Nie ma lekko w ostatnich tygodniach zespół z Zawiercia. Z Klubowych Mistrzostw Świata w Brazylii wrócili z brązowymi medalami na szyjach, ale też ewidentnie dość mocno zmęczeni, bo choć po drodze było Boże Narodzenie, czyli chwila wytchnienia, to po nim przegrali dwa mecze z rzędu. W dodatku oba do zera. Najpierw w Pucharze Polski z Asseco Resovią, a potem w PlusLidze z Jastrzębskim Węglem.
REKLAMA
Zobacz wideo Ratajski namaścił swojego następcę? Łokietek: To jeszcze nie ta skala talentu, ale...
Sporting miał zostać pożarty. Jednak portugalska kość bardzo chciała stanąć w gardle
Dlatego, choć na papierze byli wyraźnym faworytem starcia w Lidze Mistrzów z portugalskim Sportingiem Lizbona, to tak na sto procent pewni ich formy być nie mogliśmy. W pierwszej kolejce Zawiercianie pokonali 3:1 Asseco Resovię, zaś Portugalczycy ulegli 1:3 niemieckiemu SVG Lueneburg. We wcześniejszym meczu drugiej kolejki Rzeszowianie zrobili miazgę z wicemistrzów Niemiec, więc teoretycznie Warta tym bardziej powinna poradzić sobie ze Sportingiem.
W sporcie to jednak nie zawsze tak działa i wicemistrzowie Polski wcale nie mieli w Portugalii tak lekko, jak Resovia z Lueneburgiem. Wicelider ligi portugalskiej może i był skazywany na pożarcie, ale cena ich skóry wcale nie była niska. W pierwszym secie bardzo długo trzymali się bliziutko Zawiercian. Dopiero od stanu 19:18 wicemistrzowie Polski nieco odetchnęli i odskoczyli na trzy punkty, a gdy rywale mieli choćby szansę zbliżyć się na jeden, Aaron Russell popisał się blokiem. Pierwszego seta Warta wygrała do 22.
Warta prawie zaliczyła dużą wpadkę w drugim secie. W trzecim nie dali się już zaskoczyć
Drugiego zaś powinna była wygrać wyżej, ale sama sprowadziła na siebie kłopoty. Do wyniku 20:15 wszystko szło jak po maśle. Ale wtedy w grę Zawiercian wkradło się rozkojarzenie. Nie wiadomo czy dobry wynik, czy zlekceważenie przeciwnika sprawiło, iż Warta się posypała. Kolejne błędy oraz niedokładności lały wodę na portugalski młyn. Sporting wyczuł okazję, zagrał odważniej i ani się wszyscy obejrzeli, a było 23:22 dla gospodarzy! Zawiercianom udało się z tego wyjść. Uratował ich brak bloku przy autowym ataku Valencii Gonzaleza oraz skuteczność Aarona Russella. Wyrwali tego seta wynikiem 26:24, ale dostali nauczkę, by trzymać koncentrację do końca.
Kolejny set był kolejną trudną historią dla Warty. Wicemistrzowie Polski mieli jednak dziś atut w postaci korzystnego rozstrzygania końcówek. Od stanu 17:17 udało im się zdobyć trzy punkty z rzędu. Rywale pomogli nieskutecznością, jeden atak Warta wybroniła i wyprowadziła kontrę, a drugi lizbończycy tak popsuli, iż był aut bez bloku. Ta seria przesądziła o losach seta. Warta już tego nie wypuściła, a po ataku Mateusza Bieńka było po sprawie. Zawiercianie wygrali seta do 20, a mecz 3:0. Tym samym są jedyną niepokonaną drużyną i liderem w grupie D.

1 dzień temu













![[ZDJĘCIA] Orszak Trzech Króli w Bieruniu](https://images7.polskie.ai/images/2217/36568675/973a0d6e621849d44e026b96babd45f6.jpg)

