jeszcze ostatnią szansę, co było związane z bliskością igrzysk. Start w Mediolanie ma być więc puentą monumentalnej kariery, w której skoczek z Zębu zdobył indywidualnie wszystko, poza tytułem mistrza świata w lotach. W 2018 roku podczas MŚ na mamucie w Oberstdorfie był drugi, ale w tym sezonie, gdy mistrzostwa wróciły na tę samą skocznię, zajął w nich 34. pozycję. Wolne miał już po jednym skoku, uzyskując zaledwie 191,5 metra.
Wszystko wskazuje, iż na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie polscy skoczkowie nie odegrają większej roli. Jakieś szanse ma 19-letni debiutant Kacper Tomasiak. Być może Stoch przeskoczy sam siebie, ale choćby to może okazać się za mało do utrzymania znakomitej passy w konkursach olimpijskich.
Nieobecność Ammanna (czterokrotny mistrz olimpijski) sprawia, iż w Mediolanie Kamil będzie najstarszym i najbardziej utytułowanym ze skoczków, ale czy to może przełożyć się na sukces? Wątpliwe.

1 godzina temu












